10 Tiszri Jom Kippur/Dzień Przebłagania

Dnia 20 września 2018r. spotkanie o 12:00

Temat spotkania:  „…nawróćcie się do mnie z całego serca, poszcząc i płacząc, i zawodząc żałośnie! Lecz rozdzierajcie serca swe, nie szaty, i nawróćcie się do Jahwe, Boga swego! On bowiem łaskawy i miłosierny, nieskory do gniewu i pełen dobroci…” [Joela 2:12-13]

Dnia 19 września 2018r. o zachodzie słońca przewidywany 10 Tiszri Jom Kippur/Dzień Przebłagania

Spotkanie 20 września o godz. 12:00 w Kobyłce

Prorocy: Joela 2:1-17
Odnowione przymierze: Hebr 4:14-5:11; 6:17-10:25
Ciekawe myśli: Jaszera 11:1-20:30

 

Księga Sprawiedliwego (Jaszera)

11

A Nimrod, syn Kusza, wciąż przebywał w kraju Szinar, rządził nim i mieszkał tam i wybudował miasta w krainie Szinar.

  1. A oto nazwy czterech miast, które wybudował, a nazwał je po związanych z budowaniem wieży wydarzeniach, które ich spotkały.
  2. Pierwsze nazwał Babel, mówiąc:, „Ponieważ Jahwe pomylił języki całej ziemi”. Drugie nazwał Erech, ponieważ stamtąd wygonił ich Bóg.
  3. Trzecie nazwał Eched, ponieważ w tym miejscu odegrała się wielka bitwa. A czwarte nazwał Kalna, ponieważ zabici zostali tam jego książęta i wielcy mężowie i rozgniewali Jahwe, buntowali się i grzeszyli przeciw niemu.
  4. I kiedy Nimrod wybudował te miasta w krainie Szinar, umieścił w nich resztę swych ludzi, swe książęta i swych wielkich mężów, którzy pozostawali w jego królestwie.
  5. I Nimrod mieszkał w Babel i odnowił swoje rządy nad resztą poddanych i rządził pewnie, a poddani i książęta Nimroda nazywali go Amrafel, co oznaczało, że przez niego polegli przy wieży jego książęta.
  6. Pomimo tego Nimrod nie wrócił do Jahwe i dalej żył w podłości ucząc jej synów człowieczych. A Mardon, jego syn, był gorszy od swego ojca i niezmiennie przyczyniał się do podłości swego ojca.
  7. I zmuszał synów człowieczych do grzechu, dlatego mówi się „z podłych rodzi się podłość”.
  8. W tym czasie trwała wojna między rodzinami potomków Chama, podczas gdy mieszkali w miastach, które wybudowali.
  9. I Kedorlaomer, król Elam, odszedł od rodzin potomków Chama, walczył z nimi i podbił ich i ruszył do pięciu miast równiny, by przeciw nimi walczyć, podporządkował je sobie i przejął nad nimi władzę.
  10. I służyli mu dwanaście lat i co roku oddawali mu podatek.
  11. W tym czasie zmarł Nachor, syn Seruga, w czterdziestym dziewiątym roku życia Abrama, syna Teracha.
  12. I w pięćdziesiątym roku życia Abrama, syna Teracha, Abram wyszedł z domu Noego i udał się do domu swego ojca.
  13. A Abram znał Jahwe i szedł jego drogą i zgodnie z jego przykazaniami, a Jahwe, jego Bóg, był z nim.
  14. A Terach, jego ojciec, nadal był w tych dniach kapitanem gwardii króla Nimroda i wciąż wyznawał dziwnych bogów.
  15. I Abram przybył do domu swojego ojca, zobaczył dwanaście bożków stojących w swoich świątyniach i zapalił się w nim gniew na widok tych podobizn w domu swojego ojca.
  16. I Abram powiedział: „Póki żyje Jahwe, podobizny te nie pozostaną w domu mojego ojca. Niech Jahwe, który mnie stworzył, uczyni mi tak, jeśli w ciągu trzech dni nie zniszczę ich wszystkich”.
  17. I Abram odszedł od nich i płonęła w nim złość. I Abram pospiesznie wyszedł z izby na dwór swojego ojca i znalazł go siedzącego na dworze, a z nim wszystkie jego sługi i Abram podszedł i usiadł przed nim.
  18. I Abram zapytał swojego ojca: „Ojcze, powiedz mi, gdzie jest Bóg, który stworzył niebo i ziemię i wszystkich synów człowieczych na ziemi i który stworzył ciebie i mnie”. A Terach odpowiedział swemu synowi Abramowi: „Przecież wszyscy ci, którzy nas stworzyli, są z nami w domu”.
  19. A Abram rzekł do swego ojca: „Panie, pokaż mi ich, proszę cię”. A Terach zabrał go do izby w środku i Abram ujrzał cały pokój pełen bożków z drewna i kamienia, dwanaście wielkich podobizn i niezliczoną ilość mniejszych.
  20. A Terach rzekł do swego syna: „Przecież to są ci, którzy stworzyli wszystko, co widzisz na ziemi i którzy stworzyli mnie i ciebie i całą ludzkość”.
  21. I Terach pokłonił się swym bogom, następnie wyszedł, a Abram, jego syn, wyszedł wraz z nim.
  22. I kiedy Abram wyszedł stamtąd, udał się do swojej matki, usiadł przed nią i rzekł: „Mój ojciec pokazał mi tych, którzy stworzyli niebo i ziemię i wszystkich synów człowieczych.
  23. Dlatego teraz przynieś szybko młode koźlę ze stada i przyrządź smaczne mięsiwo, które będę mógł zanieść bogom mojego ojca i złożyć im w ofierze. Być może dzięki temu stanę się ich godzien”.
  24. I jego matka tak uczyniła i przyniosła koźlę, z którego przyrządziła smaczne mięsiwo i dała je Abramowi, a ten wziął mięso od swojej matki i zaniósł je przed oblicza bogów swojego ojca i przysunął je blisko nich tak, by mogli zjeść. A jego ojciec nie wiedział o tym.
  25. I Abram ujrzał w dniu, kiedy siedział wśród nich, że nie mają głosu, słuchu, są nieruchome i żaden z nich nie mógł wyciągnąć ręki by jeść.
  26. I Abram naśmiewał się z nich i mówił: „Pewnie nie zadowoliło ich smaczne mięso, które przygotowałem lub może było go dla nich za mało i dlatego nie chcieli jeść. Dlatego jutro przygotuję świeże mięsiwo, lepsze i w większej ilości niż to i zobaczę, co się stanie”.
  27. I następnego dnia Abram pouczył swoją matkę odnośnie pysznego, a ona wstała i przyniosła trzy piękne młode koźlęta ze stada i przyrządziła z nich wyśmienite, pyszne mięso, tak, jak chciał jej syn i dała je Abramowi. A Terach, jego ojciec, nic o tym nie wiedział.
  28. I Abram wziął pyszne mięso od swojej matki i zaniósł je do izby, przed oblicze bogów swojego ojca. I podszedł blisko nich, aby mogli jeść i ułożył je przed nimi i Abram siedział przed nimi cały dzień myśląc, że może zjedzą.
  29. I Abram patrzył na nich, a oni nie mieli ani głosu ani słuchu, a żaden z nich nie wyciągnął ręki w kierunku mięsa by jeść.
  30. I wieczorem tegoż dnia, w tymże domu, Abram został otulony duchem Boga.
  31. I zawołał: „Biada mojemu ojcu i temu podłemu pokoleniu, których serca są całkowicie przychylne próżności, którzy służą tym bożkom z drewna, które nie potrafią ani jeść, czuć zapachów, słyszeć ani mówić, mają usta bez mowy, oczy bez wzroku, uszy bez słuchu, ręce bez czucia i nogi, którymi nie mogą poruszyć. Tacy, jak one są ci, którzy je wykonali i im ufają.
  32. I kiedy Abram ujrzał te wszystkie rzeczy, wezbrał w nim gniew na ojca, pospieszył i wziął topór, wszedł do izby z bogami i zniszczył wszystkie bóstwa swojego ojca.
  33. A kiedy zniszczył wszystkie bożki, umieścił topór w dłoni wielkiego boga, który górował nad nimi i wyszedł. A Terach, jego ojciec, wrócił do domu, gdyż usłyszał w drzwiach dźwięk uderzeń topora. Wrócił, więc Terach do domu by zobaczyć, co się dzieje.
  34. I Terach, usłyszawszy dźwięk topora w pokoju z bożkami, pobiegł do pokoju i natknął się na Abrama, który wychodził.
  35. I Terach wszedł do pokoju i ujrzał zniszczone na ziemi wszystkie swoje bożki i topór w ręku największego, który nie został zniszczony, a pyszne mięsiwo, które przygotował Abram, jego syn, wciąż leżało przed nimi.
  36. I kiedy Terach to ujrzał, wezbrała w nim wielka złość, pospiesznie wyszedł z pokoju i poszedł do Abrama.
  37. I znalazł Abrama, swojego syna, który siedział jeszcze w domu. I rzekł do niego: „Coś uczynił z moimi bogami?”
  38. A Abram odpowiedział Terachowi, swemu ojcu, mówiąc: „Nie tak było, mój panie, gdyż przyniosłem im pyszne mięso i kiedy zbliżyłem się do nich, wszyscy na raz wyciągnęli ręce, by jeść, zanim zdołał to uczynić największy.
  39. I zobaczył on czyn, którego się przed nim dopuścili wezbrała w nim gwałtowna złość przeciw nim i poszedł, wziął topór, który był w domu i poszedł do nich i wszystkich zniszczył i teraz topór jest w jego dłoni, jak przecież widzisz”.
  40. I w Terachu wezbrała złość na jego syna, Abrama, kiedy to mówił. I w swej złości rzekł Terach do Abrama, swojego syna:, „Co to za bajka, którą mi opowiadasz? Mówisz kłamstwa.
  41. Czyż jest w tych bogach duch, dusza, czy moc, by uczynić wszystko to, o czym mi powiedziałeś? Czyż nie są z drewna i kamienia i czyż nie zrobiłem ich sam i czy możesz tak kłamać, mówiąc, że największy bóg, który z nimi był, ich poraził? To ty włożyłeś mu topór w ręce, a mówisz, że poraził on ich wszystkich”.
  42. A Abram odpowiedział swojemu ojcu mówiąc: „A jak ty możesz służyć tym bogom, w których nie ma mocy by cokolwiek zrobić? Czy mogą zbawić cię te bóstwa, którym tak ufasz? Czy słyszą twoje modlitwy, kiedy do nich wołasz? Czy są w stanie wybawić cię z rąk twych wrogów, czy toczyć za ciebie bitwy, że służysz drewnu i kamieniowi, które nie mówią ani nie słyszą?
  43. Na pewno nie jest dobrym dla ciebie ani dla synów człowieczych powiązanych z tobą dopuszczać się tych czynów. Czy jesteś tak głupi i pozbawiony rozumu, że służysz drewnu i kamieniowi i czynisz w ten sposób?
  44. I zapominasz o Panu Bogu, który stworzył niebo i ziemię i ciebie na ziemi i ściągasz w ten sposób na wasze dusze wielkie zło służąc drewnu i kamieniowi?
  45. Czy nasi ojcowie nie grzeszyli w dawnych czasach w ten sam sposób, a Jahwe Bóg wszechświata nie zesłał na nich wody powodzi i nie zniszczył całej ziemi?
  46. I jak możesz czynić tak dalej i służyć bogom z drewna i kamienia, które nie słyszą, nie mówią ani nie wybawią cię z opresji, ściągając w ten sposób na siebie gniew Boga wszechświata?
  47. Dlatego, mój ojcze, zaprzestań temu i nie ściągaj zła na swą duszę ani na dusze twego domostwa”.
  48. I Abram pospieszył i uskoczył sprzed oblicza swojego ojca i wziął topór od największego bożka swojego ojca, którym zniszczył go i uciekł.
  49. A Terach, widząc wszystko, co uczynił Abram, pospiesznie wyszedł z domu i poszedł do króla, stanął przed Nimrodem i skłonił się królowi. A król powiedział, „Czego chcesz?”
  50. A on odpowiedział: „Błagam cię, mój panie, byś mnie wysłuchał. Pięćdziesiąt lat temu urodził mi się syn i tak oto uczynił i tak oto powiedział. Dlatego teraz, mój panie i królu, poślij po niego, by stanął przed tobą i osądź go zgodnie z prawem byśmy zostali wybawieni od jego zła”.
  51. I król wysłał troje ze swych sług i poszli i przyprowadzili Abrama przed oblicze króla. A Nimrod, jego książęta i sługi zasiadali tego dnia przed nim i również Terach usiadł przed nimi.
  52. I król rzekł do Abrama: „Cóż uczyniłeś swemu ojcu i jego bogom?” A Abram odpowiedział królowi tymi samymi słowami, które wypowiedział do swego ojca: „Duży bóg był z nimi w domu i to on zrobił im to, o czym słyszałeś”.
  53. A król rzekł do Abrama: „Czy mają one moc mówienia i jedzenia tak, jak powiedziałeś?” A Abram odpowiedział królowi:, „Jeśli nie mają takiej mocy, dlaczego służysz im i sprawiasz, że synowie człowieczy mylą się przez twoje szaleństwa?
  54. Czy myślisz, że mogą one zbawić ciebie albo cokolwiek, małego lub wielkiego, że im służysz? I dlaczego nie czujesz Boga wszechświata, który cię stworzył i w którego mocy jest zabijać i trzymać przy życiu?
  55. O, niemądry, prosty, ciemny królu, biada tobie na zawsze.
  56. Myślałem, że będziesz uczył swe sługi szlachetnej drogi, lecz ty tak nie uczyniłeś, a jedynie wypełniłeś całą ziemię grzechami swoimi i ludzi, którzy za tobą podążają.
  57. Czy nie wiesz, albo nie słyszałeś, że to zło, które czynisz, nasi przodkowie popełniali w dawnych czasach, a wieczny Bóg zesłał na nich wody powodzi i wszystkich zniszczył, a z ich powodu również całą ziemię? I teraz ty i twoi ludzie powstaniecie i będziecie czynić podobnie po to, by ściągnąć gniew Jahwe Boga wszechświata i zło na siebie i całą ziemię?
  58. Dlatego teraz odłóż na bok złe uczynki, które popełniasz i służ Bogu wszechświata, gdyż twoja dusza jest w jego rękach, wtedy nic ci nie będzie.
  59. A jeśli twoje podłe serce nie wysłucha moich słów i nie sprawi, byś porzucił złe uczynki i służył wiecznemu Bogu, wtedy, w swoich ostatnich dniach, umrzesz pełen wstydu, ty, twoi ludzie i wszyscy spokrewnieni z tobą, którzy słuchają twoich słów i kroczą za tobą ścieżkami zła”.
  60. I kiedy Abram przestał mówić przed królem i książętami, wzniósł oczy ku niebu i powiedział: „Jahwe widzi wszystkich podłych i osądzi ich”.

 

12

A kiedy król usłyszał słowa Abrama, rozkazał umieścić go w więzieniu i Abram spędził tam dziesięć dni.

  1. A pod koniec tych dni król zarządził, aby wszyscy królowie, książęta i naczelnicy różnych prowincji oraz mędrcy stawili się przed nim. I usiedli przed jego obliczem, a Abram wciąż był uwięziony.
  2. I król powiedział do książąt i mędrców: „Czy słyszeliście, co uczynił swemu ojcu Abram, syn Teracha? Oto, co uczynił, a ja zażądałem by przywiedziono go przed moje oblicze i tak oto przemówił do mnie. Jego serce nie napełniło się złym przeczuciem ani nie zmieszał się w mojej obecności i oto teraz jest zamknięty w więzieniu”.
  3. „Dlatego zdecydujcie, jaki osąd należy się temu mężczyźnie, który obrzucił króla obelgami, który powiedział i zrobił wszystkie te rzeczy, o których usłyszeliście”.
  4. I wszyscy odpowiedzieli królowi: „Człowiek, który obrzuca obelgami króla, powinien zawisnąć na drzewie. Lecz ponieważ uczynił to wszystko, co powiedział i wzgardził naszymi bogami, musi zostać spalony, gdyż takie jest prawo”.
  5. „Jeśli król zechce, niech rozkaże sługom palić ogień w piecu z cegły przez dzień i noc i następnie wrzucimy do niego tego mężczyznę”. I król tak uczynił i rozkazał swym sługom by przez trzy dni i trzy noce palili ogień w królewskim piecu, czyli w Kazdimie. Rozkazał im też wypuścić Abrama z więzienia i przyprowadzić, by został spalony.
  6. I wszyscy słudzy króla, książęta, władcy, naczelnicy i sędziowie oraz wszyscy mieszkańcy kraju, około dziewięciuset tysięcy ludzi, stanęli naprzeciw pieca, by zobaczyć Abrama.
  7. I wszystkie kobiety i dzieci tłoczyły się na dachach i wieżach, by patrzeć, co będzie się działo z Abramem, i wszystkie stały razem w oddali. I nie było człowieka, który nie przyszedłby tego dnia obserwować to zdarzenie.
  8. I kiedy przyprowadzono Abrama, magowie i mędrcy i zawołali do króla: „Nasz, najwyższy królu, ten mężczyzna to dziecko, przy którego narodzinach wielka gwiazda pochłonęła cztery gwiazdy, o czym powiedzieliśmy królowi pięćdziesiąt lat temu.
  9. Oto teraz jego ojciec również sprzeciwił się twym rozkazom i zakpił z ciebie przynosząc ci inne dziecię, które ty zabiłeś”.
  10. Usłyszawszy te słowa, król wielce się rozgniewał i rozkazał by przyprowadzono do niego Teracha.
  11. I rzekł król: „Czy słyszysz, co mówią magowie? Powiedz, więc prawdę, co uczyniłeś? A jeśli powiesz prawdę, zostaniesz uniewinniony”.
  12. I widząc, że w królu wezbrał taki gniew, Terach powiedział do niego: „Mój panie i królu, to, co słyszysz jest prawdą i to, co mówią mędrcy jest prawdą”. A król odrzekł: „Jak mogłeś uczynić coś takiego, sprzeciwić się moim rozkazom i oddać mi dziecko, którego nie począłeś i wziąć za nie wynagrodzenie?”
  13. A Terach odpowiedział królowi:, „Ponieważ moje delikatne uczucia podekscytowane były w tamtym czasie moim synem i wziąłem syna mojej służącej i przyniosłem go królowi”.
  14. A król powiedział:, „Kto poradził ci tak uczynić? Powiedz mi i nie ukrywaj przede mną niczego, a wtedy nie umrzesz”.
  15. A Terach był wielce przerażony w obecności króla i powiedział do niego: „Charan, mój najstarszy syn, poradził mi tak uczynić”. A Charan miał trzydzieści dwa lata w czasie, kiedy urodził się Abram.
  16. Lecz Charan nic nie poradził swemu ojcu, a Terach powiedział to królowi, aby uchronić przed nim swą duszę, gdyż bardzo się bał. A król rzekł do Teracha: „Charan, twój syn, który tak tobie poradził, zginie w ogniu z Abramem, gdyż spoczywa na nim wyrok śmierci za dopuszczenie się tego czynu i sprzeciwienie się pragnieniu królewskiemu”.
  17. A Charan w tamtym czasie czuł się zobowiązany podążać drogą Abrama, lecz zachował to dla siebie.
  18. I w sercu Charan rozmyślał: „Oto teraz król zatrzymał Abrama za to wszystko, co Abram uczynił. Jeśli Abram zwycięży nad królem, pójdę za nim, lecz jeśli zwycięży król, pójdę za królem”.
  19. I kiedy Terach opowiedział królowi o sprawach dotyczących Charana, król rozkazał by Charana pojmano wraz z Abramem.
  20. I przyprowadzono ich obu, Abrama i Charana, jego brata, by wrzucić ich w ogień. I byli tam wszyscy mieszkańcy kraju i sługi króla, książęta i wszystkie kobiety i dzieci i stali nad nimi tego dnia.
  21. I słudzy króla wzięli Abrama i jego brata i rozebrali ich do pasa.
  22. Spętali im ręce i nogi sznurami z płótna i słudzy króla podnieśli ich i wrzucili obu do pieca.
  23. A Jahwe kochał Abrama i darzył go współczuciem, i zstąpił i uchronił Abrama od ognia, więc nie spłonął.
  24. Lecz sznury, którymi był spętany, spłonęły, podczas gdy Abram spacerował wśród ognia.
  25. A Charan zginął, kiedy wrzucili go w ogień i spłonął na popiół, ponieważ jego serce nie było nieskazitelne wobec Jahwe. A ogień rozprzestrzenił się na tych, którzy wrzucili go w płomienie i spłonęli. Dwunastu z nich zmarło.
  26. A Abram spacerował pośród płomieni trzy dni i trzy noce i widzieli go wszyscy słudzy króla i przyszli i powiedzieli królowi: „Oto widzimy Abrama chodzącego pośród ognia i nawet jego dolna garderoba nie płonie, tylko sznury, którymi był związany, spłonęły”.
  27. A kiedy król usłyszał ich słowa zamarło jego serce i nie wierzył im. Wysłał, więc inne wierne książęta by zobaczyli tę rzecz, a oni poszli, ujrzeli i opowiedzieli królowi. A król powstał i poszedł zobaczyć i ujrzał Abrama chodzącego w tę i z powrotem pośród ognia i spalone ciało Charana i wielce się zdziwił.
  28. I król rozkazał, aby wyjęto Abrama z ognia i jego słudzy zbliżyli się by go wyjąć i nie mogli, ponieważ dokoła był ogień, a z pieca dosięgały ich płomienie.
  29. I słudzy królewscy uciekli od niego, a król zganił ich mówiąc: „Pospieszcie się i wyjmijcie Abrama z płomieni, a nie zginiecie”.
  30. I słudzy królewscy ponownie zbliżyli się by wyjąć Abrama, lecz ogarnęły ich płomienie i poparzyły ich twarze, tak, że ośmiu z nich zginęło.
  31. I kiedy król zobaczył, że słudzy nie mogą podejść do ognia, bo spłoną, zawołał do Abrama: „O, sługo Boga, który jest w niebie, wyjdź z ognia i stań przede mną”. A Abram posłuchał głosu króla, wyszedł z ognia i stanął przed nim.
  32. I kiedy Abram wyszedł przed oblicze króla, on i jego słudzy zobaczyli Abrama z jego dolną garderobą nietkniętą płomieniami, lecz sznur, którym był spętany, został spalony.
  33. I rzekł król do Abrama: „Jak to się stało, że nie spłonąłeś?”
  34. A Abram odpowiedział królowi: „Bóg nieba i ziemi, w którego wierzę i który ma wszystko w swej mocy, to on ochronił mnie przed płomieniami, w które mnie wrzuciłeś”.
  35. A Charan, jego brat, spłonął na popiół i szukali jego ciała i znaleźli je spalone.
  36. Charan miał osiemdziesiąt dwa lata, kiedy zginął w płomieniach Kazdimu. A król, książęta i mieszkańcy kraju zobaczywszy, że Abram został uratowany z płomieni, pokłonili mu się.
  37. A Abram rzekł do nich: „Nie kłaniajcie się mi, lecz Bogu świata, który was stworzył i służcie mu i podążajcie jego ścieżkami, ponieważ to on uchronił mnie przed płomieniami i to on stworzył dusze wszystkich ludzi i uformował człowieka w łonie jego matki i przyniósł go na świat i to on uchroni tych, którzy mu ufają, od wszelkiego bólu”.
  38. I w oczach króla i książąt czymś cudownym było to, że Abram został uratowany z płomieni, a Charan spłonął. I król dał Abramowi wiele podarunków i oddał mu dwoje głównych sług z domu króla. Pierwszemu było na imię Oni, drugiemu Eliezer.
  39. A wszyscy królowie, książęta i sługi obdarowali Abrama srebrem, złotem i perłami i król i książęta odesłali go i odszedł w pokoju.
  40. I Abram odszedł w pokoju od króla, a wiele sług króla podążyło za nim i przyłączyło się do niego około trzystu ludzi.
  41. I tego dnia Abram wrócił do domu swojego ojca wraz z ludźmi, którzy podążyli za nim i Abram służył Jahwe swemu Bogu do końca swoich dni, szedł jego ścieżkami i postępował według jego praw.
  42. I od tamtego dnia Abram skłaniał serca synów człowieczych do służby Jahwe.
  43. I w tym czasie Nachor i Abram wzięli sobie żony, córki swego brata Charana. Żoną Nachora została Milka, a żonie Abrama na imię było Saraj i była ona bezpłodna. Nie miała w tamtych dniach potomka.
  44. A po dwóch latach od czasu, kiedy Abram wyszedł z ognia, czyli w pięćdziesiątym drugim roku jego życia, na tronie w Babelu zasiadał król Nimrod i kiedy zasnął, śniło mu się, że stał ze swymi wojskami i gwardią w dolinie naprzeciw pieca króla.
  45. I wzniósł oczy i ujrzał człowieka podobnego do Abrama wychodzącego z pieca, który stanął przed królem z wyciągniętym mieczem, a następnie rzucił się z nim na króla, kiedy król uciekł od mężczyzny, ponieważ się bał. A kiedy biegł, mężczyzna rzucił na jego głowę jajko, a ono stało się wielką rzeką.
  46. I śnił król, że jego wojska utonęły w tej rzece i zginęły, a król uciekł z trzema mężczyznami, którzy byli przed nim.
  47. I król spojrzał na tych mężczyzn i byli oni odziani w kosztowne stroje, niczym królowie i taki mieli też wygląd i majestat.
  48. I podczas gdy biegli, rzeka na powrót zmieniła się przed obliczem króla w jajko, a z niego przed oblicze króla wyłonił się ptak, wzleciał do jego głowy i wydziobał królowi oko.
  49. Król zasmucił się na ten widok, obudził się, a jego duch był wstrząśnięty. Czuł wielki strach.
  50. A rano król podniósł się w strachu ze swojej kanapy i rozkazał wszystkim mędrcom i magom stanąć przed sobą i opowiedział im swój sen.
  51. A mądry sługa króla, któremu na imię było Anuki, tak odpowiedział królowi: „To nic innego, niż zło Abrama i jego nasienia, które powstanie przeciw mojemu panu i królowi w późniejszych dniach.
  52. I oto nadejdzie dzień, kiedy Abram i jego nasienie i dzieci z jego domostwa wypowiedzą mojemu królowi wojnę i uderzą we wszystkie królewskie gwardie i wojska.
  53. A jeśli chodzi o to, co mówiłeś na temat trzech mężczyzn, których widziałeś podobnych do ciebie, którzy uciekli, oznacza to, że tylko ty zdołasz uciec z trzema królami ze wszystkich królów na ziemi, którzy będą z tobą walczyć.
  54. A to, co widziałeś o rzece, która zmieniła się w jajko tak, jak na początku i o młodym ptaku, który wydziobał ci oko, nie oznacza nic innego, niż nasienie Abrama, które w późniejszych dniach zabije króla.
  55. Oto sen mojego króla i interpretacja. Sen jest prawdziwy, a interpretacja, którą przedstawił ci twój sługa, jest poprawna.
  56. Dlatego teraz, mój królu, na pewno wiesz, że minęły pięćdziesiąt dwa lata, od kiedy mędrcy ujrzeli to podczas narodzin Abrama i jeśli mój król pozwoli mu żyć na ziemi, nie wyjdzie to na dobre mojemu panu i królowi, ponieważ dopóki żyje Abram, ani ty ani twoje królestwo nie będzie ustanowione, gdyż wiadomo o tym było, kiedy się urodził. Dlaczego więc mój król nie zabije go, aby nie dosięgło cię jego zło w późniejszych dniach?”
  57. I Nimrod posłuchał głosu Anukiego i potajemnie wysłał kilka sług by poszli i pojmali Abrama i przyprowadzili przed oblicze króla, aby ukarać go śmiercią.
  58. A Eliezer, sługa Abrama, którego dał mu król, przebywał w tym czasie w obecności króla i słyszał, co Anuki poradził królowi i co król odpowiedział, aby doprowadzić do śmierci Abrama.
  59. I Eliezer powiedział do Abrama: „Szybko, powstań i ratuj swoją duszę, byś nie zginął z rąk króla, ponieważ w swym śnie widział owo, co dotyczyło ciebie i tak zinterpretował to Anuki i tak oto poradził królowi w twojej sprawie”.
  60. I Abram posłuchał głosu Eliezera, pospieszył i uciekł do domu Noego i jego syna Sema, tam się ukrył i znalazł bezpieczne schronienie. A słudzy królewscy poszli szukać Abrama w jego domu, lecz nie mogli go znaleźć i szukali po całym kraju, lecz nie znalazł się i chodzili i szukali w każdym kierunku, lecz nie można było na niego trafić.
  61. I kiedy słudzy królewscy nie mogli znaleźć Abrama, wrócili do króla, a jego złość na Abrama została uśpiona, ponieważ go nie znaleźli i wyrzucił z umysłu kwestię dotyczącą Abrama.
  62. A Abram ukrywał się w domu Noego przez miesiąc, aż król zapomniał o jego sprawie, lecz Abram nadal bał się króla. I przyszedł Terach, by w tajemnicy odwiedzić swojego syna w domu Noego, a Terach był wspaniały w oczach króla.
  63. A Abram rzekł do swojego ojca: „Czyż nie wiesz, że król chce mnie zabić i zniweczyć moje imię na ziemi za radą swych podłych doradców?”
  64. „Kto i co trzyma cię w tym kraju? Powstańmy, chodźmy razem do ziemi Kanaan byśmy mogli zostać wybawieni od jego ręki, albo ty także zginiesz przez niego w późniejszych dniach.
  65. Czy nie wiesz, nie słyszałeś, że Nimrod nie daje ci takiego honoru z miłości, lecz tylko dla własnego pożytku obdarza cię takim dobrem?
  66. A jeśli uczyni ci większe dobro niż to, z pewnością są to tylko próżności tego świata, gdyż bogactwa nie zdadzą się na nic w dniu gniewu i złości.
  67. Dlatego wysłuchaj mojego głosu i powstańmy i udajmy się do krainy Kanaan, z dala od zasięgu Nimroda. I służ Jahwe, który cię stworzył na ziemi, a będzie z tobą dobrze. Odrzuć wszystkie próżności, za którymi gonisz”.
  68. I Abram skończył mówić, kiedy Noe i jego syn Sem odpowiedzieli Terachowi: „Prawdziwe jest słowo, które wypowiedział do ciebie Abram”.
  69. I Terach posłuchał głosu Abrama i zrobił tak jak Abram powiedział, ponieważ pochodziło to od Jahwe, aby król nie przyczynił się do śmierci Abrama.

 

13

I Terach zabrał swego syna Abrama i wnuka Lota, syna Charana i swoją synową Saraj, żonę jego syna Abrama i wszystkie dusze ze swego domostwa i wyruszył z nimi z Ur Casdim by udać się do kraju Kanaan. I kiedy doszli do kraju Charan, pozostali tam, gdyż była to kraina wspaniale nadająca się do popasu i wystarczająco rozległa dla tych, którzy szli z nimi.

  1. A ludzie z ziemi Charan zobaczyli, że Abram jest dobry i uczciwy wobec Boga i ludzi i że jest z nim Jahwe jego Bóg i niektórzy z ludzi z ziemi Charan przyszli i przyłączyli się do Abrama, a on pokazał im nauki i ścieżki Pana. I ci ludzie pozostali z Abramem w jego domu.
  2. I Abram przebywał na tej ziemi trzy lata i po ich upływie ukazał mu się Pan i powiedział: „Ja jestem Jahwe, który przywiódł cię z Ur Casadim i ocalił cię z rąk wszystkich twoich wrogów.
  3. Dlatego teraz posłuchasz mojego głosu i zachowasz moje przykazania, ustawy i prawa, wtedy ja sprawię, że twoi wrogowie padną u twych stóp i rozmnożę twoje nasienie jak gwiazdy na niebie i ześlę błogosławieństwa na wszystkie dzieła twych rąk i niczego nie będzie ci brakować.
  4. Powstań teraz, weź swoją żonę i wszystkich, którzy do ciebie należą, idź do ziemi Kanaan i tam pozostań, a ja będę tam tobie Bogiem i będę ci błogosławił.” I Abram powstał, zabrał swoją żonę i wszystkich, którzy do niego należeli i udał się do ziemi Kanaan, jak nakazał mu Jahwe. A miał Abram pięćdziesiąt lat kiedy wyszedł z Charan.
  5. I Abram doszedł do kraju Kanaan i zamieszkał w środku miasta i tam rozbił swój namiot pośród dzieci Kanaan, mieszkańców tej ziemi.
  6. I kiedy Abram doszedł do ziemi Kanaan, pojawił mu się Jahwe i rzekł do niego: „To Jest ziemia, którą daję tobie i twemu nasieniu po tobie na zawsze i sprawię, że twe nasienie będzie jak gwiazdy na niebie i dam twemu nasieniu dziedzictwo w postaci wszystkich krain, które widzisz.”
  7. I Abram wzniósł ołtarz w miejscu, gdzie przemówił do niego Bóg i tam wymawiał imię boże.
  8. W tym czasie, po upływie trzech lat od kiedy Abram zamieszkał w kraju Kanaan, zmarł Noe, a był to pięćdziesiąty trzeci rok życia Abrama. A Noe przeżył dziewięćset pięćdziesiąt lat.
  9. I Abram mieszkał w kraju Kanaan, on, jego żona i wszyscy, którzy do niego należeli, razem z tymi mieszkańcami tej ziemi, którzy się do niego przyłączyli. Lecz Nachor, brat Abrama i Terach, jego ojciec i Lot, syn Charana i wszyscy, którzy do nich należeli, mieszkali w Charan.
  10. W piątym roku życia Abrama w kraju Kanaan ludzie z Sodomy i Gomory i wszystkich miast równiny zwrócili się przeciw mocy Kedorlaomera, króla Elam. Ponieważ wszyscy królowie miast równiny służyli Kedorlaomerowi przez dwanaście lat i płacili mu coroczny podatek, lecz w trzynastym roku zbuntowali się przeciw niemu.
  11. I w dziesiątym roku życia Abrama w kraju Kanaan nastąpiła wojna między Nimrodem, królem Szinar a Kedorlaomerem, królem Elam i Nimrod przybył walczyć z Kedorlaomerem i go podbić.
  12. Ponieważ Kedorlaomer był kiedyś jednym z książąt gwardii Nimroda, a kiedy wszyscy ludzie z wieży zostali rozproszeni po powierzchni ziemi, Kedrorlaomer udał się do ziemi Elam i zbuntował się przeciw swemu panu.
  13. I kiedy w tych dniach Nimrod zobaczył, że buntują się miasta równin, z dumą i złością ruszył na wojnę z Kedorlaomerem i Nimrod zebrał wszystkie swe książęta i poddanych, około siedmiuset tysięcy ludzi i ruszył przeciw Kedorlaomerowi, a ten ruszył mu naprzeciw z pięcioma tysiącami ludzi i przygotowali się do bitwy w dolinie Babel, która znajduje się między Elam a Szinar.
  14. I starli się tam wszyscy ci królowie i Nimrod i jego ludzie zostali pokonani przez ludzi Kedorlaomera i z armii Nimroda poległo tam około sześciuset tysięcy ludzi, a pośród nich poległ Mardon, syn króla.
  15. A Nimrod uciekł i wrócił znieważony i pełen wstydu do swojej ziemi i przez długi czas znajdował się we mocy Kedorlaomera, a ten wrócił do swojej ziemi i wysłał książęta swego gospodarza do króli, którzy mieszkali wokół niego, do Ariocha, króla Elasar i do Tidala, króla Gojim i zawarł z nimi przymierze, a oni wszyscy słuchali jego rozkazów.
  16. A było to w piętnastym roku przebywania Abrama w kraju Kanaan, w siedemdziesiątym roku jego życia i w tymże roku pokazał mu się Jahwe i rzekł do niego: „Ja jestem Jahwe, który przywiódł cię z Ur Casdim by dać ci tę ziemię jako dziedzictwo.
  17. Teraz idź przede mną, bądź doskonały i wypełniaj moje polecenia, gdyż tobie i twemu nasieniu dam tę ziemię jako dziedzictwo, od rzeki Misraim po wielką rzekę Eufrat.
  18. „I pójdziesz do swoich ojców w pokoju i zacnym wieku, a czwarte pokolenie wróci tu, do tej ziemi i odziedziczy ją na zawsze.” I Abram zbudował ołtarz i wzywał imię Jahwe, który mu się pojawił i przynosił Panu ofiary na ołtarz.
  19. W tym czasie Abram powrócił do Charan, by zobaczyć się z ojcem i matką oraz domostwem ojca i Abram, jego żona i wszyscy, którzy do nich należeli, wrócili do Charan i Abram mieszkał w Charan pięć lat.
  20. I wielu ludzi z Charan, około siedemdziesięciu dwóch, szło drogą Abrama, a on pokazał im naukę Pana i jego ścieżki i nauczył ich rozpoznawać Jahwe.
  21. W tych dniach Jahwe ukazał się Abramowi w Charan i powiedział do niego:
  22. „Oto przemówiłem do ciebie dwadzieścia dwa lata temu i rzekłem wyjdź ze swej ziemi, z miejsca twoich narodzin i z domu twojego ojca do ziemi, którą ci pokazałem i którą dam tobie i twoim dzieciom, ponieważ tam będę ci błogosławił i utworzę ci wspaniały naród i sprawię, że imię twe będzie wielkie, a w tobie błogosławione będą rodziny na ziemi.
  23. Dlatego teraz powstań i idź z tego miejsca, ty, twoja żona i wszyscy, którzy do ciebie należą, jak również wszyscy urodzeni w twoim domu i wszystkie dusze, które poznałeś w Charan. Wyprowadź stąd wszystkich ze sobą i powstań, by powrócić do kraju Kanaan.”
  24. I Abram powstał i zabrał swą żonę Saraj, wszystkich, którzy do niego należeli i wszystkich urodzonych w jego domu i dusze, które poznali w Charan i wyszli, by udać się do kraju Kanaan.
  25. I Abram poszedł i zgodnie ze słowem Pana wrócił do Kanaan. Lot, syn jego brata, Charana, poszedł z nim, a Abram miał siedemdziesiąt pięć lat kiedy udał się z Charan z powrotem do kraju Kanaan.
  26. I przybył do Kanaan zgodnie ze słowami Pana, rozbił swój namiot i zamieszkał na równinie Mamre, a z nim Lot, syn jego brata i wszyscy, którzy do niego należeli.
  27. A Jahwe ponownie pokazał się Abramowi i powiedział: „Daję tę ziemię twojemu nasieniu.” I w miejscu tym wzniósł Panu, który mu się ukazał, ołtarz, który po dziś dzień znajduje się na równinach Mamre.

 

14

W tych dniach żył w kraju Szinar mądry mężczyzna, który był rozumny we wszelkich dziedzinach i miał piękny wygląd, lecz był ubogi. Na imię miał Rikajon i jego stanowczym celem było własne utrzymanie.

  1. Postanowił udać się do Egiptu, do Oswirisa, syna Anoma, króla Egiptu, by pokazać królowi swą mądrość, może znalazłby łaskę w jego obliczu i otrzymał wychowanie i utrzymanie. I tak uczynił Rikajon.
  2. I kiedy Rikajon dotarł do Egiptu, pytał mieszkańców o króla, a mieszkańcy opowiedzieli mu o zwyczajach króla Egiptu, ponieważ król Egiptu miał wtedy w zwyczaju wyjeżdżać ze swego królewskiego pałacu i pokazywać się za granicą tylko przez jeden dzień w roku, po czym król wracał do swego pałacu, by tam pozostać.
  3. A w dniu, kiedy król wychodził, wydawał w kraju osądy i każdy, kto miał prośbę, szedł przed oblicze króla.
  4. I kiedy Rikajon usłyszał o zwyczajach w Egipcie i o tym, że nie mógł stanąć przed obliczem króla, bardzo się zasmucił.
  5. A wieczorem Rikajon znalazł ruiny domu, który kiedyś był piekarnią w Egipcie i tam spędził całą noc ze zgorzkniałą duszą i głodny, a sen nie nadchodził.
  6. I Rikajon rozmyślał o tym, co powinien robić w mieście dopóki nie pojawi się król i jak może się utrzymać.
  7. I wstał rano i przechadzał się i napotkał na swej drodze sprzedawców warzyw i różnych rodzajów nasion, w które zaopatrywali mieszkańców.
  8. I Rikajon zapragnął robić to samo aby móc się utrzymać mieście, lecz nie były mu znane zwyczaje ludzi i był pośród nich jak ślepiec.
  9. I poszedł i dostał warzywa, by je sprzedawać na własne utrzymanie, a wokół niego zebrała się tłuszcza i zaczęła go wyśmiewać, zabrała jego warzywa i nie zostawiła mu nic.
  10. Ruszył stamtąd ze zgorzkniałą duszą i wzdychając poszedł do piekarni, w której przebywał całą poprzednią noc i spał tam kolejną noc.
  11. I tej nocy ponownie rozmyślał, jak mógłby ocalić siebie od głodu i wymyślił plan działania.
  12. Rano wstał i zaczął zmyślnie działać. Zatrudnił trzydziestu silnych mężczyzn z tłuszczy, którzy w dłoniach dzierżyli swe instrumenty wojenne, poprowadził ich na szczyt egipskiego grobowca i tam postawił.
  13. I rozkazał im: „Tak powiedział król: wzmocnijcie się i stańcie dzielnymi mężami i nie pozwólcie pochować tu nikogo jeśli nie zostanie zapłaconych dwieście sztuk srebra, dopiero wtedy możecie zezwolić pochówek.” I mężczyźni ci cały rok czynili wobec ludzi Egiptu zgodnie z rozkazem Rikajona.
  14. I w osiem miesięcy Rikajon i jego ludzie zebrali bogactwa w srebrze i złocie, a Rikajon nabył wielkie ilości koni i innych zwierząt i zatrudnił więcej mężczyzn i dał im konie, a oni pozostali z nim.
  15. I kiedy upłynął rok, w czasie, kiedy król wyszedł do miasta, wszyscy mieszkańcy zebrali się by z nim pomówić o Rikaju i jego ludziach.
  16. I król wyszedł wyznaczonego dnia, a wszyscy mieszkańcy stanęli przed nim i zaczęli lamentować:
  17. „Niech żyje król. Cóż czynisz swym sługom w mieście, że nie można pochować zmarłego, dopóki nie zostanie zapłacone tyle złota i srebra? Czy kiedykolwiek było czynione coś podobnego na ziemi, od czasów poprzednich królów, a nawet za czasów Adama, aż po dziś dzień, że martwi nie mogą być pochowani bez zapłaty?
  18. Wiemy, że może być zwyczajem królów pobierać roczny podatek od żywych, lecz ty nie tylko czynisz to, ale także od martwych pobierasz codziennie podatek.
  19. Teraz, o królu, nie możemy dłużej tego znosić, ponieważ całe miasto jest przez to zrujnowane, czy wiedziałeś o tym?”
  20. A kiedy król usłyszał te wszystkie słowa, wielce się rozgniewał i z powodu tej sprawy zapłonęła w nim złość, ponieważ nic o tym nie wiedział.
  21. I przemówił król: „Kim jest i gdzie przebywa ten, kto ośmiela się dopuszczać tak podłego czynu na mojej ziemi bez mojego rozkazu? Na pewno mi powiecie.”
  22. I opowiedzieli mu o wszystkich czynach Rikajona i jego ludzi, co wznieciło gniew króla i rozkazał przyprowadzić przed siebie Rikajona i jego ludzi.
  23. A Rikaon wziął około tysiąca dzieci, synów i córek i ubrał ich w jedwabie i hafty, posadził na konie i wysłał przed oblicze króla za pomocą swoich ludzi, jak również wziął wielkie ilości srebra, złota i cennych kamieni i wielkiego, silnego konia w prezencie dla króla, z którymi pojawił się przed nim i skłonił do ziemi. A król, jego sługi i wszyscy mieszkańcy Egiptu dziwili się czynom Rikajona i zobaczyli jego bogactwa i prezent, który przywiózł królowi.
  24. I bardzo zadowoliło i zdziwiło to króla. A kiedy Rikajon usiadł przed nim, król zapytał go o jego czyny, a Rikajon mądrze przemawiał przed królem, jego sługami i wszystkimi mieszkańcami Egiptu.
  25. A kiedy król usłyszał słowa mądrości Rikajona, Rikajon znalazł w jego oczach łaskę i spotkała go łaska i dobroć wszystkich sług króla i wszystkich mieszkańców Egiptu z powodu jego mądrości i wspaniałych przemówień i od tego czasu niezmiernie go kochali.
  26. A król odpowiedział Rikajonowi tymi słowami: „Od tej pory nie będziesz nazywał się Rikajon, lecz Faraon, gdyż pobrałeś podatek od martwych.” I zmienił jego imię na Faraon.
  27. I król i jego poddani kochali Rikajona za jego mądrość i uradzili ze wszystkimi mieszkańcami Egiptu by zrobić go prefektem Króla.
  28. I wszyscy mieszkańcy Egiptu i jego mędrcy tak uczynili i ustanowiono to prawem w Egipcie.
  29. I uczynili Rikajona Faraona prefektem Osirwisa, króla Egiptu i Rikajon Faraon rządził Egiptem, codziennie wymierzając sprawiedliwość całemu miastu, lecz Oswiris król sądził ludzi jednego dnia w roku, kiedy się pojawiał.
  30. A Rikajon Faraon przebiegle uzurpował rząd Egiptu i pobierał podatek od wszystkich mieszkańców Egiptu.
  31. A wszyscy mieszkańcy Egiptu bardzo kochali Rikajona Faraona i sporządzili dekret by każdego króla Egiptu, który rządził nimi i ich nasieniem, nazywać Faraon.
  32. Dlatego wszyscy królowie, którzy od tamtej pory rządzili w Egipcie po dziś dzień, nazywani są Faraon.

 

15

A w tym roku nastał wielki głód w Kanaan i mieszkańcy nie mogli pozostać na tej ziemi z powodu głodu, gdyż był bardzo ciężki.

  1. I Abram i wszyscy do niego należący powstali i zeszli do Egiptu z powodu głodu, a kiedy byli u źródła Misraim, pozostali tam przez jakiś czas by odpocząć od trudów drogi.
  2. A Abram i Saraj przechadzali się przy granicy źródła Misraim i Abram podziwiał piękno swojej żony Saraj.
  3. I Abram powiedział do swojej żony Saraj: „Ponieważ Bóg stworzył cię tak piękną, obawiam się, że Egipcjanie zabiją mnie i porwą cię, ponieważ nie istnieje w tych okolicach strach przed Bogiem.
  4. Dlatego zrobisz tak: każdemu, kto cię zapyta, powiesz, że jesteś moją siostrą, aby nic się mi nie stało i abyśmy mogli żyć beż groźby śmierci.”
  5. I Abram pouczył tak samo wszystkich, którzy przybyli nim do Egiptu z powodu głodu, również swemu bratankowi Lotowi nakazał: „Jeśli Egipcjanie spytają cię o Saraj, powiedz im, że jest siostrą Abrama.”
  6. Lecz mimo tych przykazań Abram nie pokładał w nich pewności i zabrał Saraj i umieścił ją w skrzyni i ukrył ją między ich naczyniami, ponieważ bardzo się martwił o Saraj z powodu podłości Egipcjan.
  7. I Abram i wszyscy należący do niego powstali ze źródła Misraim i weszli do Egiptu. I jak tylko przeszli przez bramy miasta, strażnicy zatrzymali ich, mówiąc: „Dajcie królowi dziesięcinę z tego, co posiadacie, a będziecie mogli wejść do miasta.” I Abram i ci, którzy byli z nim, tak uczynili.
  8. I Abram i ludzie, którzy z nim byli, weszli do Egiptu i wnieśli ze sobą skrzynię, w której ukryta była Saraj i Egipcjanie zobaczyli skrzynię.
  9. I sługi króla podeszli do Abrama mówiąc: „Co masz w tej skrzyni, której wcześniej nie widzieliśmy? Otwórz ją i oddaj królowi dziesięcinę tego, co zawiera.”
  10. A Abram odpowiedział: „Nie otworzę tej skrzyni, lecz dam wam to, czego żądacie.” A oficerowie Faraona odrzekli: „To jest skrzynia pełna drogich kamieni, daj nam jedną dziesiątą.”
  11. Abram odrzekł: „Dam wam wszystko, czego chcecie, lecz nie wolno wam otworzyć skrzyni.”
  12. A oficerowie króla naciskali na Abrama i sięgnęli skrzyni i otworzyli ją siłą i zobaczyli w skrzyni piękną kobietę.
  13. I kiedy oficerowie króla ujrzeli Saraj, uderzyło ich jej piękno i zebrali się wszyscy książęta i sługi, by zobaczyć Saraj, ponieważ była bardzo piękna. A oficerowie króla pobiegli i powiedzieli Faraonowi o wszystkim, co widzieli i wychwalali Saraj przed królem. Faraon rozkazał ją przyprowadzić i oto Saraj stanęła przed królem.
  14. I Faraon obejrzał Saraj i bardzo mu się spodobała, poraziło go jej piękno i uradował się bardzo z jej powodu i obdarował prezentami tych, którzy przynieśli mu wieści o niej.
  15. A następnie przyprowadzono kobietę do domu Faraona, a Abram opłakiwał swoją żonę i modlił się do Pana, by uratował ją z rąk Faraona.
  16. Również Saraj modliła się w tym samym czasie: „O, Panie Boże, kazałeś mojemu panu Abramowi wyjść z jego ziemi i z domu jego ojca do kraju Kanaan i obiecałeś, że będziesz mu czynił dobro jeśli wypełni twoje nakazy. Teraz oto czyniliśmy wszystko, co nam nakazałeś i zostawiliśmy naszą ziemię i rodziny i przyszliśmy do obcego kraju do ludzi, których wcześniej nie znaliśmy.
  17. I przyszliśmy do tego kraju by uniknąć głodu, a przytrafił mi się ten podły wypadek. Dlatego teraz, o, Panie Boże, zbaw nas i uratuj z rąk tego prześladowcy i na swoją łaskę, postąp ze mną dobrze.”
  18. I Jahwe posłuchał głosu Saraj i zesłał anioła, by wybawił ją z mocy Faraona.
  19. I król przyszedł i usiadł przed Saraj i nagle anioł Pana stanął ponad nimi i ukazał się Saraj i rzekł do niej: „Nie obawiaj się gdyż Jahwe usłyszał twoją modlitwę.”
  20. I król podszedł do Saraj i powiedział do niej: „Kim jest dla ciebie ten mężczyzna, który cię tu przywiózł?” A ona odpowiedziała: „To mój brat.”
  21. A król powiedział: „Spoczywa na nas obowiązek uczynienia go wielkim, wywyższenia go i uczynienia mu wszelkiego dobra, jakie nam rozkażesz.” I wtedy król wysłał Abramowi srebro i złoto oraz drogie kamienie, razem z bydłem, sługami i służącymi. I król zażądał, by przyprowadzono Abrama i zasiadł on na dworze królewskiego domu, a król bardzo go tej nocy wywyższył.
  22. I król poszedł rozmawiać z Saraj i wyciągnął rękę by jej dotknąć, gdy anioł mocno go poraził, a on przestraszył się i powstrzymał od dotykania jej.
  23. I kiedy król podchodził do Saraj, anioł powalał go na ziemię i czynił tak całą noc, a król bardzo się bał.
  24. Tej nocy, z powodu Saraj, anioł mocno karał wszystkie sługi króla i całe jego gospodarstwo i w całym domu słychać było wielki lament ludzi Faraona.
  25. A Faraon, widząc zło, jakie go dotyka, rzekł: „Z pewnością przytrafiło mi się to przez tę kobietę” i odsunął się na pewną odległość i mówił do niej miłe słowa.
  26. I powiedział król do Saraj: „Opowiedz mi, proszę, o człowieku, z którym tu przybyłaś”, a Saraj powiedziała: „Ten mężczyzna jest moim mężem, a powiedziałam ci, że jest to mój brat ponieważ bałam się, że przez podłość skażesz go na śmierć.”
  27. I król trzymał się z dala od Saraj, a utrapienia przestały nawiedzać jego i jego gospodarstwo. A Faraon wiedział, że był karany z powodu Saraj i był tym wielce zdziwiony.
  28. I rankiem król posłał po Abrama i powiedział do niego: „Cóż mi uczyniłeś? Dlaczego powiedziałeś: Ona jest moją siostrą, z którego to powodu wziąłem ją do siebie na żonę i to wielkie utrapienie spadło na mnie i moje domostwo.
  29. Dlatego oto twoja żona, weź ją i idźcie z naszej ziemi albo wszyscy przez nią zginiemy.” I Faraon wziął jeszcze więcej bydła, sług, srebra i złota, by dać je Abramowi i zwrócił mu Saraj, jego żonę.
  30. I król wziął służącą, którą począł z jedną ze swych konkubin i dał ją Saraj jako służebnicę.
  31. I rzekł król do swojej córki: „Lepiej będzie dla ciebie, moja córko, być służebnicą w domu tego mężczyzny niż być kochanicą w moim domu po tym, jak doświadczyliśmy zła, które nas dopadło z powodu tej kobiety.”
  32. I Abram powstał i on i wszyscy, którzy do niego należeli, wyszli z Egiptu. A Faraon rozkazał kilku swoim ludziom towarzyszyć im i wszyscy poszli razem z nim.
  33. A Abram powrócił do ziemi Kanaan, do miejsca, w którym zbudował ołtarz, gdzie pierwszy raz postawił swój namiot.
  34. A Lot, syn Charana, brata Abrama, posiadał wielkie zasób bydła, trzody i stad, ponieważ Jahwe był dla nich hojny z uwagi na Abrama.
  35. I kiedy Abram mieszkał na tej ziemi, pasterze Lota kłócili się z pasterzami Abrama, ponieważ ich majątek był zbyt wielki, by mogli razem pozostać na tej ziemi, a ziemia nie mogła rodzić przez ich stada.
  36. I kiedy pasterze Abrama szli wypasać swoją trzodę, nie chodzili na pastwiska ludzi z tej ziemi, lecz pasterze Lota czynili inaczej, ponieważ byli zmuszeni wypasać na ich polach.
  37. A mieszkańcy tej ziemi obserwowali to codziennie i przyszli do Abrama i kłócili się z nim z powodu pasterzy Lota.
  38. I Abram powiedział do Lota: „Cóż mi czynisz, że nienawidzą mnie mieszkańcy tej ziemi przez to, że każesz swym pasterzom wypasać twoje bydło na polach innych? Czyż nie wiesz, że jestem w tych ziemiach obcy pośród dzieci Kanaan? Dlaczego mi to robisz?”
  39. I codziennie Abram kłócił się z tego powodu z Lotem, lecz Lot nie chciał słuchać Abrama i dalej postępował tak samo, a mieszkańcy tej ziemi przychodzili na skargę do Abrama.
  40. A Abram powiedział Lotowi: „Jak długo jeszcze będziesz kamieniem niezgody między mną a mieszkańcami tej ziemi? Teraz błagam cię, niech nie będzie między nami więcej kłótni, ponieważ jesteśmy krewnymi.”
  41. „Lecz proszę, oddziel się ode mnie, idź i wybierz miejsce, gdzie możesz zamieszkać ze swym bydłem i wszystkimi, którzy do ciebie należą, lecz trzymaj się z dala ode mnie, ty i twoje gospodarstwo.
  42. „I nie bój się odejść ode mnie, ponieważ jeśli ktoś cię skrzywdzi, powiedz mi, a ja pomszczę twą sprawę, tylko odejdź ode mnie.”
  43. I kiedy Abram wypowiedział wszystkie te słowa do Lota, Lot powstał i zwrócił wzrok ku równinie Jordanu.
  44. I zobaczył, że całe to miejsce było dobrze nawodnione i dobre dla ludzi, jak również zapewniało dobre pastwiska dla bydła.
  45. I Lot odszedł od Abrama w to miejsce i tam wzniósł namiot, zamieszkał w Sodomie i oddzielili się od siebie.
  46. A Abram mieszkał na równinie Mamre, która jest w Hebronie, tam wzniósł swój namiot i został tam na wiele lat.

 

16

W tym czasie Kedrolaomer, król Elam, posłał do wszystkich królów, do Nimroda, króla Szinar, który był wtedy w jego mocy, do Tidala, króla Gojim, do Ariocha, króla Elasar, z którym zawarł przymierze, mówiąc: „Przybywajcie i pomóżcie mi, abyśmy zniszczyli wszystkie miasta Sodomy i ich mieszkańców, ponieważ buntują się przeciwko mnie już od trzynastu lat.”

  1. I ci czterej królowie ruszyli z całymi swoimi obozami, około ośmiuset tysięcy ludzi, szli i uderzali w każdego, kogo spotkali na swej drodze.
  2. I pięciu królów Sodomy i Gomory, Szinab, król Admy, Szember, król Zebojim, Bera, król Sodomy, Bersza, król Gomory i Bela, król Zoar, wyszli im naprzeciw i wszyscy spotkali się w dolinie Siddim.
  3. I tych dziewięciu królów starło się w wojnie w dolinie Siddim. I królowie Sodomy i Gomory zostali pobici przez królów Elam.
  4. A dolina Siddim pełna była wapiennych dołów i królowie Elam ścigali królów Sodomy, a królowie Sodomy uciekali ze swymi obozami i powpadali do tych wapiennych dołów, a wszyscy, którzy przeżyli, dla bezpieczeństwa uciekli w góry i pięciu królów ścigało ich do bram Sodomy i wzięli wszystkich, którzy byli w Sodomie.
  5. I splądrowali wszystkie miasta Sodomy i Gomory i wzięli również Lota, syna brata Abrama i jego domostwo, zatrzymali wszystkie dobra z miast Sodomy i odeszli. A Unic, sługa Abrama, który walczył w bitwie, widział i opowiedział Abramowi wszystko to, co uczynili królowie w miastach Sodomy i że Lot został przez nich pojmany.
  6. A Abram wysłuchał tego i powstał wraz z trzystoma osiemnastoma ludźmi, którzy z nim byli i tej nocy dogonił królów i uderzył w nich, a oni upadli przed Abramem i jego ludźmi i nie pozostał nikt oprócz tych czterech królów, którzy uciekli i każdy z nich poszedł swoją drogą.
  7. A Abram odzyskał całą własność Sodomy oraz Lota i jego własność, jego żony i dzieci i wszystkich, którzy do niego należeli i nic nie brakowało Lotowi.
  8. I kiedy powrócił z bitwy z królami, on i jego ludzie przeszli przez dolinę Siddim, gdzie królowie wojowali ze sobą.
  9. A Bera, król Sodomy i reszta jego ludzi, którzy z nim byli, wyszli z wapiennych dołów, w które powpadali, na spotkanie Abramowi i jego ludziom.
  10. A Adonizedek, król Jeruzalem, którym był także Sem, wyszedł ze swymi mężami na spotkanie Abramowi i jego ludziom z chlebem i winem i pozostali razem w dolinie Melek.
  11. I Adonizedek pobłogosławił Abramowi, a Abram oddał mu dziesiątą część wszystkiego, co przywiózł ze sobą z łupu swoich wrogów, gdyż Adonizedek był kapłanem Boga.
  12. I wszyscy królowie Sodomy i Gomory, którzy tam byli, wraz ze swymi sługami, podeszli do Abrama i błagali go, by zwrócił im ich sługi, których pojmał i by wziął sobie całą własność.
  13. A Abram odpowiedział królom Sodomy: „Jak żyje Jahwe, który stworzył niebo i ziemię i który odkupił mą duszę od wszystkiego nieszczęścia i który wybawił mnie dzisiaj od moich wrogów i oddał ich w moje ręce, nie wezmę nic, co do was należy, byście jutro nie mogli się przechwalać, mówiąc: Abram wzbogacił się na naszych włościach, które ocalił.
  14. Ponieważ Jahwe mój Bóg, któremu ufam, powiedział do mnie: Nie braknie ci niczego, gdyż pobłogosławię ci w każdym dziele twych rąk.
  15. Dlatego teraz oto wszystko, co do was należy, weźcie i idźcie. Jak żyje Jahwe, nie zabiorę wam nic, od żywej duszy po sznurowadło, czy nić, oprócz kosztów jedzenia tych, którzy poszli ze mną w bój, jak również racji mężczyzn, którzy ze mną poszli, Anara, Aszkola i Mamrego oraz ich ludzi, jak również tych, którzy zostali by pilnować bagażu, oni także wezmą część łupu.
  16. I królowie Sodomy obdarowali Abrama zgodnie z tym wszystkim, co powiedział i naciskali, by wziął cokolwiek zechce, lecz on odmawiał.
  17. I odesłał królów Sodomy i resztę ich ludzi i dał im rozkazy dotyczące Lota, a oni udali się w odpowiednie miejsca.
  18. A Lot, syn jego brata, również odszedł ze swoim dobytkiem, poszedł z nimi i wrócił do swego domu, do Sodomy, a Abram i jego ludzie wrócili do swego domu na równinach Mamre, które są w Hebronie.
  19. W tym czasie Jahwe ponownie pojawił się Abramowi w Hebronie i rzekł do niego: „Nie obawiaj się, wielka jest twoja nagroda, gdyż nie opuszczę cię, dopóki się nie rozmnożysz i ci nie pobłogosławię i nie uczynię twego nasienia jak gwiazdy na niebie, które nie mogą być zmierzone ani policzone.
  20. I dam twemu nasieniu wszystkie te ziemie, które są przed swymi oczami, dam im je jako spuściznę na zawsze, tylko bądź silny i nie obawiaj się, idź przede mną i bądź doskonały.”
  21. A w siedemdziesiątym ósmym roku życia Abrama zmarł Reu, syn Pelega, a wszystkie jego dni wyniosły dwieście trzydzieści dziewięć lat i zmarł.
  22. A Saraj, córka Charana, żona Abrama, była w tamtych dniach ciągle bezpłodna. Nie urodziła Abramowi ani syna ani córki.
  23. I kiedy spostrzegła, że nie rodzi dzieci, wzięła swą służącą Hagar, którą dał jej Faraon i dała ją za żonę Abramowi, swemu mężowi.
  24. Ponieważ Hagar przyswoiła zwyczaje Saraj tak, jak Saraj ją nauczyła i w żadnym stopniu nie brakowało jej dobroci, którą miała Saraj.
  25. I Saraj powiedziała do Abrama: „Oto moja służąca Hagar, idź do niej by mogła urodzić na moich kolanach, tak abym i ja mogła mieć dzięki niej dzieci.”
  26. I po upływie dziesięciu lat od kiedy Abram zamieszkał na ziemi Kanaan, czyli w osiemdziesiątym piątym roku życia Abrama, Saraj oddała mu Hagar.
  27. A Abram posłuchał głosu swojej żony Saraj i wziął swoją służącą Hagar i poszedł do niej, a ona poczęła.
  28. I kiedy Hagar zorientowała się, że poczęła, bardzo się uradowała i gardziła swoją panią i mówiła do siebie: „Może tak być tylko dlatego, że w oczach Boga jestem lepsza, niż Saraj, moja pani, ponieważ przez te wszystkie dni, kiedy była ona z moim panem, nie poczęła, a dzięki Panu ja poczęłam w tak krótkim czasie.”
  29. I kiedy Saraj zobaczyła, że Hagar poczęła przez Abrama, zaczęła być zazdrosna o swą służącą i mówiła do siebie: „To z pewnością nie znaczy nic innego, jak tylko to, że jest ona lepsza niż ja.”
  30. I Saraj rzekła do Abrama: „Jesteś odpowiedzialny za moje złe uczynki, ponieważ podczas, gdy modliłeś się do Pana o dzieci, dlaczego nie modliłeś się w moim imieniu aby Pan dał mi twoje nasienie?
  31. I kiedy mówię do Hagar w twej obecności, ona gardzi moimi słowami, ponieważ to ona poczęła, a ty nic do niej nie mówisz. Niech Jahwe sądzi między mną i tobą za to, co mi zrobiłeś.”
  32. A Abram odpowiedział Saraj: „Przecież twoja służąca jest w twoich rękach, zrób z nią to, co będzie wydawało się w twych oczach słuszne.” I Saraj nękała ją i Hagar uciekła od niej w dzicz.
  33. I w miejscu, do którego uciekła, przy studni, znalazł ją anioł Pana i rzekł do niej: „Nie obawiaj się, ponieważ rozmnożę twe nasienie, gdyż urodzisz syna i nazwiesz go Izmael. Dlatego teraz wracaj do Saraj, twej pani i oddaj się w jej ręce.”
  34. A Hagar nazwała miejsce przy tej studni Beer-lahaj-roi, znajduje się ono pomiędzy Kadeszem a dziczą Bered.
  35. I Hagar wróciła wtedy do domu swego pana i wkrótce powiła syna Abrama, a on nazwał go imieniem Izmael. A Abram miał osiemdziesiąt sześć lat kiedy go spłodził.

 

17

W tych dniach, w dziewięćdziesiątym pierwszym roku życia Abrama, potomkowie Kittima wytoczyły wojnę potomkom Tubala, ponieważ kiedy Jahwe rozrzucił synów człowieczych po powierzchni ziemi, potomkowie Kittima wyruszyli i osiedli na równinie Kanopia i tam zbudowały sobie miasta i zamieszkały nad rzeką Tyber.

  1. A potomkowie Tubala zamieszkali w Tuskanan, a ich granice sięgały rzeki Tyber i potomkowie Tubala wybudowali miasto w Tuskanan i nazwali je Sabina, po Sabinie, synu Tubala, ich ojca i mieszkają tam po dziś dzień.
  2. I w tamtym czasie potomkowie Kittima wypowiedzieli wojnę potomkom Tubala i potomkowie Tubala zostali pobici przez potomków Kittima, a potomkowie Kittima sprawili, że z potomków Tubala poległo trzystu siedemdziesięciu ludzi.
  3. I w tamtym czasie potomkowie Tubala poprzysięgli potomkom Kittima: „Nie będziecie zawierać z nami małżeństw i żaden mężczyzna nie da swej córki żadnemu z synów Tubala.”
  4. A wszystkie córki Tubala były w tamtym czasie piękne i nie było żadnych kobiet na całej ziemi równie pięknych jak córki Tubala.
  5. I wszyscy, którzy zachwycali się pięknem kobiet, szli do córek Tubala i brali od nich żony i synowie człowieczy, królowie i książęta, którzy wielce zachwycali się pięknem kobiet, brali za żony córki Tubala.
  6. A trzy lata po tym, jak potomkowie Tubala przysięgli potomkom Kittima, że nie dadzą im swych córek za żony, około dwudziestu mężczyzn z potomków Kittim wyruszyło, by wziąć córki Tubala za żony, lecz żadnych nie znaleźli.
  7. Ponieważ potomkowie Tubala dotrzymali przysięgi, by nie zawierać z nimi małżeństw i nie chcieli jej łamać.
  8. I w dniach zbiorów potomkowie Tubala poszli w pole, by zbierać plony, kiedy młodzi mężczyźni Kittim zebrali się i poszli do miasta Sabina, każdy wziął młodą kobietę z córek Tubala i wrócili do swych miast.
  9. I potomkowie Tubala usłyszeli o tym i wyruszyli wytoczyć im wojnę, a nie mogli zdobyć nad nimi przewagi ponieważ góra była dla nich zbyt wysoka i kiedy zobaczyli, że nie zapanują nad nimi, wrócili na swoją ziemię.
  10. I po upływie roku potomkowie Tubala poszli i zatrudnili około dziesięciu tysięcy ludzi z miast, które leżały blisko nich i ruszyły na wojnę z potomkami Kittima.
  11. I potomkowie Tubala ruszyli na wojnę z potomkami Kittima, by zniszczyć ich ziemie i ich udręczyć i w tym starciu potomkowie Tubala mieli przewagę nad potomkami Kittima, a potomkowie Kittima widząc, że są w wielkiej udręce, postawiły na wybudowanym murze dzieci, które urodziły im się z córek Tubala, aby zobaczyli je potomkowie Tubala.
  12. I potomkowie Kittim powiedzieli do nich: „Czy przybyliście walczyć z własnymi synami i córkami i czy my nie jesteśmy uznawani za wasze ciało i kości od dawnych czasów aż do teraz?”
  13. I kiedy usłyszeli to potomkowie Tubala, zaprzestali wojny z potomkami Kittima i odeszli.
  14. I powrócili do swych miast, a potomkowie Kittim w tamtym czasie zebrali się i wybudowali nad morzem dwa miasta i jedno nazwały Purtu, a drugie Ariza.
  15. A Abram, syn Teracha, miał wtedy dziewięćdziesiąt dziewięć lat.
  16. W tamtym czasie ukazał mu się Jahwe i rzekł: „Dokonam przymierza między mną i tobą i wielce rozmnożę twe nasienie, a oto przymierze, które zawieram między mną i tobą: każdy męski potomek będzie obrzezany, ty i nasienie po tobie.
  17. Obrzezany zostanie w wieku ośmiu dni, a to przymierze będzie w twym ciele przymierzem wiecznym.
  18. I dlatego teraz twoim imieniem nie będzie już Abram, lecz Abraham, a twoja żona nie będzie nazywała się już Saraj, lecz Sara.
  19. Ponieważ pobłogosławię wam obojgu i pomnożę wasze nasienie po was tak, że staniecie się wielkim narodem i będą z was wychodzić królowie.”

 

18

I Abraham powstał i uczynił wszystko to, co kazał mu Bóg i wziął ludzi ze swojego domostwa oraz tych kupionych za jego pieniądze i obrzezał ich tak, jak kazał mu Jahwe.

  1. I nie pozostał ani jeden, którego by nie obrzezał i Abraham i jego syn Izmael zostali obrzezani. Izmael miał wtedy trzynaście lat.
  2. Trzeciego dnia Abraham wyszedł ze swego namiotu, usiadł u wejścia i w bólu ciała cieszył się ciepłem słońca.
  3. A na równinie Mamre ukazał mu się Jahwe i zesłał do niego trzech swoich aniołów duszpasterzy, a on siedział u wejścia do swego namiotu i podniósł wzrok i nagle ujrzał w oddali nadchodzących trzech mężczyzn i wstał i pobiegł ich powitać, skłonił się im i zaprowadził do swego domu.
  4. I rzekł do nich: „Jeśli znalazłem w waszych oczach przychylność, chodźcie i poczęstujcie się kawałkiem chleba.” I naciskał ich, aż się zgodzili, a on dał im wody i umyli stopy i posadził ich pod drzewem u wejścia do namiotu.
  5. I Abraham pobiegł i wziął cielę, delikatne i dobre, zabił je pospiesznie i dał swemu słudze Eliezerowi, by je obrobił.
  6. I Abraham poszedł do namiotu Sary i rzekł do niej: „Przygotuj szybko trzy miary drobnej mąki, ugnieć i przyrządź trzy placki, by przykryć nimi naczynie z mięsem”, a ona tak uczyniła.
  7. A Abraham pospieszył i przyniósł im masło i mleko, wołowinę i baraninę i podał im do jedzenia, zanim mięso cielęcia było przygotowane, a oni jedli.
  8. A kiedy skończyli jeść, jeden z nich powiedział do niego: „Powrócę do ciebie, gdy nadejdzie odpowiedni czas, a Sara, twoja żona, będzie miała syna.”
  9. Następnie mężczyźni odeszli i każdy poszedł w swoją stronę, do miejsc, do których zostali wysłani.
  10. W tamtych dniach wszyscy ludzie Sodomy i Gomory i wszystkich pięciu miast byli niespotykanie podli i grzeszni wobec Jahwe i prowokowali Jahwe swoimi podłymi czynami, a z wiekiem byli coraz bardziej wstrętni i wielkie były ich przestępstwa i podłość wobec Jahwe.
  11. I mieli na swojej ziemi bardzo rozległą dolinę, około pół dnia marszu, a w niej znajdowały się fontanny, a wokół wody wielka ilość traw.
  12. I wszyscy ludzie Sodomy i Gomory byli tam cztery razy do roku, ze swymi żonami i dziećmi i wszystkimi, którzy do nich należeli i tam radowali się wśród tamburynów i tańców.
  13. I w czasach tej radości wszyscy powstawali i brali żony swoich sąsiadów, a niektórzy dziewicze córki swoich sąsiadów i cieszyli się nimi i każdy mężczyzna widział swą żonę i córkę w rękach sąsiada i nie odzywał się słowem.
  14. I czynili tak od rana do nocy, a potem wracali – każdy mężczyzna do swego domu, każda kobieta do swego namiotu. I tak czynili zawsze cztery razy do roku.
  15. Również, jeśli obcy przybywał do ich miast i przynosił ze sobą dobra, które zakupił aby tam je sprzedać. Ludzie z tych miast zbierali się, kobiety, mężczyźni i dzieci, młodzi i starzy, szli do tego człowieka i siłą zabierali mu jego dobra, niewiele dając każdemu człowiekowi, aż wyczerpywały się całe dobra właściciela, które przywiózł ze sobą na ich ziemie.
  16. I jeśli właściciel dóbr kłócił się z nimi, mówiąc: „Cóż mi uczyniliście?” Wówczas oni podchodzili do niego jeden po drugim i każdy pokazywał mu jak niewiele wziął i kpił z niego mówiąc: „Wziąłem tylko tę niewielką ilość, którą mi dałeś”. I kiedy słyszał to od wszystkich, wstawał i odchodził od nich w smutku i zgorzkniałości duszy, a oni wstawali i szli za nim i wyprowadzali go z miasta pośród wielkiego hałasu i poruszenia.
  17. A pewien człowiek z kraju Elam spokojnie szedł drogą na swym ośle, który niósł wspaniały wielokolorowy płaszcz przywiązany do osła sznurem.
  18. Mężczyzna przejeżdżał ulicami Sodomy, kiedy zachodziło wieczorem słońce i pozostał tam by przeczekać noc, lecz nikt nie chciał go wpuścić do domu. A w tym samym czasie przebywał w Sodomie podły i przebiegły człowiek, wprawny w czynieniu zła, a na imię miał Hedad.
  19. Podniósł wzrok i zobaczył podróżującego, podszedł do niego i zapytał: „Skąd przybywasz i dokąd jedziesz?”
  20. A mężczyzna odpowiedział: „Podróżuję z Hebronu do Elam, gdzie mieszkam, a jest już po zachodzie słońca i nikt nie chce wpuścić mnie do swego domu, mimo że mam chleb i wodę oraz siano i obrok dla mojego osła i niczego mi nie brakuje”.
  21. A Hedad odpowiedział mu: „Dam ci wszystko, czego chcesz, lecz nie zostaniesz całą noc na ulicy”.
  22. I Hedad przyprowadził go do swego domu i zdjął z osła płaszcz razem ze sznurkiem i przyniósł je do domu, a osłu dał siano i obrok, podczas gdy podróżny jadł i pił w domu Hedada i tam spoczął tej nocy.
  23. A wcześnie rano podróżny wstał, aby ruszyć w dalszą podróż, kiedy Hedad rzekł do niego: Zaczekaj, posil się kawałkiem chleba i potem idź”. I mężczyzna tak uczynił. I pozostał z nim i oboje jedli razem i pili w ciągu dnia, kiedy mężczyzna powstał, aby iść.
  24. A Hedad powiedział do niego: „Zobacz, dzień się kończy, lepiej zostań na noc, by twe serce było spokojne”. I naciskał go tak, że zabawił tam całą noc i drugiego dnia wstał wcześnie by iść, a Hedad naciskał na niego mówiąc: „Posil się kawałkiem chleba i potem idź”, a on został i jadł z nim również drugiego dnia, a następnie mężczyzna wstał, aby ruszyć w dalszą podróż.
  25. A Hedad powiedział do niego: „Zobacz, dzień się kończy, lepiej zostań na noc, by twe serce było spokojne, a rano wstaniesz wcześnie i pójdziesz w swoją drogę”.
  26. A mężczyzna nie chciał zostać, lecz wstał i zaczął siodłać osła, a żona Hedada rzekła do swego męża: „Oto człowiek ten mieszkał u nas przez dwa dni jedząc i pijąc, a teraz ma iść od nas, nie dając nam nic?” A Hedad powiedział do niej: „Bądź cicho”.
  27. I mężczyzna osiodłał osła by ruszać i poprosił Hedada o sznur i płaszcz, by mógł przywiązać go do osła.
  28. A Hedad rzekł do niego: „Cóż mówisz?” A on odpowiedział: „Żebyś, mój panie, dał mi sznur i wielokolorowy płaszcz, który ukryłeś w swym domu na przechowanie”.
  29. A Hedad odpowiedział mu: „Oto interpretacja twojego snu, sznur, który widziałeś, oznacza, że twe życie rozciągnie się jak sznur, a to, że zobaczyłeś płaszcz zabarwiony na wiele kolorów oznacza, że będziesz miał winnicę, w której zasadzisz wieloowocowe drzewa”.
  30. A podróżny odpowiedział: „Nie, mój panie, gdyż nie spałem, kiedy dałem ci sznur i płaszcz utkany w różnych kolorach, które ty zdjąłeś z osła i odłożyłeś dla mnie”. A Hedad odpowiedział: „Z pewnością opowiedziałem ci interpretację twego snu, a jest to dobry sen i oto jego interpretacja.
  31. Synowie człowieczy dają mi cztery sztuki srebra, jest to moja opłata za interpretowanie snów, a od ciebie chcę jedynie trzy sztuki srebra”.
  32. A mężczyzna, sprowokowany słowami Hedada, gorzko zapłakał i zaprowadził Hedada do Seraka, sędziego Sodomy.
  33. I mężczyzna wyłożył sprawę sędziemu Serakowi, kiedy Hedad odpowiedział: „Nie jest tak, lecz oto jak ma się sprawa”. A sędzia powiedział do podróżnego: „Hedad mówi ci prawdę, ponieważ znany jest w miastach z tego, że trafnie interpretuje sny”.
  34. I mężczyzna zapłakał na słowa sędziego i rzekł: „Nie jest tak, mój Panie, ponieważ dałem mu sznur i płaszcz, które były na ośle, w ciągu dnia, aby przechował je w swoim domu”. I oboje dyskutowali przed sędzią, jeden mówiąc: „Tak ma się sprawa”, a drugi zaprzeczając.
  35. A Hedad odpowiedział w obecności sędziego i rzekł do mężczyzny: „Daj mi cztery sztuki srebra, które biorę za interpretacje snów, nie obniżę ceny. I oddaj mi koszty czterech posiłków, które zjadłeś w moim domu”.
  36. A mężczyzna odpowiedział Hedadowi: „Zaprawdę, zapłacę ci za to, co zjadłem w twoim domu, tylko oddaj mi sznur i płaszcz, które ukryłeś”.
  37. A Hedad odpowiedział w obecności sędziego: „Czyż nie przedstawiłem ci interpretacji twojego snu? Sznur oznacza, że twe dni wydłużą się jak sznur, a płaszcz, że będziesz miał winnicę, w której zasadzisz wieloowocowe drzewa.
  38. Oto prawidłowa interpretacja twego snu, teraz daj mi cztery sztuki srebra, których żądam, jako zapłaty, ponieważ nie obniżę ceny”.
  39. A mężczyzna zapłakał na słowa Hedada i oboje kłócili się przed sędzią, a sędzia wydał rozkazy swym sługom, którzy siłą wypędzili ich z domu.
  40. I dalej kłócąc się wyszli od sędziego, kiedy usłyszeli ich ludzie Sodomy i zebrali się wokół nich i krzyczeli przeciwko obcemu i wyrzucili go z miasta.
  41. A mężczyzna ruszył w dalszą drogę ze zgorzkniałą duszą, lamentując i szlochając.
  42. A podczas gdy szedł, szlochał nad tym, co przydarzyło mu się w zepsutym mieście Sodoma.

 

19

A miasta Sodomy miały czterech sędziów, a oto ich imiona: Serak w Sodomie, Szarkad w Gomorze, Zabnak w Adma i Menon w Zebojim.

  1. A Eliezer, sługa Abrahama, dał im inne imiona i zamienił Seraka na Szakrę, Szarkada na Szakrurę, Zebnaka na Kezobima, a Menona na Maslodina.
  2. I zgodnie z pragnieniem swych czterech sędziów ludzie Sodomy i Gomory mieli łoża na ulicach miast i jeśli jakiś człowiek przybywał do tych miejsc, brali go i przyprowadzali do jednego z takich łóż i siłą w nim kładli.
  3. A kiedy leżał, trzech mężczyzn stawało przy głowie, a trzech przy nogach i mierzyli go na długość łoża i jeśli był krótszy niż łoże, tych sześciu mężczyzn rozciągało go z obu stron, a kiedy do nich krzyczał, nie odpowiadali mu.
  4. A jeśli był dłuższy, niż łoże, wyciągali obie strony łoża na każdym końcu, aż człowiek ten stawał u bram śmierci.
  5. I jeśli wtedy nadal krzyczał, odpowiadali mu: „Tak będzie czynione człowiekowi, który przybędzie na nasze ziemie”.
  6. A kiedy ludzie usłyszeli o wszystkich tych rzeczach, które czynili ludzie z Sodomy, przestali tam przyjeżdżać.
  7. A kiedy [ktoś] przybył na ich ziemię, dawali mu srebro i złoto i ogłaszali w całym mieście by nie dawać mu ani kęsa chleba do jedzenia i że obcy ma pozostać tam kilka dni i umrzeć z głodu, nie mogąc zdobyć kawałka chleba, a po jego śmierci wszyscy przychodzili i zabierali srebro i złoto, które mu dali.
  8. I ci, którzy rozpoznali srebro i złoto, które mu dali, brali je z powrotem, a po jego śmierci również rozbierali go z ubrania i walczyli o nie, a ten, który pokonał sąsiada, zabierał je.
  9. Potem nieśli go i chowali pod krzakami na pustyni. Tak czynili cały czas każdemu, kto do nich przybywał i umierał na ich ziemi.
  10. A po jakimś czasie Sara wysłała Eliezera do Sodomy by spotkał się z Lotem i dowiedział się, jak mu się wiedzie.
  11. I Eliezer udał się do Sodomy i spotkał człowieka z Sodomy walczącego z przybyszem i mężczyzna z Sodomy rozebrał biednego przybysza z wszystkich jego ubrań i odszedł.
  12. I ten biedny mężczyzna zawołał do Eliezera i błagał o jego litość z powodu tego, co uczynił mu człowiek Sodomy.
  13. A on rzekł do niego:, „Dlaczego czynisz tak biednemu mężczyźnie, który przybył do twego kraju?”
  14. A człowiek z Sodomy odpowiedział Eliezerowi: „Czy ten mężczyzna jest twoim bratem, lub czy ludzie Sodomy uczynili cię dzisiaj sędzią, że o nim mówisz?”
  15. I Eliezer zmagał się z człowiekiem z Sodomy z powodu biednego mężczyzny i kiedy Eliezer podszedł, aby odebrać ubrania biednego człowieka od mężczyzny z Sodomy, ten pospiesznie rzucił kamieniem w czoło Eliezera.
  16. A z czoła Eliezera obficie polała się krew, a kiedy mężczyzna zobaczył krew, pochwycił Eliezera i powiedział: „Daj mi moje wynagrodzenie za to, że pozbyłem się tej złej krwi, która była w twoim czole, ponieważ taki w naszej ziemi panuje zwyczaj”.
  17. A Eliezer rzekł do niego: „Zraniłeś mnie i wymagasz ode mnie zapłaty” i Eliezer nie posłuchał słów mężczyzny z Sodomy.
  18. I mężczyzna złapał Eliezera i przyprowadził go do sędziego Sodomy, Szakry, po osąd.
  19. I mężczyzna rzekł do sędziego: „Błagam cię, mój panie, oto tak postąpił ten człowiek, ponieważ uderzyłem go kamieniem by z jego czoła wypłynęła krew, a on nie chce dać mi mojej zapłaty”.
  20. A sędzia rzekł do Eliezera: „Ten człowiek mówi ci prawdę, daj mu jego zapłatę, ponieważ taki jest w naszej ziemi zwyczaj. I Eliezer wysłuchał słów sędziego, podniósł kamień i uderzył sędziego, a kamień trafił go w czoło i z czoła sędziego obficie polała się krew, a Eliezer rzekł:, „Jeśli więc taki jest w waszym kraju zwyczaj, daj temu mężczyźnie to, co ja powinienem mu dać, ponieważ była to twoja decyzja i ty ją wydałeś”.
  21. I Eliezer zostawił mężczyznę z Sodomy z sędzią i odszedł.
  22. A kiedy królowie Elam wojowali przeciw królom Sodomy, królowie Elam zabrali wszystkie skarby Sodomy i porwali Lota wraz z jego dobytkiem, a kiedy doniesiono o tym Abrahamowi, wypowiedział on wojnę królom Elam i odzyskał z ich rąk całą własność Lota jak również całą własność Sodomy.
  23. A w tym czasie żona Lota urodziła mu córkę i nazwał on ją imieniem Paltit, co oznaczało „Bóg ocalił jego i całe jego gospodarstwo od królów Elam”. I Paltit, córka Lota, dorosła, a jeden z mężczyzn Sodomy wziął ją za żonę.
  24. I pewien biedny człowiek przybył do miasta szukając utrzymania i pozostał w mieście kilka dni, a wszyscy ludzie Sodomy ogłosili swoim zwyczajem, by nie dawać temu mężczyźnie ani kęsa chleba do jedzenia aż nie padnie martwy na ziemię i tak uczynili.
  25. A Paltit, córka Lota, zobaczyła tego mężczyznę leżącego na ulicy, umierającego z głodu i nikt nie chciał dać mu nic, co podtrzymałoby go przy życiu i był on na skraju śmierci.
  26. I dusza jej wypełniła się litością dla mężczyzny i ukradkiem karmiła go chlebem przez wiele dni i dusza tego mężczyzny powróciła do życia.
  27. Ponieważ kiedy szła po wodę, wkładała do dzbana chleb i kiedy dochodziła do miejsca, gdzie leżał biedak, wyciągała chleb z dzbana i dawała mu do jedzenia. Tak czyniła przez wiele dni.
  28. A wszyscy ludzie Sodomy i Gomory zastanawiali się, jak ten człowiek może znosić głód przez tyle dni.
  29. I mówili do siebie: „Na pewno je i pije, gdyż żaden człowiek nie może znosić głodu przez tyle dni i żyć jak ten człowiek, tak, że nawet nie zmienia się jego wyraz twarzy”. I trzech mężczyzn ukryło się w miejscu, gdzie przebywał biedak, aby zobaczyć, kto przynosił mu chleb do jedzenia.
  30. A Paltit, córka Lota, poszła tego dnia po wodę i włożyła do dzbana chleb i przechodziła obok miejsca biedaka, by nabrać wody i wyjęła z dzbana chleb i podała biedakowi, a on zjadł.
  31. A trzech mężczyzn zobaczyło, co uczyniła Paltit wobec biedaka i powiedzieli do niej: „A więc to ty pomagałaś mu i dlatego nie umarł z głodu ani nie zmienił się jego wygląd ani nie zmarł on, jak reszta”.
  32. I trzech mężczyzn wyszło z miejsca, w którym się ukrywali i pochwycili Paltit i chleb, który był w ręce biedaka.
  33. I przyprowadzili Paltit przed swoich sędziów i powiedzieli do nich: „Tak oto uczyniła i to ona dostarczała biedakowi chleb, dlatego nie umierał on przez tak długi czas. Dlatego teraz ogłoś karę dla tej kobiety za to, że postępowała wbrew naszemu prawu”.
  34. I ludzie Sodomy i Gomory zebrali się, rozpalili ogień na ulicach miasta i spalili ją na popiół.
  35. A w mieście Adma była kobieta, której uczyniono podobnie.
  36. Ponieważ przybył do miasta Adma podróżny, by zostać tam na noc z zamiarem powrotu do domu rankiem i usiadł naprzeciw drzwi domu ojca tej młodej kobiety, aby tam pozostać, ponieważ słońce zaszło, kiedy dotarł do tego miejsca. A młoda kobieta zobaczyła go, jak siedział przy drzwiach domu.
  37. I poprosił ją o coś do picia, a ona zapytała:, „Kim jesteś?” A on odpowiedział jej: „Szedłem dzisiaj drogą i dotarłem tutaj, kiedy zaszło słońce, więc zostanę tutaj na noc, wstanę wcześnie rano i udam się w dalszą podróż”.
  38. I młoda kobieta weszła do domu i przyniosła mężczyźnie chleb i wodę, by zjadł i wypił.
  39. I dowiedzieli się o tym ludzie Adma, zebrali się i przyprowadzili młodą kobietę przed oblicze sędziów by osądzili ją za jej czyn.
  40. A sędzia rzekł: „Należy wykonać na tej kobiecie wyrok śmierci, ponieważ postąpiła niezgodnie z naszym prawem i taka oto jest dotycząca jej decyzja”.
  41. I ludzie tych miast zebrali się i przyprowadzili tę młodą kobietę i namaścili ją od stóp do głów miodem tak, jak zarządził sędzia i ustawili ją przed rojem pszczół, które przebywały wtedy w swych ulach, a pszczoły poleciały do niej i pożądliły ją tak, że spuchło całe jej ciało.
  42. A młoda kobieta krzyczała z powodu pszczół, lecz nikt nie zwracał na nią uwagi ani się nad nią nie zlitował, a jej krzyki wzniosły się do nieba.
  43. I Jahwe został sprowokowany tym i innymi czynami miast Sodomy, ponieważ mieli oni dostatek jedzenia i panował pośród nich spokój, a jednak nie chcieli wspierać biednych i potrzebujących i w tamtych dniach ich złe uczynki i grzechy stały się wielkie w oczach Jahwe.
  44. I zesłał Jahwe dwa anioły, które przybyły do domu Abrahama, by zniszczyły Sodomę i jej miasta.
  45. A anioły powstały z namiotu Abrahama po tym, jak zjadły i napiły się i tego wieczora dotarły do Sodomy, a Lot siedział wtedy u wrót Sodomy i kiedy ich zobaczył, wstał, aby ich powitać i pokłonił się im do ziemi.
  46. I wielce ich nakłaniał i przyprowadził do swego domu i dał im prowiant, który zjedli i zostali w jego domu na noc.
  47. A anioły powiedziały do Lota: „Powstań i wyjdź z tego miejsca, ty i wszyscy, którzy do ciebie należą, inaczej zostaniesz pochłonięty przez niegodziwość tego miasta, ponieważ Jahwe zniszczy to miejsce”.
  48. I anioły złapały za rękę Lota, jego żonę, jego dzieci i wszystkich, którzy do niego należeli i wyprowadzili go z miasta.
  49. I anioły rzekły do Lota: „Ratuj swoje życie”, on i wszyscy, którzy do niego należeli, uciekli.
  50. Następnie Jahwe zesłał na Sodomę, Gomorę i na wszystkie te miasta deszcz siarki i ognia z nieba.
  51. I zniszczył te miasta, całą równinę i wszystkich mieszkańców miast i to, co wyrastało z ziemi. A Ado, żona Lota, odwróciła się, by zobaczyć zniszczenia miast, gdyż obudziło się w niej współczucie z powodu córek, ponieważ nie poszły z nią.
  52. I kiedy spojrzała za siebie, zmieniła się w słup soli i stoi on w tamtym miejscu po dziś dzień.
  53. A woły, które tam stały, codziennie zlizywały całą sól, a rankiem słup wyrastał na nowo i znów go lizały, aż po dziś dzień.
  54. A Lot i jego dwie córki, które z nim zostały, uciekli do jaskini Adullam i tam przebywali przez jakiś czas.
  55. A Abraham wstał wcześnie rano by zobaczyć, co zaszło w miastach Sodomy, spojrzał i zobaczył dym unoszący się z miast, jak dym z pieca.
  56. A Lot i jego córki pozostali w jaskini i kazały one ojcu pić wino i sypiały z nim, gdyż powiedziały mu, że nie ma na ziemi żadnego mężczyzny, który mógłby dać im potomstwo, ponieważ myślały, że zniszczona została cała ziemia.
  57. I obie sypiały ze swym ojcem i poczęły i urodziły synów i starsza nazwała swojego Moab, co oznacza „poczęłam go z mego ojca” i jest on ojcem Moabitów po dziś dzień.
  58. A młodsza nazwała swego syna Benami. Jest on ojcem Ammonitów po dziś dzień.
  59. I po tym Lot i jego dwie córki odeszli stamtąd i zamieszkał on po drugiej stronie Jordanu ze swymi dwiema córkami i ich synami, a synowie Lota dorośli i wzięli sobie żony z kraju Kanaan i poczęli dzieci, byli płodni i rozmnażali się

 

20

A w tamtym czasie Abraham wyruszył z równiny Mamre i udał się do kraju Filistynów i zamieszkał w Gerarze. Był to dwudziesty piąty rok przebywania Abrahama w kraju Kanaan i setny rok życia Abrahama, kiedy przybył do Geraru w kraju Filistynów.

  1. I kiedy przybyli do tej ziemi, powiedział do Sary, swej żony: „Jeśli ktokolwiek cię zapyta, mów, że jesteś moją siostrą, abyśmy mogli uciec przed złem mieszkańców tej ziemi.”
  2. I kiedy Abraham mieszkał na ziemi Filistynów, sługi Abimeleka, króla Filistynów, spostrzegli, że Sara była niesamowicie piękna i zapytali o nią Abrahama, a on powiedział „To moja siostra”.
  3. I sługi Abimeleka poszli do Abimeleka mówiąc: „Mężczyzna z ziemi Kanaan przybył mieszkać w tej ziemi i ma siostrę, która jest niesamowicie piękna.”
  4. A Abimelek wysłuchał słów swoich sług, którzy chwalili przed nim Sarę i Abimelek wysłał swych oficerów i przyprowadzili oni Sarę do króla.
  5. I Sara przybyła do domu Abimeleka, a król zobaczył, że Sara jest piękna i bardzo mu się podobała.
  6. I podszedł do niej i powiedział: „Kim jest dla ciebie mężczyzna, z którym przybyłaś na nasze ziemie?” A Sara odpowiedziała: „Jest moim bratem i przybyliśmy z kraju Kanaan, by zamieszkać gdziekolwiek znajdziemy miejsce.”
  7. A Abimelek rzekł do Sary: „Oto roztacza się przed tobą moja kraina, umieść swojego brata w części, która najbardziej ci odpowiada, a naszym obowiązkiem będzie wynieść go ponad wszystkich ludzi tej ziemi, ponieważ jest twoim bratem.”
  8. I Abimelek posłał po Abrahama i Abraham przyszedł do Abimeleka.
  9. I Abimelek powiedział do Abrahama: „Oto dałem rozkazy, abyś z powodu swojej siostry, Sary, został obsypany zaszczytami, jakich pragniesz.”
  10. I Abraham wyszedł od króla, a ludzie króla za nim.
  11. Kiedy nadszedł wieczór, zanim mężczyźni udali się na spoczynek, król siedział na swym tronie i zmógł go głęboki sen, ułożył się w tronie i spał do rana.
  12. I śnił, że odwiedził go anioł pański z wyciągniętym mieczem i anioł stanął nad Abimelekiem i chciał go zabić mieczem i król wystraszył się w swoim śnie i powiedział do anioła: „W czymże zgrzeszyłem przeciw tobie, że chcesz mnie zabić swoim mieczem?”
  13. A anioł odpowiedział Abimelekowi: „Oto zginiesz z powodu kobiety, którą wczoraj przyprowadziłeś do swego domu, ponieważ jest ona mężatką, żoną Abrahama, który przybył do twego domu. Dlatego też oddaj temu mężczyźnie żonę, ponieważ jest ona jego żoną. A jeśli jej nie oddasz, wiedz, że z pewnością umrzesz, ty i wszyscy, którzy do ciebie należą.”
  14. I tej nocy doszło do wielkiego krzyku na ziemi Filistynów i mieszkańcy ziemi zobaczyli postać człowieka stojącego z mieczem w ręku i uderzał on nim w mieszkańców, zaiste, cały czas w nich uderzał.
  15. I anioł ukarał tej nocy całą krainę Filistynów i miało miejsce wielkie zamieszanie, zarówno tamtej nocy, jak i następnego ranka.
  16. I każde łono zostało zamknięte i ręka Jahwe była nad nimi z powodu Sary, żony Abrahama, którą porwał Abimelek.
  17. A rankiem Abimelek wstał przerażony i zdezorientowany i posłał po swoje sługi i opowiedział im swój sen, a ludzie bardzo się wystraszyli.
  18. I jeden z ludzi stojących pośród sług króla odpowiedział tak królowi: „O, najwyższy królu, oddaj tę kobietę jej mężowi, ponieważ jest on jej mężem, gdyż podobna rzecz przytrafiła się królowi Egiptu, kiedy człowiek ten przybył do Egiptu.
  19. I odnośnie swojej żony powiedział: To moja siostra, ponieważ tak czyni zawsze, kiedy przybywa mieszkać w krainie, w której jest obcym.
  20. I Faraon posłał po tę kobietę i wziął ją za żonę, a Jahwe ściągnął na niego straszne plagi, dopóki nie oddał kobiety jej mężowi.
  21. Dlatego teraz, o najwyższy królu, wiedz, co stało się wczoraj w nocy całemu krajowi, gdyż miejsce miała wielka konsternacja i wielki ból i lament, a my wiemy, że to z powodu kobiety, którą wziąłeś.”
  22. „Dlatego teraz oddaj tę kobietę jej mężowi, inaczej spadnie na nas to, co na Faraona, króla Egiptu i jego poddanych, a my umrzemy.” I Abimelek pospieszył i kazał przyprowadzić Sarę i stanęła przed nim i kazał przyprowadzić Abrahama i stanął przed nim.
  23. A Abimelek rzekł do nich: „Co chcecie osiągnąć mówiąc, że jesteście bratem i siostrą, a ja wziąłbym tę kobietę za żonę?”
  24. A Abraham odrzekł: „Myślałem, że zginę z powodu mojej żony.” A Abimelek wziął trzodę i stada, sługi i służące, tysiąc sztuk srebra, dał wszystko Abrahamowi i zwrócił mu Sarę.
  25. I Abimelek rzekł do Abrahama: „Oto przed tobą całą kraina, zamieszkaj, gdzie chcesz.”
  26. I Abraham i Sara, jego żona, odeszli sprzed oblicza króla z honorem i szacunkiem i zamieszkali w tej krainie, nawet w Gerarze.
  27. A wszyscy mieszkańcy krainy filistyńskiej oraz sługi króla wciąż odczuwali ból przez plagę, którą całą noc doświadczał ich anioł z powodu Sary.
  28. I Abimelek posłał po Abrahama mówiąc: „Módl się za swe sługi do Jahwe twojego Boga, by zdjął z nas tę karę.”
  29. I Abraham modlił się za Abimeleka i jego sługi, a Jahwe usłyszał modlitwę Abrahama i uzdrowił Abimeleka i wszystkich jego poddanych.

 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *