1 Kislew Rosz Hodesz / Nów Księżyca – 9 miesiąc

Dnia 9 listopada 2018r. spotkanie o 12:00

Temat spotkania:  „Szczęśliwy i święty, kto ma udział w pierwszym zmartwychwstaniu! Śmierć druga nie ma władzy nad nimi, lecz będą kapłanami Boga i Chrystusa: tysiąc lat z Nim będą królowali” [Obj 20:6]

Dnia 8 listopada 2018r. o zachodzie słońca przewidywany 1 Kislew Rosz Hodesz / Nów Księżyca – 9 miesiąc

Spotkanie 9 listopada o godz. 12:00 w Kobyłce

Plan czytania księgi Objawienia: Objawienie 20:1-22:21

Ciekawe myśli: Księga Jaszera 41:1-50:39

Czytanie na NOWIE:

Psalm 8
Psalm 19
Psalm 81
Psalm 95
Psalm 104
Psalm 113
Psalm 148

 

Księga Sprawiedliwego (Jaszera)

41

I po upływie roku synowie Jakuba wyruszyli z Sychem i przybyli do Hebronu, do swojego ojca Izaaka i tam zamieszkali, lecz ich trzoda i stada codziennie pasły się w Sychem, ponieważ w tamtych czasach były tam dobre, żyzne pastwiska, a Jakub, jego synowie i całe ich domostwo żyli w dolinie Hebronu.

  1. I było to w tamtych dniach, w tamtym roku, w sto szóstym roku życia Jakuba, dziesięć lat po przybyciu Jakuba z Padan-Aram, kiedy Lea, żona Jakuba, zmarła. Miała pięćdziesiąt jeden lat, kiedy umarła w Hebronie.
  2. I Jakub i jego synowie pochowali ją w jaskini na polu Makpela, czyli w Hebronie, którą Abraham kupił od Hetytów na miejsce pochówku.
  3. I synowie Jakuba mieszkali ze swym ojcem w dolinie Hebronu, a wszyscy mieszkańcy tego kraju znali ich siłę i ich sława rozniosła się po całym kraju.
  4. A Józef, syn Jakuba i jego brat Beniamin, synowie Racheli, żony Jakuba, byli w tamtych dniach jeszcze młodzi i nie poszli ze swymi braćmi w czasach bitew do miast Amorytów.
  5. I kiedy Józef ujrzał siłę swoich braci i ich wielkość, wychwalał ich i rozsławiał, lecz siebie oceniał, jako wspanialszego od nich i chwalił siebie ponad nich. A Jakub, jego ojciec, również kochał go bardziej, niż któregokolwiek ze swych synów, ponieważ był to syn urodzony w jego podeszłym wieku i przez swoja miłość do niego sprawił mu wielokolorowy płaszcz.
  6. I kiedy Józef ujrzał, że jego ojciec kocha go bardziej, niż jego braci, dalej wywyższał się ponad swoich braci i zdawał swemu ojcu podłe relacje dotyczące ich.
  7. A synowie Jakuba, widząc całe zachowanie Józefa względem nich oraz to, że ich ojciec kocha go bardziej, niż któregokolwiek z nich, nienawidzili go i nie byli w stanie rozmawiać z nim spokojnie przez te wszystkie dni.
  8. A Józef miał siedemnaście lat i ciągle przejaskrawiał siebie w porównaniu do swoich braci i myślał o wywyższeniu siebie ponad nich.
  9. W tym czasie przyśnił mu się sen i poszedł do swoich braci i opowiedział im swój sen i rzekł do nich: „Miałem sen i oto wszyscy wiązaliśmy w polu snopy i mój snop uniósł się nad ziemią, a wasze snopy otoczyły go i skłoniły mu się”.
  10. A jego bracia odpowiedzieli mu:, „Co ma znaczyć ten sen, który ci się przyśnił? Czy twoje serce podpowiada ci, że nami rządzisz?”
  11. I poszedł on i powiedział to swojemu ojcu, Jakubowi, a Jakub pocałował Józefa, kiedy usłyszał te słowa z jego ust i pobłogosławił mu.
  12. A kiedy synowie Jakuba zobaczyli, że ich ojciec pobłogosławił Józefowi i pocałował go i że wielce go kochał, stali się o niego zazdrośni i znienawidzili go jeszcze bardziej.
  13. A następnie Józefowi przyśnił się jeszcze jeden sen i opowiedział o nim ojcu w obecności swoich braci i Józef powiedział swemu ojcu i braciom: „Oto ponownie śnił mi się sen i oto pokłoniło mi się słońce, księżyc i jedenaście gwiazd”.
  14. A jego ojciec usłyszał słowa Józefa o jego śnie i widząc, że bracia nienawidzili Józefa z tego powodu, Jakub zganił Józefa przed jego braćmi z tego powodu, mówiąc:, „Co ma znaczyć ten sen, który wyśniłeś i to wywyższanie się ponad twoich braci, którzy są starsi, niż ty?
  15. Czy wydaje się twemu sercu, że ja, i twoja matka i twoich jedenastu braci przyjdziemy i pokłonimy się tobie, że mówisz takie rzeczy?”
  16. A jego bracia byli o niego zazdrośni z powodu jego słów i snu i dalej go nienawidzili, a Jakub zachowywał jego sny w swym sercu.
  17. I jednego dnia synowie Jakuba poszli wypasać trzody ich ojca w Sychem, ponieważ w tych dniach ciągle byli jeszcze pasterzami. I tego dnia spóźniali się i minęła pora zebrania stad, a oni nie przybyli.
  18. I Jakub zauważył, że jego synowie spóźniali się z Sychem i powiedział do siebie: „Być może ludność Sychem powstała, aby walczyć przeciw nim, dlatego się dzisiaj spóźniają”.
  19. I Jakub zawołał Józefa, swego syna i pouczył go: „Oto twoi bracia wypasają dzisiaj w Sychem i oto jeszcze nie wrócili. Dlatego teraz idź i zobacz, gdzie są i wróć, by mi powiedzieć, jak się czują twoi bracia i jak się mają trzody”.
  20. I Jakub wysłał swego syna, Józefa, do doliny Hebron, a Józef przybył do Sychem po swoich braci i nie mógł ich znaleźć, więc chodził po polu, które było niedaleko Sychem, by poszukać swych braci, zgubił drogę w dziczy i nie wiedział, którędy iść.
  21. I znalazł go anioł Jahwe, jak błądził na drodze prowadzącej na pole i Józef rzekł do anioła: „Szukam swoich braci, czy nie słyszałeś, gdzie wypasają?” A anioł Jahwe odpowiedział Józefowi: „Widziałem twoich braci jak wypasali tutaj i słyszałem jak mówili, że pójdą wypasać do Dotain”.
  22. I Józef posłuchał głosu anioła Jahwe i poszedł do swych braci do Dotain i znalazł ich w Dotain, jak wypasali trzody.
  23. I Józef podszedł do swych braci, a zanim znalazł się blisko nich, oni postanowili go zabić.
  24. I Symeon rzekł do swych braci: „Oto człowiek snów idzie dzisiaj do nas i dlatego teraz chodźcie i zabijmy go i wrzućmy do jednego z dołów w dziczy, a kiedy jego ojciec będzie go szukał, powiemy, że pożarła go dzika bestia”.
  25. A Ruben usłyszał słowa swych braci dotyczące Józefa i rzekł do nich: „Nie powinniście tego czynić, bo jak wtedy spojrzymy na naszego ojca, Jakuba? Wrzućcie go do tego dołu, aby zginął, lecz nie podnoście na niego ręki by przelać jego krew”. A Ruben powiedział to, by ocalić go z ich rąk, aby mógł wrócić do swego ojca.
  26. I kiedy Józef przyszedł do swych braci, usiadł przed nimi, a oni powstali, złapali go, przygnietli do ziemi i zdjęli z niego wielokolorowy płaszcz, który miał na sobie.
  27. I wzięli go i wrzucili do dołu, a w tym dole nie było wody, tylko węże i skorpiony i Józef bał się węży i skorpionów, które były w tym dole. I zapłakał donośnym głosem, a Jahwe ukrył węże i skorpiony pod ścianami dołu i nie skrzywdziły one Józefa.
  28. I Józef zawołał z dołu do swych braci: „Cóż wam uczyniłem, czym zgrzeszyłem? Dlaczego nie boicie się Jahwe, obchodząc się tak ze mną? Czyż nie jestem z waszych kości i ciała i czy Jakub, wasz ojciec, nie jest moim ojcem? Dlaczego dzisiaj mi to czynicie i jak teraz spojrzycie na naszego ojca, Jakuba?”
  29. I dalej wołał swych braci z dołu i mówił: „O, Judzie, Symeonie i Lewi, bracia moi, wyciągnijcie mnie z tego miejsca ciemności, w które mnie wrzuciliście, i miejcie dzisiaj nade mną litość, wy, dzieci Jahwe, synowie Jakuba, mojego ojca. A jeśli zgrzeszyłem przeciwko wam, czyż nie jesteście synami Abrahama, Izaaka i Jakuba? Kiedy oni widzieli sierotę, litowali się nad nim, głodnemu dawali chleb, spragnionemu wodę, nagiemu szaty!
  30. A teraz powstrzymacie swą litość wobec brata, gdyż ja jestem waszym ciałem i kośćmi, a jeśli przeciw wam zgrzeszyłem, na pewno uczynicie to ze względu na mojego ojca!”

32 I Józef przemówił tymi słowy z dołu, a jego bracia nie mogli go słuchać ani skłonić swych uszu na jego słowa, a Józef wołał i szlochał w dole.

  1. I Józef rzekł: „Och, gdyby mój ojciec wiedział dzisiaj o tym czynie, którego dopuścili się nade mną moi bracia i o tych słowach, które dzisiaj do mnie rzekli”.
  2. I wszyscy jego bracia słyszeli jego wołanie i płacz w dole i odsunęli się od dołu, by nie słyszeć krzyków Józefa i jego płaczu.

 

42

I poszli i usiedli po przeciwnej stronie, w odległości strzału z łuku i tam usiedli, aby zjeść chleb, a podczas gdy jedli, naradzali się, co z nim zrobić, czy go zabić, czy zaprowadzić z powrotem do jego ojca.

  1. Naradzali się, kiedy podnieśli wzrok i ujrzeli i oto grupa Izmaelitów szła w oddali drogą Gilead, w stronę Egiptu.
  2. I Juda rzekł do nich:, „Co nam to da, jeśli zabijemy naszego brata? Może Bóg zemści się na nas za niego. Oto rada, którą w jego sprawie proponuję:, „Oto nadchodzi grupa Izmaelitów idących do Egiptu,
  3. dlatego teraz chodźmy i oddajmy im go i nie podnośmy na niego ręki, a oni poprowadzą go ze sobą i zginie on pośród ludzi tego kraju i nie zginie z naszych rąk”. I propozycja ta zadowoliła jego braci i uczynili zgodnie z jego słowami.
  4. I podczas gdy dyskutowali w tej sprawie, zanim grupa Izmaelitów zbliżyła się do nich, przeszło obok nich siedmiu handlarzy z Median i byli spragnieni, podnieśli wzrok i zobaczyli dół, w którym uwięziony był Józef, spojrzeli i oto każdy z nich pospieszył, niczym niesiony ptasimi skrzydłami.
  5. I Madianici ci pobiegli do dołu, by się napić, ponieważ myśleli, że zawierał on wodę, a podszedłszy do dołu usłyszeli głos Józefa wołającego i szlochającego w dole i zajrzeli do środka i ujrzeli oto urodziwego młodzieńca.
  6. I zawołali do niego:, „Kim jesteś i kto wrzucił cię do tego dołu w dziczy?” I wszyscy pomogli Józefowi i wyciągnęli go i zabrali i udali się w dalszą drogę i minęli jego braci.
  7. A oni rzekli do niego:, „Dlaczego to robicie, zabieracie nam naszego sługę i odchodzicie? Z pewnością umieściliśmy tego młodzieńca w dole, ponieważ zbuntował się przeciw nam, a wy przychodzicie, wyciągacie go i zabieracie. Oddajcie nam teraz naszego sługę”.
  8. A Madianici odpowiedzieli synom Jakuba: „Czy jest to wasz sługa, albo pomocnik? A może to wy wszyscy jesteście jego sługami, ponieważ on jest bardziej urodziwy i lepiej sytuowany, niż każdy z was, więc dlaczego nas okłamujecie?
  9. Dlatego teraz nie posłuchamy waszych słów, ponieważ znaleźliśmy młodzieńca w dole w dziczy i zabraliśmy go. Dlatego idziemy dalej”.
  10. I wszyscy synowie Jakuba podeszli do nich i rzekli: „Oddajcie nam naszego sługę, po co macie zginąć wszyscy od miecza?” A Madianici krzyknęli przeciwko nim i wyciągnęli swoje miecze i podeszli walczyć z synami Jakuba.
  11. I oto Symeon powstał przeciw nim, odbił się od ziemi i wyciągnął swój miecz, podbiegł do Madianitów i wydał przed nimi okrutny krzyk, który słychać było w oddali i ziemia zatrzęsła się od krzyku Symeona.
  12. A Madianici przestraszyli się Symeona i dźwięku jego krzyku i padli na twarze, wielce przerażeni.
  13. A Symeon rzekł do nich: „Zaiste, jestem Symeon, syn Jakuba Hebrajczyka, który zniszczyłem, z jednym tylko bratem, miasto Sychema i miasta Amorytów. I Bóg sprawi, że, jeśli wszyscy wasi bracia, ludzie Median, a nawet królowie Kanaan, przybędą z wami, nie będziecie w stanie stawić mi czoła.
  14. Dlatego teraz oddajcie nam młodzieńca, którego zabraliście, bym nie nakarmił waszymi ciałami ptactwa z nieba i ziemskich bestii”.
  15. A Madianici jeszcze bardziej bali się Symeona i podeszli do synów Jakuba ze strachem i przerażeniem i żałosnymi słowami, mówiąc:
  16. „Z pewnością, powiedzieliście, że młodzieniec jest waszym sługą, że się przeciw wam zbuntował i dlatego umieściliście go w dole. Co zatem zrobicie ze sługą, który buntuje się przeciw swemu panu? Dlatego teraz, sprzedajcie go nam, a my damy wam za niego, co chcecie”. A Jahwe chętnie tak uczynił, aby synowie Jakuba nie zabili swojego brata.
  17. A Madianici widzieli, że Józef był urodziwy i dobrze sytuowany, pragnęli go w swych sercach i pilnie chcieli odkupić go od jego braci.
  18. A synowie Jakuba posłuchali Madianitów i sprzedali im swego brata, Józefa, za dwadzieścia sztuk srebra, a Rubena, ich brata, nie było z nimi i Madianici zabrali Józefa i udali się w dalszą drogę do Gilead.
  19. Szli drogą, a Madianici żałowali tego, co zrobili, że kupili młodzieńca i mówili do siebie: „Cośmy uczynili, zabraliśmy Hebrajczykom tego młodzieńca, który jest urodziwy i dobrze sytuowany.
  20. Może został on wykradziony z ziemi Hebrajczyków i po co to uczyniliśmy? A jeśli będą go szukać i znajdą w naszych rękach, zginiemy przez niego.
  21. Z pewnością sprzedali go nam ludzie zuchwali i mocni, a siłę jednego z nich widzieliście dzisiaj. Może wykradli go z jego ziemi swoją mocą i bronią i dlatego sprzedali go nam za tak niewielką wartość, którą im daliśmy”.
  22. I podczas gdy tak między sobą dyskutowali, spojrzeli i oto ta sama grupa Izmaelitów, która nadjeżdżała wcześniej, a którą widzieli synowie Jakuba, zbliżała się do Madianitów, a Madianici rzekli do siebie: „Sprzedajmy młodzieńca grupie Izmaelitów, którzy się do nas zbliżają, a weźmiemy za niego tę niewielką wartość, którą za niego zapłaciliśmy i zostaniemy wybawieni od jego zła”.
  23. I tak zrobili, podeszli do Izmaelitów i Madianici sprzedali Józefa Izmaelitom za dwadzieścia sztuk srebra, które dali za niego jego braciom.
  24. I Madianici ruszyli dalej w drogę do Gilead, a Izmaelici zabrali Józefa i pozwolili mu jechać na grzbiecie jednego ze swoich wielbłądów i poprowadzili go do Egiptu.
  25. A Józef usłyszał, że Izmaelici udają się do Egiptu i lamentował i płakał z tego powodu, że zostanie wywieziony daleko z ziemi Kanaan, od swojego ojca i płakał gorzko jadąc na wielbłądzie, a jeden z mężczyzn zobaczył go i kazał mu zejść z wielbłąda i iść pieszo, a mimo to Józef dalej płakał i mówił: „O, mój ojcze, mój ojcze”.
  26. I jeden z Izmaelitów powstał i uderzył Józefa w policzek, a on nadal płakał. I Józef był zmęczony drogą i nie mógł dalej iść z powodu smutku swojej duszy, a oni wszyscy bili go i dokuczali mu w drodze i grozili mu, by przestał płakać.
  27. A Jahwe ujrzał upór Józefa i jego troski i Jahwe zesłał na tych ludzi ciemność i pomieszanie i ręka każdego, kto go uderzył, uschła.
  28. I rzekli do siebie: „Cóż uczynił nam Bóg w tej drodze?” I nie wiedzieli, że spotkało ich to z powodu Józefa. I mężczyźni podróżowali dalej i przeszli drogą Efrat, gdzie pochowana była Rachela.
  29. I Józef wyciągnął ręce w stronę grobu swojej matki, podbiegł do grobu swojej matki, padł na grób i płakał.
  30. I Józef głośno płakał nad grobem swojej matki i rzekł: „O, moja matko, moja matko, o, ty, która mnie urodziłaś, zbudź się teraz, powstań i ujrzyj swojego syna, jak został sprzedany na niewolnika i nikt go nie żałuje.
  31. O, powstań i ujrzyj swojego syna, płacz ze mną z powodu moich trosk i wejrzyj w serca moich braci.
  32. Obudź się, moja matko, obudź się dla mnie ze swego snu i skieruj swe walki przeciw moim braciom. O, jakże rozebrali mnie z mojego płaszcza i już dwa razy sprzedali mnie na niewolnika i oddzielili od mojego ojca i nie ma nikogo, kto by mnie pożałował.
  33. Zbudź się i przedstaw swoją sprawę przeciw nim Bogu i zobacz, kogo Bóg w swym osądzie wynagrodzi, a kogo potępi.
  34. Powstań, o matko, powstań, obudź się ze swego snu i zobacz mojego ojca, jak jego dusza jest dzisiaj ze mną i pociesz go i ukoi jego serce”.
  35. I Józef mówił dalej te słowa i głośno płakał i gorzko szlochał nad grobem swojej matki. I przestał mówić i z goryczy serca stał się nieruchomy jak kamień nad grobem.
  36. I Józef usłyszał głos mówiący do niego spod ziemi, który odpowiedział mu z goryczą serca i ze szlochem i modląc się tymi słowami:
  37. „Mój synu, mój synu, Józefie, usłyszałam twój głos pełen płaczu i lamentu, widzę twoje łzy. Znam twoje troski, mój synu i smucą mnie one i wielki smutek dodany jest do mojego smutku.
  38. Dlatego teraz, mój synu, Józefie, mój synu, pokładaj w Panu nadzieję i czekaj na niego i nie bój się, ponieważ Jahwe jest z tobą i wybawi cię od wszystkich trosk.
  39. Wstań, mój synu, idź do Egiptu ze swymi panami i nie bój się, gdyż Jahwe jest z tobą, mój synu”. I dalej mówiła podobne słowa do Józefa i potem zamilkła.
  40. A Józef usłyszał to i wielce się temu dziwił i dalej płakał. A potem jeden z Izmaelitów zobaczył go, jak płacze nad grobem i zapłonął w nim gniew i odciągnął go stamtąd, pobił i przeklął go.
  41. A Józef zapytał mężczyzn: „Czy znajdę w waszych oczach łaskę byście zabrali mnie z powrotem do domu mojego ojca, a on da wam obfite bogactwa”.
  42. A oni odpowiedzieli mu: „Czyż nie jesteś niewolnikiem i gdzie jest twój ojciec? A jeśli miałbyś ojca, nie zostałbyś dwa razy sprzedany, jako niewolnik za tak niską cenę”. I wezbrała przeciw niemu złość i dalej go bili i karali, a Józef gorzko płakał.
  43. A Jahwe ujrzał cierpienia Józefa i ponownie uderzył w tych ludzi i ukarał ich i sprawił, że ogarnęła ich ciemność na ziemi, zabłysły gromy, zaryczał grzmot i zatrzęsła się ziemia na dźwięk grzmotu i wielkiego wiatru, a mężczyźni byli przerażeni i nie wiedzieli, dokąd iść.
  44. A bestie i wielbłądy stały nieruchomo i próbowali oni je prowadzić, ale nie chciały iść, bili je, a one ukucnęły na ziemi, a mężczyźni rzekli do siebie: „Cóż nam czyni Bóg? Jakie są nasze przewinienia i jakie grzechy, że spotyka nas coś takiego?”
  45. A jeden z nich odpowiedział i rzekł do nich: „Być może przytrafia nam się dzisiaj to, dlatego, że grzeszymy trapiąc tego niewolnika. Dlatego teraz błagajmy go mocno, aby nam przebaczył i wtedy będziemy wiedzieć, z czyjego powodu spotyka nas to zło i jeśli Bóg będzie miał nad nami współczucie, będziemy wiedzieć, że wszystko to spadło na nas, dlatego, że grzeszymy trapiąc tego niewolnika”.
  46. I mężczyźni tak uczynili i błagali go, by im wybaczył i rzekli: „Zgrzeszyliśmy wobec Jahwe i wobec ciebie, dlatego teraz racz prosić twojego Boga by odsunął od nas tę śmierć, ponieważ zgrzeszyliśmy przeciw niemu”.
  47. I Józef postąpił zgodnie z ich słowami i Jahwe posłuchał Józefa i zdjął plagę, którą nasłał na tych mężczyzn z powodu Józefa, a bestie powstały z ziemi i poprowadzili je, a one poszły, a szalejąca burza osłabła, ziemia stała się spokojna i mężczyźni ruszyli dalej w podróż do Egiptu i wiedzieli, że to zło spotkało ich z powodu Józefa.
  48. I mówili do siebie: „Oto wiemy, że to z powodu tego nękania spotkało nas zło. Dlatego, po co teraz sprowadzamy na swe dusze tę śmierć? Naradźmy się, co czynić z tym niewolnikiem”.
  49. I jeden odpowiedział: „Zaiste, powiedział nam, byśmy go odprowadzili do jego ojca, dlatego teraz chodźmy, weźmy go z powrotem i pójdźmy w to miejsce, które nam wskaże i weźmy od jego rodziny cenę, jaką daliśmy za niego i potem odejdziemy”.
  50. A inny odpowiedział znów: „Oto ta rada jest bardzo dobra, lecz nie możemy tak uczynić, ponieważ jest nam nie po drodze, a nie możemy zboczyć z naszego szlaku”.
  51. A jeszcze jeden odpowiedział i rzekł do nich: „Oto rada, co należy uczynić i nie wolno nam zrobić nic innego. Oto dzisiaj idziemy do Egiptu, a kiedy dotrzemy do Egiptu, sprzedamy go tam za wysoką cenę i zostaniemy wybawieni od jego zła”.
  52. I zadowoliło to tych mężczyzn i tak uczynili i ruszyli z Józefem w dalszą drogę do Egiptu

 

43

A kiedy synowie Jakuba sprzedali swego brata Józefa Madianitom, serca ich zostały z tego powodu porażone i żałowali swych czynów i szukali go, by przyprowadzić go z powrotem, lecz nie mogli go znaleźć.

  1. A Ruben powrócił do dołu, w którym umieścili Józefa, by go stamtąd wyciągnąć i oddać ojcu i Ruben stanął nad dołem, lecz nie usłyszał ani słowa i wołał: „Józefie! Józefie!” Lecz nikt nie odezwał się ani słowem.
  2. I Ruben rzekł: „Józef umarł ze strachu albo jakiś wąż spowodował jego śmierć”. I Ruben zszedł do dołu i szukał Józefa, lecz nie mógł znaleźć go w dole i wyszedł z powrotem.
  3. I Ruben rozdarł swoje ubrania i rzekł: „Nie ma tam tego dziecka, jak teraz powiem to mojemu ojcu, skoro on nie żyje?” I poszedł do swych braci i znalazł ich pogrążonych w rozpaczy z powodu Józefa, podczas, gdy naradzali się, jak przekazać wieści o tej sytuacji swemu ojcu i Ruben rzekł do swych braci: „Poszedłem do dołu i oto nie było tam Józefa, cóż, więc powiemy naszemu ojcu, ponieważ mój ojciec będzie jedynie u mnie szukał chłopaka”.
  4. A jego bracia odpowiedzieli mu mówiąc: „Tak i tak uczyniliśmy, a potem nasze serca uderzyły nas z powodu tego czynu i teraz siedzimy i szukamy rozwiązania, jak pogodzić z tym naszego ojca”.
  5. A Ruben rzekł do nich: „Coście uczynili, teraz siwa głowa naszego ojca przez smutek zostanie wpędzona do grobu. Rzecz, którą zrobiliście, nie jest dobra”.
  6. I Ruben usiadł z nimi, a oni wszyscy wstali i przysięgli sobie nie mówić nic Jakubowi i wszyscy powiedzieli: „Ten, który powie o tym naszemu ojcu, albo jego gospodarstwu, albo opowie o tym któremukolwiek z potomków ziemi, przeciwko niemu powstaniemy i zabijemy go mieczem”.
  7. I synowie Jakuba bali się w tej kwestii siebie nawzajem, od najmłodszego do najstarszego i nikt nie przemówił słowem i schowali tę sprawę w swoich sercach.
  8. I później usiedli, aby zdecydować i wymyślić coś, co mogliby powiedzieć swemu ojcu, Jakubowi, na temat wszystkich tych wydarzeń.
  9. I rzekł do nich Issachar: „Oto moja rada dla was, – jeśli wydaje się wam, że dobrze będzie tak uczynić, weźcie płaszcz, który należał do Józefa i porwijcie go, zabijcie koźlę i umoczcie [płaszcz] w jego krwi.
  10. I wyślijcie go do naszego ojca, a kiedy go zobaczy, powie, że zła bestia pożarła go, dlatego porwijcie jego płaszcz i oto na płaszczu będzie jego krew, a dzięki temu, że tak zrobicie, będziemy wolni od narzekań naszego ojca”.
  11. I zadowoliła ich porada Issachara i posłuchali go i postąpili zgodnie ze słowem Issachara, które on im poradził.
  12. I pospieszyli, wzięli płaszcz Józefa i podarli go, zabili koźlę i umoczyli płaszcz w krwi koźlęcia, a potem podeptali go w kurzu i wysłali płaszcz do ich ojca, Jakuba, na rękach Neftaliego i kazali mu powiedzieć te słowa:
  13. „Zebraliśmy bydło i doszliśmy aż do drogi do Sychem i jeszcze dalej, kiedy znaleźliśmy na drodze w dziczy ten płaszcz, brudny od krwi i kurzu. Dlatego teraz rozpoznaj, czy jest to płaszcz twojego syna, czy nie”.
  14. I Neftali poszedł i przybył do swojego ojca i dał mu płaszcz i przemówił do niego tak, jak pouczyli go jego bracia.
  15. A Jakub zobaczył płaszcz Józefa i rozpoznał go i padł twarzą na ziemię i stał się nieruchomy jak kamień, a potem wstał i krzyknął głośnym, zapłakanym głosem: „To płaszcz mojego syna, Józefa!”
  16. I Jakub pospieszył i wysłał kilka sług do swych synów, którzy poszli i znaleźli ich nadchodzących drogą ze stadami.
  17. I synowie Jakuba przyszli do swego ojca około wieczora i oto ich szaty były podarte, a na głowach mieli kurz i znaleźli ojca krzyczącego i płaczącego donośnym głosem.
  18. I Jakub powiedział do swoich synów: „Mówcie prawdę, jakie zło przynosicie mi nagle dzisiaj?” A oni odpowiedzieli swemu ojcu, Jakubowi: „Szliśmy dzisiaj po tym, jak zebraliśmy stada i doszliśmy aż do miasta Sychem drogą w dziczy i znaleźliśmy na ziemi ten płaszcz pełen krwi i rozpoznaliśmy go i wysłaliśmy do ciebie, bo może ty też go rozpoznasz”.
  19. A Jakub wysłuchał słów swoich synów i zapłakał donośnym głosem i rzekł: „Jest to płaszcz mojego syna, pożarła go zła bestia. Józef został rozdarty na strzępy, ponieważ wysłałem go dzisiaj, aby zobaczył, czy macie się dobrze wy i stada i by przyniósł mi od was słowo, a on poszedł, jak mu kazałem i to właśnie spotkało go dzisiaj, podczas gdy ja myślałem, że jest on z wami”.
  20. A synowie Jakuba odpowiedzieli, mówiąc: „Nie przyszedł do nas ani go nie widzieliśmy od czasu, kiedy wyszliśmy od ciebie do teraz”.
  21. I kiedy Jakub usłyszał ich słowa znów głośno krzyknął, wstał i podarł swoje szaty, a na lędźwie założył sobie zgrzebnicę i gorzko płakał i smucił się, podniósł głos w szlochu i krzyknął te słowa:
  22. „Józefie, mój synu, o, mój synu Józefie, wysłałem cię dzisiaj byś dowiedział się o samopoczucie twoich braci i oto zostałeś rozdarty na kawałki. Poprzez moją rękę spotkało to mojego syna.
  23. Smutno mi za ciebie, Józefie, mój synu, smutno mi za ciebie. Jakże byłeś mi słodki za życia, a teraz jakże bardzo gorzka jest mi twoja śmierć.
  24. O, gdybym to ja umarł zamiast ciebie, Józefie, mój synu, ponieważ jest mi bardzo smutno za ciebie, mojego syna, gdzie jesteś? I gdzie zostałeś zaciągnięty? Powstań, powstań z tego miejsca i przyjdź zobaczyć mój żal za ciebie, o, mój synu, Józefie.
  25. Przyjdź teraz i policz łzy tryskające z mych oczu na policzki i zanieś je Jahwe by odwrócił ode mnie swój gniew.
  26. O, Józefie, mój synu, jakżeś poległ, z ręki tego, przez którego nikt nigdy nie poległ od początku świata do dzisiejszego dnia. Ponieważ zostałeś uśmiercony przez uderzenie wroga zadane podłością, lecz ja wiem, że na pewno przytrafiło się to tobie z powodu mnogości moich grzechów.
  27. Powstań teraz i zobacz, jak gorzka jest moja troska o ciebie, mój synu, chociaż to nie ja ciebie wychowałem ani nie uformowałem cię ani nie dałem ci oddechu i duszy, lecz Bóg, który ukształtował cię i dał ci kości, które pokrył ciałem i tchnął w twe nozdrza oddech życia, a potem dał ciebie mi.
  28. Teraz naprawdę Bóg, który dał mi ciebie, sprawił, że spotkało cię to i zabrał mi ciebie”.
  29. I Jakub dalej mówił podobne słowa dotyczące Józefa i gorzko płakał. Padł na ziemię i znieruchomiał.
  30. I wszyscy synowie Jakuba, widząc troski swojego ojca, żałowali tego, co uczynili i oni również gorzko szlochali.
  31. I Juda powstał i podniósł głowę swego ojca z ziemi i położył ją sobie na kolanach i otarł łzy swojego ojca z jego policzków i zaniósł się wielkim szlochem, podczas gdy głowa jego ojca spoczywała na jego kolanach, nieruchoma, jak kamień.
  32. I synowie Jakuba ujrzeli troski swego ojca i podnieśli głosy i płakali, a Jakub nadal leżał na ziemi nieruchomy, jak kamień.
  33. I wszyscy jego synowie, sługi i dzieci jego sług, podnieśli się i stanęli wokół niego by go pocieszać, a on nie chciał pocieszenia.
  34. I całe domostwo Jakuba powstało i pogrążyło się w głębokiej żałobie z powodu Józefa i trosk ich ojca i wieści dosięgły Izaaka, syna Abrahama, ojca Jakuba i płakał on gorzko z powodu Józefa, on i całe jego domostwo i wyszedł on z miejsca swojego zamieszkania w Hebronie, a jego ludzie z nim i pocieszał Jakuba, swego syna, a ten odmawiał pocieszenia.
  35. A następnie Jakub wstał z ziemi i łzy płynęły mu po policzkach i rzekł do swoich synów: „Powstańcie, weźcie swoje miecze i łuki, idźcie na pole, poszukajcie ciała mojego syna i przynieście je do mnie, bym mógł je pochować.
  36. Szukajcie także, proszę was, pośród bestii i polujcie na nie, a tę, którą pierwszą znajdziecie, złapcie i przynieście do mnie, może Pan dzisiaj pożałuje mego nieszczęścia i da wam tę, która rozszarpała mojego syna na kawałki i przyprowadźcie ją do mnie, a ja pomszczę sprawę mojego syna”.
  37. I jego synowie uczynili tak, jak kazał im ich ojciec, wstali wcześnie rano i każdy wziął w rękę swój miecz i swój łuk i poszli na pole szukać bestii.
  38. A Jakub dalej głośno krzyczał i płakał i chodził po domu w tę i z powrotem i uderzał ręką w rękę mówiąc: „Józefie, mój synu, Józefie, mój synu”.
  39. A synowie Jakuba ruszyli w dzicz, aby złapać bestię i oto podeszła do nich wilczyca i pochwycili ją, przynieśli do ojca i rzekli do niego: „Ją pierwszą znaleźliśmy i przynieśliśmy do ciebie tak, jak nam kazałeś, a ciała twojego syna nie mogliśmy znaleźć”.
  40. A Jakub wziął bestię z rąk swoich synów i krzyknął głośnym, płaczącym głosem, trzymając w rękach bestię i z gorzkim sercem rzekł do bestii:, „Dlaczego pożarłaś mojego syna Józefa i dlaczego nie czułaś strachu przed Bogiem ziemi ani przed moimi troskami o mojego syna Józefa?
  41. I pożarłaś mojego syna za nic, ponieważ nie dopuścił się żadnej przemocy, a tym samym uczyniłaś mnie winnym z jego powodu, dlatego Bóg chce, aby został pomszczony”.
  42. A Jahwe otworzył usta bestii, by pocieszyć Jakuba jej słowami i odpowiedziała Jakubowi i przemówiła tymi słowami:
  43. „Jak żyje Bóg, który stworzył nas na ziemi i jak żyje twoja dusza, mój panie, nie widziałam twojego syna ani nie rozszarpałam go na kawałki, lecz przybywam z dalekiej krainy również w poszukiwaniu mojego syna, który dzisiaj ode mnie odszedł i nie wiem, czy żyje, czy jest martwy.
  44. I dzisiaj przybyłam na pole szukać mojego syna, a twoi synowie znaleźli mnie i pojmali i wzmogli moją rozpacz i dzisiaj przywiedli mnie przed twoje oblicze i teraz mówię do ciebie te słowa.
  45. Dlatego teraz, o synu człowieczy jestem w twoich rękach i uczyń mi dzisiaj, co wydaje się słuszne w twych oczach, lecz na życie Boga, który mnie stworzył, nie widziałam twojego syna ani nie rozszarpałam go na kawałki ani nigdy w moim życiu nie miałam w ustach ludzkiego mięsa”.
  46. I kiedy Jakub usłyszał słowa bestii, wielce był zdziwiony i uwolnił bestię ze swej ręki, a ona odeszła.
  47. A Jakub nadal głośno krzyczał i płakał za Józefem dzień po dniu i na wiele dni pogrążył się w żałobie po swym synu

 

44

A synowie Izmaela, którzy kupili Józefa od Madianitów, którzy kupili go od jego braci, poszli z Józefem do Egiptu i dotarli do granic Egiptu i kiedy doszli blisko Egiptu, spotkali czterech mężczyzn z synów Medana, syna Abrahama, którzy ruszyli w podróż z ziemi egipskiej.

  1. I Izmaelici rzekli do nich: „Czy chcecie kupić od nas tego niewolnika?” A tamci odrzekli: „Przyprowadźcie go do nas”. I przyprowadzili oni do nich Józefa, a ci zobaczyli, że był bardzo urodziwym młodzieńcem i kupili go za dwadzieścia szekli.
  2. I Izmaelici ruszyli dalej w swoją podróż do Egiptu, a Madianici również wrócili tego dnia do Egiptu i rzekli do siebie: „Oto słyszeliśmy, że Potifar, oficer Faraona, kapitan straży, szuka dobrego sługi, który będzie przed nim stał i mu służył i [Potifar] chce uczynić go nadzorcą jego domu i wszystkich, którzy do niego należą.
  3. Dlatego teraz chodźmy i sprzedajmy mu go za cenę, jakiej zapragniemy, jeśli będzie w stanie dać nam tyle, ile będziemy od niego chcieli”.
  4. I ci Madianici poszli do domu Potifara i rzekli do niego: „Słyszeliśmy, że szukasz dobrego sługi dla siebie, oto mamy sługę, który cię zadowoli, jeśli możesz dać nam to, czego zapragniemy, a my go tobie sprzedamy”.
  5. A Potifar rzekł: „Przyprowadźcie go do mnie, obejrzę go i jeśli mi się spodoba, dam wam za niego to, czego zażądacie”.
  6. I Madianici poszli i przyprowadzili Józefa i postawili go przed Potifarem, a on go zobaczył i bardzo mu się spodobał i Potifar rzekł do nich: „Powiedzcie, co chcecie za tego młodzieńca?”
  7. A oni rzekli: „Chcemy za niego czterysta sztuk srebra”, a Potifar odrzekł: „Dam je wam, jeśli przyniesiecie mi dowód jego kupna i opowiecie mi jego historię, gdyż być może został uprowadzony, ponieważ ten młodzieniec nie jest ani niewolnikiem ani synem niewolnika, lecz dostrzegam w nim wygląd cechy szanowanej i przystojnej”.
  8. A Madianici poszli i przyprowadzili do niego Izmaelitów, którzy go im sprzedali i powiedzieli do niego: „Jest to niewolnik i my go im sprzedaliśmy”.
  9. A Potifar usłyszał słowa Ismaelitów i dał im srebro, a Madianici wzięli je i ruszyli w swoją podróż, a Izmaelici również wrócili do domu.
  10. I Potifar wziął Józefa i zaprowadził do siebie do domu, aby ten mu służył i Józef znalazł w oczach Potifara uznanie, a ten pokładał w nim pewność i uczynił nadzorcą swego domu, a wszystkich, którzy do niego należeli umieścił pod jego nadzorem.
  11. A Jahwe był z Józefem i stał się on bogatym mężczyzną i dla dobra Józefa Jahwe błogosławił domostwu Potifara.
  12. I Potifar zostawił wszystko, co miał, w rękach Józefa i Józef był tym, który sprawiał, że rzeczy przychodziły i były odprowadzane i w domu Potifara wszystko było regulowane według jego życzenia.
  13. A Józef miał osiemnaście lat, był młodzieńcem o pięknych oczach i ładnym wyglądzie i nie było mu podobnego w całej ziemi egipskiej.
  14. W tym czasie, kiedy był w domu swego pana, przychodząc i wychodząc, doglądając swego pana, Zulejkha, żona jego pana, podniosła oczy na Józefa i spojrzała na niego i oto był on młodzieńcem pięknym i dobrze sytuowanym.
  15. I pożądała w swym sercu tego piękna i jej dusza skupiona była na Józefie i kusiła go dzień po dniu i codziennie Zulejkha nęciła Józefa, lecz on nie podniósł oczu, by spojrzeć na żonę swego pana.
  16. I Zulejkha powiedziała do niego: „Jakże przystojne są twój wygląd i postura, naprawdę, przyjrzałam się wszystkim niewolnikom, ale nie widziałam tak pięknego, jak ty”. A Józef odpowiedział jej: „Z pewnością ten, który stworzył mnie w łonie mojej matki, stworzył cały rodzaj ludzki”.
  17. A ona odpowiedziała: „Jak piękne są twoje oczy, którymi oczarowałeś mieszkańców Egiptu, mężczyzn i kobiety”. A on rzekł do niej: „Jak piękne są one, kiedy żyjemy, lecz gdybyś spojrzała na nie w grobie, na pewno odwróciłabyś się od nich”.
  18. A ona powiedziała do niego: „Jak piękne i przyjemne są wszystkie twoje słowa. Teraz proszę, weź harfę, która jest w domu i graj swymi rękoma, niech usłyszymy twe słowa”.
  19. A on rzekł do niej: „Jak piękne i przyjemne są moje słowa, kiedy mówię pochwały dla mojego Boga i jego łaski”. A ona rzekła do niego: „Jak bardzo piękne są włosy na twej głowie, spójrz oto na złoty grzebień, który jest w domu, weź go, proszę, i uczesz włosy na swojej głowie”.
  20. A on odrzekł do niej: „Jak długo będziesz mówić te słowa? Przestań wypowiadać do mnie te słowa, wstań i zajmij się twoimi domowymi sprawami”.
  21. A ona rzekła do niego: „Nikogo nie ma w moim domu i nie ma się, czym zająć, lecz tylko twoimi słowami i twoimi życzeniami”. Lecz mimo wszystko, nie mogła przekonać Józefa do siebie, ani nie spojrzał on na nią, lecz kierował oczy w ziemię.
  22. A Zulejkha w swym sercu pożądała Józefa, żeby się z nią położył i podczas gdy Józef siedział w domu wykonując swoją pracę, Zulejkha przychodziła i siadała przed nim i swoją mową kusiła go codziennie, by się z nią położył lub na nią spojrzał, ale Józef nigdy nie chciał jej posłuchać.
  23. I rzekła do niego:, „Jeśli nie posłuchasz moich słów, ukarzę cię śmiercią i położę na ciebie żelazne jarzmo”.
  24. A Józef odpowiedział jej: „Z pewnością Bóg, który mnie stworzył, rozluźnia kajdany więźniów i to on wybawi mnie z twojego więzienia i osądu”.
  25. I kiedy nie mogła nad nim przeważyć, przekonać go, z duszą ciągle skupioną na nim, jej pragnienie sprawiło, że zapadła na ciężką chorobę.
  26. I wszystkie kobiety Egiptu przychodziły, aby ją odwiedzać i mówiły do niej:, „Dlaczego jesteś w tak złym stanie? Ty, której nic nie brakuje. Z pewnością twój mąż jest wielkim i docenianym księciem w oczach króla, czy brakuje ci czegokolwiek, czego pożąda twoje serce?”
  27. A Zulejkha odpowiedziała im, mówiąc: „Dzisiaj dowiecie się, skąd pochodzi ta dolegliwość”. I rozkazała swym służącym przygotować jedzenie dla wszystkich kobiet i wyprawiła dla nich ucztę i wszystkie kobiety jadły w domy Zulejkhi.
  28. I dała im noże by obierały cytrusy do jedzenia i rozkazała ubrać Józefa w kosztowne szaty i kazała mu pojawić się przed nimi i Józef przyszedł i stanął przed ich oczami i wszystkie kobiety spojrzały na Józefa i nie mogły oderwać od niego wzroku i wszystkie pozacinały się w ręce nożami, które trzymały, a wszystkie cytrusy, które trzymały, wypełniły się krwią.
  29. I nie wiedziały, co zrobiły, lecz dalej patrzyły na piękno Józefa i nie odwracały od niego wzroku.
  30. A Zulejkha zobaczyła, co zrobiły i rzekła do nich: „Coście uczyniły? Oto daję wam do jedzenia cytrusy, a wy wszystkie tniecie sobie ręce”.
  31. I wszystkie kobiety spojrzały sobie na ręce i oto były one całe we krwi i krew spływała im na szaty i rzekły do niej: „Ten niewolnik w twoim domu opętał nas i nie mogłyśmy odwrócić od niego wzroku z powodu jego piękna”.
  32. I rzekła do nich: „Z pewnością stało się to wam w chwili, kiedy na niego spojrzałyście i nie mogłyście się mu oprzeć. A jak ja mam się powstrzymać, kiedy jest on ciągle w moim domu i widzę go dzień po dniu jak wchodzi i wychodzi z mojego domu? Jak ma mi się nie pogarszać z powodu tego wszystkiego?”
  33. A one rzekły do niej: „Prawdziwe są te słowa, gdyż któż mógłby widzieć tę piękną postać w domu i powstrzymywać się przed nim, a czy nie jest on niewolnikiem i sługą w twoim domu, dlaczego więc nie powiesz mu tego, co masz w sercu i cierpisz śmierć duszy przez tę sytuację?”
  34. A ona powiedziała do nich: „Codziennie staram się go przekonać, a on nie chce przystać na me życzenia, a ja obiecałam mu wszystko, co jest dobre i nadal nie spotkała mnie z jego strony wzajemność. Dlatego jestem w złym stanie, jak widzicie”.
  35. I Zulejkha bardzo rozchorowała się z powodu swego pragnienia Józefa i była chora z miłości, a wszyscy ludzie w domu Zulejkhi i jej męża nie wiedzieli nic o tej sprawie, że Zulejkha była chora z powodu swej miłości do Józefa.
  36. I wszyscy ludzie w domu pytali ją:, „Dlaczego jesteś chora i pogarsza ci się, mimo że nic ci nie brakuje?” A ona mówiła do nich: „Nie wiem, co sprawia, że co dzień jest gorzej”.
  37. I wszystkie kobiety i jej przyjaciółki codziennie przychodziły ją odwiedzić i rozmawiały z nią, a ona mówiła do nich: „Może tak być tylko przez miłość do Józefa”, a one mówiły do niej: „Uwiedź go i pojmij go w tajemnicy, być może posłucha cię i zabierze cię śmierci”.
  38. I kobiecie pogarszało się z miłości do Józefa i coraz gorzej się czuła, aż prawie nie miała siły, by stanąć.
  39. I pewnego dnia Józef wykonywał prace swego pana w domu, a Zulejkha podkradła się do niego i niespodziewanie na niego skoczyła, a Józef powstał przeciw niej, a był silniejszy, niż ona i sprowadził ją na ziemię.
  40. I Zulejkha płakała, gdyż pragnęło go jej serce i błagała go szlochając, a łzy płynęły jej po policzkach i przemówiła do niego głosem błagania w zgorzkniałości duszy mówiąc:
  41. „Czyż nie słyszałeś nigdy, nie widziałeś ani nie znałeś kobiety tak pięknej, jak ja, albo lepszej, niż ja, która codziennie do ciebie mówi, popada w chorobę przez miłość do ciebie, przyznaje ci te wszystkie honory, a ty nadal nie chcesz posłuchać mojego głosu?
  42. A jeśli to przez strach przed karą twojego pana, jak żyje król, nie spotka cię żadna krzywda z rąk twojego pana przez ten czyn. Dlatego teraz zechciej mnie wysłuchać i zgódź się na honor, który tobie przyznałam i ocal mnie od tej śmierci i po co mam umierać dla ciebie?” I przestała mówić.
  43. A Józef odpowiedział jej: „Powstrzymaj się ode mnie i zostaw tę sprawę mojemu panu. Oto mój pan nie wie, co się dzieje ze mną w jego domu, gdyż wszystko, co do niego należy, złożył na moje ręce, więc jak mogę czynić coś takiego w domu mojego pana?
  44. Ponieważ on tak wielce mnie uhonorował w swoim domu, uczynił mnie także nadzorcą swego domu i wywyższył mnie i nie ma w tym domu ważniejszego ode mnie i mój pan nie odmawia mi niczego, oprócz ciebie, która jesteś jego żoną, więc jak możesz mówić do mnie te słowa i jak ja mógłbym uczynić to wielkie zło i grzech wobec Boga i twojego męża?
  45. Dlatego teraz powstrzymaj się ode mnie i nie mów więcej słów takich, jak te, ponieważ nie posłucham ich”. Lecz Zulejkha nie chciała słuchać Józefa, kiedy mówił do niej te słowa i codziennie kusiła go, by jej posłuchał.
  46. I następnie źródło Egiptu wypełniło się ponad brzegi i wszyscy mieszkańcy, jak również król i książęta, ruszyli z tamburynami i tańcami, ponieważ była to wielka radość w Egipcie i święto w czasie wylewu morza Sihor, więc ruszyli radować się cały dzień.
  47. I kiedy Egipcjanie wyruszyli do rzeki, by się radować, jak mieli w zwyczaju, wszyscy ludzie z domu Potifara poszli z nimi, lecz Zulejkha nie chciała z nimi iść, ponieważ mówiła: „Jestem niedysponowana”. I została w domu i nie było z nią nikogo innego.
  48. I wstała ona i zeszła do świątyni w domu i ubrała się w kosztowne szaty, a na głowie umieściła cenne kamienie onyksu inkrustowane srebrem i złotem i upiększyła twarz i skórę różnymi rodzajami kobiecych płynów oczyszczających i wypachniła świątynię i dom kasją i żywicą olibanową, rozpyliła mirrę i aloes, a następnie usiadła u wejścia do świątyni, w przejściu do domu, którym Józef przechodził do pracy i oto Józef przyszedł z pola i wszedł do domu, by wykonać prace dla swojego pana.
  49. I doszedł do miejsca, którym musiał przejść i ujrzał wszystko to, co wykonała Zulejkha i zawrócił.
  50. A Zulejkha zobaczyła, jak się od niej odwrócił i zawołała do niego:, „Co cię dręczy, Józefie? Idź do pracy, a ja przesunę się, aż przejdziesz na swoje miejsce”.
  51. I Józef wrócił i wszedł do domu, przeszedł na swoje miejsce i usiadł, aby jak zwykle wykonać prace dla swojego pana i oto Zulejkha przyszła do niego i stanęła przed nim w kosztownych szatach, a zapach jej ubrań unosił się na odległość.
  52. I pospieszyła i złapała Józefa i jego szaty i powiedziała do niego: „Jak żyje król, jeśli nie wykonasz mojej prośby, dzisiaj umrzesz” i pospieszyła i wyciągnęła swą drugą rękę i spod swoich szat wydobyła miecz, przystawiła go do szyi Józefa i rzekła: „Wstań i wykonaj moją prośbę, inaczej dzisiaj zginiesz”.
  53. A Józef bał się jej, kiedy tak uczyniła i wstał, aby od niej uciec, a ona złapała za przód jego ubrań i w ferworze jego ucieczki szata, którą złapała Zulejkha, podarła się i Józef zostawił ją w ręku Zulejkhi i wybiegł, ponieważ się bał.
  54. I kiedy Zulejkha zobaczyła, że podarła się szata Józefa i że zostawił ją w jej ręku, a sam uciekł, bała się o swoje życie, w razie, gdyby rozeszły się wieści dotyczące jej, wstała i w przebiegłości zdjęła szaty, które miała na sobie i przebrała się w swój zwykły strój.
  55. I wzięła szatę Józefa i położyła ją obok siebie, poszła i usiadła tam, gdzie spoczywała w trakcie swej choroby, zanim ludzie z jej domu wyruszyli nad rzekę i zawołała młodego chłopaka, który był wtedy w domu i kazała mu zawołać do siebie mieszkańców.
  56. A kiedy ich zobaczyła, głośno i pełna lamentu powiedziała do nich: „Zobaczcie, co uczynił mi Hebrajczyk, którego wasz pan sprowadził mi do domu, przyszedł dzisiaj, by się ze mną położyć.
  57. Ponieważ kiedy wy wyszliście, on przyszedł do domu i widząc, że nikogo nie ma, podszedł do mnie i złapał mnie, by ze mną spać.
  58. A ja złapałam jego szaty, podarłam je i wykrzyknęłam głośno przeciw niemu, a kiedy podniosłam głos, wystraszył się o swoje życie, zostawił swe ubranie przede mną i uciekł”.
  59. A ludzie z jej domu nie powiedzieli nic, lecz zapalił się w nich wielki gniew przeciw Józefowi, poszli do jego pana i powtórzyli mu słowa jego żony.
  60. I Potifar wrócił do domu i był zły, a jego żona zawołała do niego: „Cóż mi uczyniłeś, przyprowadzając hebrajskiego sługę do mojego domu, ponieważ dzisiaj przyszedł do mnie, aby ze mną spać. Tak mi dzisiaj uczynił”.
  61. A Potifar wysłuchał słów swojej żony i rozkazał, żeby Józef został ukarany ciężką chłostą i tak mu uczyniono.
  62. I podczas gdy go bili, Józef krzyczał donośnym głosem i wzniósł oczy do nieba i powiedział: „O, Jahwe Boże, ty wiesz, że jestem niewinny, więc dlaczego miałbym zginąć dzisiaj z powodu kłamstwa, z rąk tych nieobrzezanych, podłych ludzi, których ty znasz?”
  63. A podczas, gdy ludzie Potifara bili Józefa, on nadal krzyczał i płakał, a było tam dziecko w wieku jedenastu miesięcy, a Jahwe otworzył usta dziecka i rzekło ono te słowa przed ludźmi Potifara, którzy bili Józefa:
  64. „Czego chcecie od tego człowieka i dlaczego czynicie mu to zło? Moja matka mówi kłamstwa. Oto, co zaszło”.
  65. I dziecko powiedziało im, co się naprawdę zdarzyło i przytoczyło im wszystkie słowa, które dzień po dniu mówiła do Józefa Zulejkha.
  66. I wszyscy ludzie usłyszeli słowa dziecka i wielce się im dziwili, a dziecko przestało mówić.
  67. A Potifar był bardzo zawstydzony słowami swojego syna i rozkazał swym ludziom nie bić więcej Józefa, a oni przestali.
  68. I Potifar wziął Józefa i kazał postawić go przed kapłanami, by go osądzili, a byli oni kapłanami należącymi do króla.
  69. I Potifar przybył z Józefem przed kapłanów, którzy byli sędziami króla i rzekł do nich: „Zdecydujcie, proszę, jaki należy się mojemu słudze osąd, ponieważ tak uczynił”.
  70. A kapłani rzekli do Józefa:, „Dlaczego uczyniłeś tak swemu panu?” A Józef odpowiedział im: „Nie tak, moi panowie, lecz tak wygląda sprawa”. A Potifar rzekł do Józefa: „Z pewnością w zaufaniu oddałem w twoje ręce wszystko, co do mnie należy i nie zabroniłem tobie niczego, prócz mojej żony, więc jak mogłeś wyrządzić mi takie zło?”
  71. A Józef odpowiedział: „Nie tak, mój panie, jak żyje Jahwe i jak żyje twoja dusza, mój panie, słowa, które usłyszałeś od swojej żony są nieprawdziwe, ponieważ tak wyglądały sprawy tamtego dnia.
  72. Minął rok, od kiedy zamieszkałem w twoim domu. Czyż widziałeś we mnie jakąkolwiek niegodziwość, czy cokolwiek, co mogłoby spowodować, że teraz pragniesz mojej śmierci?”
  73. A kapłani rzekli do Potifara: „Poślij, prosimy, niech przyniosą rozdartą szatę Józefa, byśmy zobaczyli dziurę i jeśli będzie ona z przodu szaty, będzie to oznaczało, że jego twarz była naprzeciw jej i złapała go ona, by do niej podszedł i za pomocą oszustwa dokonała tego wszystkiego, co powiedziała”.
  74. I przyniesiono szatę Józefa przed kapłanów, którzy byli sędziami i ujrzeli i oto dziura była z przodu i wszyscy kapłani wiedzieli, że to ona naciskała na Józefa i rzekli: „Nie należy się temu niewolnikowi wyrok śmierci, ponieważ nie uczynił nic, lecz jego wyrokiem jest umieszczenie go w więzieniu z powodu wieści, które z jego powodu zostały rozesłane przeciw twojej żonie”.
  75. I Potifar wysłuchał ich słów i umieścił go w więzieniu, tam, gdzie zamykani są więźniowie króla i Józef spędził tam dwanaście lat.
  76. A mimo tego żona jego pana nie odwróciła się od niego i nie przestała do niego mówić dzień po dniu, aby jej posłuchał. I po trzech miesiącach Zulejkha nadal przychodziła codziennie do Józefa do więzienia i kusiła go, by jej posłuchał i powiedziała do Józefa: „Jak długo będziesz pozostawał w tym więzieniu? Posłuchaj mojego głosu, a wyciągnę cię stąd”.
  77. A Józef odpowiedział jej: „Lepiej będzie dla mnie, jeśli pozostanę tutaj, niż jeśli posłucham twych słów i zgrzeszę przeciw Bogu”. A ona powiedziała do niego:, Jeśli nie spełnisz mojej prośby, wydłubię ci oczy, założę na nogi kajdany i oddam w ręce tych, których nigdy nie znałeś”.
  78. A Józef odpowiedział jej: „Oto Bóg całej ziemi wybawi mnie od wszystkiego, co możesz mi uczynić, ponieważ on otwiera oczy ślepcom, uwalnia skrępowanych i chroni wszystkich przybyszów, którzy nie znają tego kraju”.
  79. I kiedy Zulejkha nie była w stanie przekonać Józefa, aby jej posłuchał, przestała go kusić. A Józef nadal był uwięziony. A Jakub, ojciec Józefa i wszyscy jego bracia, którzy byli w kraju Kanaan, nadal pogrążeni byli w żałobie i płakali w tych dniach z powodu Józefa, ponieważ Jakub nie chciał pocieszenia po swoim synu Józefie i głośno krzyczał i płakał i pogrążał się w żałobie przez wszystkie te dni.

 

45

I w tym czasie w tym roku, a był to rok, w którym Józef udał się do Egiptu po tym, jak sprzedali go jego bracia, Ruben, syn Jakuba, wyruszył do Timnah i wziął sobie za żonę Eliuram, córkę Awiego Kananejczyka i przyszedł do niej.

  1. I Eliuram, żona Rubena, powiła mu Henocha, Pallu, Chesrona i Karmiego, czterech synów. A Symeon, jego brat, wziął za żonę swą siostrę, Dinę, a ona powiła mu Memuela, Jamina, Ohada, Jakina i Sochara, pięciu synów.
  2. A następnie udał się do Buny, kananejskiej kobiety, tej samej Buny, którą Symeon wziął w niewolę z miasta Sychema i Buna była przed Diną i służyła jej i Symeon przyszedł do niej i urodziła mu Szaula.
  3. A Juda udał się w tym czasie do Adulam i poszedł do człowieka z Adulam, któremu na imię było Chira i Juda zobaczył tam córkę człowieka z Kanaan, a na imię jej było Alijat, córka Szuy i wziął ją, przyszedł do niej i Alijat urodziła Judzie Era, Onana i Szelę, trzech synów.
  4. A Lewi i Issachar udali się do ziemi na wschodzie i wzięli sobie za żony córki Jobaba, syna Joktana, syna Ebera. A Jobab, syn Joktana, miał dwie córki. Starsza miała na imię Adina, a młodsza Arida.
  5. I Lewi wziął Adinę, a Issachar Aridę i przyszli do kraju Kanaan, do domu swego ojca i Adina urodziła Lewiemu Gerszona, Kehata i Merariego, trzech synów.
  6. A Arida urodziła Issacharowi Tolę, Puwwę, Joba i Szimrona, czterech synów. A Dan udał się do krainy Moab i wziął za żonę Aflalet, córkę Chamudana Moabity i przyprowadził ją do kraju Kanaan.
  7. A Aflalet była niepłodna, nie miała potomstwa, a Bóg zapamiętał Aflalet, żonę Dana i poczęła i urodziła syna, którego nazwała Chuszim.
  8. A Gad i Neftali poszli do Charanu i stamtąd wzięli za żony córki Amurama, syna Uza, syna Nachora.
  9. A oto imiona córek Amurama: starsza miała na imię Merima, a młodsza Uzit. Neftali wziął Merimę, a Gad wziął Uzit. I przyprowadzili je do kraju Kanaan, do domu swego ojca.
  10. I Merima urodziła Neftaliemu Jachseela, Guniego, Jazera i Salema, czterech synów. A Uzit urodziła Gadowi Sifiona, Chaggiego, Szuniego, Ezbona, Eriego, Arodiego i Areliego, siedmiu synów.
  11. A Aser poszedł i wziął za żonę Adon, córkę Aflala, syna Hadada, syna Izmaela i przyprowadził ją do kraju Kanaan.
  12. I Adon, żona Asera, zmarła w tych dniach. Nie miała potomstwa i po jej śmierci Aser poszedł na drugą stronę rzeki i wziął za żonę Hadurę, córkę Abimaela, syna Ebera, syna Sema.
  13. I ta młoda kobieta była urodziwa i mądra i była żoną Malkiela, syna Elama, syna Sema.
  14. I Hadura urodziła Malkielowi córkę, którą ten nazwał Serach, a Malkiel następnie umarł i Hadura poszła i pozostała w domu swojego ojca.
  15. I po śmierci swojej żony Aser poszedł i wziął Hadurę za żonę i przyprowadził ją do kraju Kanaan i Serach, jej córkę, również zabrał ze sobą, a miała ona trzy lata i została przyprowadzona do domu Jakuba.
  16. I dama ta była urodziwa i szła uświęconymi ścieżkami potomków Jakuba. Niczego jej nie brakowało, a Jahwe dał jej mądrość i wiedzę.
  17. A Hadura, żona Asera, powiła mu Jimnę, Jiszwę, Jiszwiego i Berię, czterech synów.
  18. A Zabulon poszedł do Madianitów i wziął za żonę Meriszę, córkę Molada, syna Abidy, syna Medana i przyprowadził ją do kraju Kanaan.
  19. A Merisza urodziła Zabulonowi Sereda, Elona i Jachleela, trzech synów.
  20. A Jakub poszedł do Arama, syna Zoby, syna Teracha i dla swojego syna Beniamina wziął Mechalię, córkę Arama i przyszła ona do kraju Kanaan, do domu Jakuba. A Beniamin miał dziesięć lat, kiedy wziął za żonę Mechalię, córkę Arama.
  21. I Mechalia poczęła i urodziła Beniaminowi Belę, Bekera, Aszbela, Gerę i Naamana, pięciu synów, a następnie Beniamin poszedł i wziął jako swoją drugą żonę Aribat, córkę Szimrona, syna Abrahama, a miał osiemnaście lat. I Aribat urodziła Beniaminowi Echiego, Rosza, Muppima, Chuppima i Arda, pięciu synów.
  22. A w tych dniach Juda poszedł do domu Sema i wziął Tamar, córkę Elama, syna Sema, na żonę dla swojego pierworodnego Era.
  23. A Er przyszedł do swojej żony Tamar i została jego żoną, a kiedy do niej przyszedł, zmarnował swoje nasienie na zewnątrz, a czyn ten w oczach Jahwe był zły i Jahwe zabił go.
  24. I po śmierci Era, pierworodnego Judy, Juda rzekł do Onana: „Idź do żony swojego brata i poślub ją, jako najbliższy krewny i wychowaj potomstwo twego brata”.
  25. I Onan wziął Tamar za żonę i przyszedł do niej, lecz postąpił tak samo, jak jego brat, a czyn ten by zły w oczach Jahwe i jego również zabił.
  26. I kiedy zmarł Onan, Juda rzekł do Tamar: „Pozostań w domu twojego ojca, aż mój syn Szela dorośnie”. Lecz Juda nie chciał dać Tamar Szeli, ponieważ rzekł: „Być może on także umrze, jak jego bracia”.
  27. I Tamar powstała i poszła i została w domu swojego ojca i była tam przez jakiś czas.
  28. I po upływie roku Alijat, żona Judy, zmarła. I Juda zaznał pocieszenia po swojej żonie i po śmierci Alijat poszedł do swojego przyjaciela Chiry do Timnah by ostrzyc ich owce.
  29. A Tamar usłyszała, że Juda udał się do Timnah, by ostrzyc owce i że Szela jest dorosły, a Juda nie miał w niej upodobania.
  30. I Tamar powstała i zdjęła szaty wdowy, zakryła się welonem, poszła i usiadła na publicznej drodze, która prowadzi do Timnah.
  31. I Juda przechodząc zobaczył ją, wziął ją i przyszedł do niej, a ona poczęła i oto w jej łonie były bliźnięta i pierwszemu dała na imię Peres, a drugiemu Zerach.

 

46

W tych dniach Józef był wciąż uwięziony w Egipcie.

  1. W tym czasie sługi faraona stanęli przed nim, główny podczaszy i główny piekarz, którzy należeli do króla Egiptu.
  2. I podczaszy wziął wino i postawił przed swym królem, aby ten wypił, a piekarz położył przed królem chleb, by ten zjadł, a król wypił wino i zjadł chleb wraz ze swymi sługami i ministrami, którzy jedli przy królewskim stole.
  3. A podczas, gdy jedli i pili, podczaszy i piekarz pozostali tam, a ministrowie faraona znaleźli wiele much w winie, które przyniósł podczaszy, a w chlebie piekarza znaleziono kamienie nitrytu.
  4. I kapitan straży ustanowił Józefa sługą oficerów faraona, a oficerowie faraona byli w więzieniu przez jeden rok.
  5. I po upływie roku oboje mieli sny jednej nocy w więzieniu, w którym przebywali, a rano Józef przyszedł do nich by służyć im, jak zwykle, i ujrzał ich, a oto ich oblicza były przygnębione i smutne.
  6. I Józef zapytał ich:, „Dlaczego wasze oblicza są dzisiaj smutne i przygnębione?” A oni odpowiedzieli mu: „Mieliśmy sny i nie ma nikogo, kto mógłby je zinterpretować”. A Józef powiedział do nich: „Opowiedzcie mi, proszę, swoje sny, a Bóg da wam odpowiedź spokoju, jak pragniecie”.
  7. I podczaszy opowiedział swój sen Józefowi i rzekł: „Oto w moim śnie widziałem wielką winorośl, a na niej zobaczyłem trzy gałęzie i winorośl szybko zakwitła i osiągnęła wielką wysokość, a jej pąki dojrzały i stały się winogronami.
  8. I wziąłem winogrona i wycisnąłem je do kubka i włożyłem do ręki faraona, a on wypił”. A Józef odpowiedział mu: „Trzy gałęzie na winorośli to trzy dni.
  9. I w ciągu trzech dni król rozkaże, by cię wypuszczono i przywróci cię na twój urząd, a ty dasz królowi wino do picia, tak, jak na początku, kiedy byłeś jego podczaszym. Lecz niech znajdę w twych oczach łaskę, że wspomnisz mnie Faraonowi, kiedy będzie tobie dobrze i uczyń mi dobro i spraw, bym wyszedł z więzienia, ponieważ zostałem uprowadzony z kraju Kanaan i sprzedany, jako niewolnik w to miejsce.
  10. I również to, co powiedziano ci odnośnie żony mojego pana jest nieprawdą, gdyż wtrącono mnie do tego lochu za nic”. A podczaszy odpowiedział Józefowi:, „Jeśli król dobrze ze mną postąpi, tak, jak mi powiedziałeś, uczynię tak, jak pragniesz i wyciągnę cię z tego lochu”.
  11. A piekarz, widząc, że Józef poprawnie zinterpretował sen podczaszego, również podszedł i opowiedział Józefowi cały swój sen.
  12. I rzekł do niego: „W moim śnie widziałem trzy białe kosze nad moją głową i spojrzałem i oto w najwyżej położonym koszu były wszelkie rodzaje pieczonego mięsa dla faraona i oto ptaki zjadały je z mojej głowy”.
  13. A Józef powiedział mu: „Trzy kosze, które widziałeś to trzy dni i w ciągu trzech dni faraon zetnie ci głowę i powiesi cię na drzewie, a ptaki zjedzą z ciebie mięso, tak, jak widziałeś w swoim śnie”.
  14. W tamtych dniach królowa spodziewała się dziecka i urodziła królowi Egiptu syna i ogłoszono, że król ma pierworodnego syna i wszyscy ludzie Egiptu, wraz z oficerami i sługami faraona wielce się radowali.
  15. I trzeciego dnia po narodzinach faraon wyprawił ucztę dla swych oficerów i sług, dla straży kraju Zoar i ziemi egipskiej.
  16. I wszyscy ludzie Egiptu i słudzy faraona przybyli, aby jeść i pić z królem na uczcie na cześć jego syna i by radować się szczęściem króla.
  17. I wszyscy oficerowie króla i jego sługi radowali się w tym czasie na uczcie przez osiem dni i weselili się przy dźwiękach różnych instrumentów, z tamburynami i tańcami w domu króla przez osiem dni.
  18. A podczaszy, któremu Józef zinterpretował sen, zapomniał o Józefie i nie wspomniał o nim królowi, jak obiecał, a spowodował to Jahwe by ukarać Józefa za to, że zaufał człowiekowi.
  19. I Józef pozostał po tym w więzieniu jeszcze przez dwa lata, aż razem upłynęło dwanaście lat.

 

47

A Izaak, syn Abrahama, nadal w tych dniach mieszkał w kraju Kanaan. Był bardzo wiekowy, miał sto osiemdziesiąt lat, a Ezaw, jego syn, brat Jakuba, przebywał w kraju Edom i on i jego synowie mieli tam swój dobytek pośród potomków Seir.

  1. I Ezaw usłyszał, że czas jego ojca zbliża się ku końcowi i wraz ze swymi synami i dobytkiem przybył do kraju Kanaan, do domu jego ojca, a Jakub i jego synowie udali się z miejsca, w którym żyli w Hebronie i przyszli wszyscy do swego ojca Izaaka i zastali w namiocie Ezawa i jego synów.
  2. I Jakub i jego synowie usiedli przed swym ojcem Izaakiem, a Jakub ciągle opłakiwał swego syna Józefa.
  3. I Izaak rzekł do Jakuba: „Przyprowadź mi tu swoich synów, a pobłogosławię im”. I Jakub przyprowadził jedenaścioro swych dzieci przed swego ojca Izaaka.
  4. I Izaak położył swe ręce na synach Jakuba i uścisnął ich i pocałował jednego po drugim i Izaak pobłogosławił im tego dnia i rzekł do nich: „Niech Bóg waszych ojców błogosławi wam i rozmnoży wasze nasienie jak gwiazdy na niebie”.
  5. I Izaak pobłogosławił również synom Ezawa, mówiąc: „Niech Bóg sprawi, że będziecie siali strach pośród wszystkich tych, którzy was ujrzą i pośród waszych wrogów”.
  6. I Izaak zawołał Jakuba i jego synów i przyszli wszyscy i usiedli przed Izaakiem, a Izaak rzekł do Jakuba: „Jahwe Bóg całej ziemi powiedział mi: Kraj ten daję nasieniu twemu w dziedzictwo, jeśli twoi potomkowie dotrzymają moich przykazań i moich ścieżek, ja spełnię im przyrzeczenie, które dałem twemu ojcu Abrahamowi.
  7. Dlatego teraz, mój synu, naucz swoich potomków i ich dzieci, aby bały się Jahwe i szły dobrymi ścieżkami, które zadowolą Jahwe twojego Boga, ponieważ jeśli dotrzymasz ścieżek Jahwe i jego przykazań. Jahwe również dotrzyma przymierza z Abrahamem i będzie czynił dobro tobie i twemu nasieniu przez wszystkie dni”.
  8. I kiedy Izaak skończył pouczać Jakuba i jego dzieci, umarł i został oddany swoim ludziom.
  9. A Jakub i Ezaw padli na twarz swego ojca Izaaka i szlochali, a Izaak miał sto osiemdziesiąt lat, kiedy umarł w kraju Kanaan w Hebronie i jego synowie zanieśli go do jaskini w Makpela, którą Abraham kupił od potomków Hetyta na miejsce pochówku.
  10. I wszyscy królowie kraju Kanaan poszli z Jakubem i Ezawem, aby pochować Izaaka i wszyscy królowie Kanaan okazali Izaakowi wielki szacunek w dniu jego śmierci.
  11. A synowie Jakuba i synowie Ezawa chodzili wokół boso lamentując, aż doszli do Kireath-Arba.
  12. A Jakub i Ezaw pochowali swego ojca Izaaka w jaskini Makpela, czyli w Kireath-Arba w Hebronie i pochowali go z wielkim szacunkiem, jak przy pogrzebie króla.
  13. A Jakub i jego synowie oraz Ezaw i jego synowie i wszyscy królowie Kanaan pogrążyli się w ciężkiej żałobie i pochowali go i opłakiwali przez wiele dni.
  14. A po swojej śmierci Izaak zostawił swoje bydło, dobytek i wszystko, co do niego należało, swoim synom. A Ezaw rzekł do Jakuba: „Oto, proszę cię, wszystko to, co zostawił nam nasz ojciec, podzielimy na dwie części i ja będę wybierał”. A Jakub odpowiedział: „Tak zrobimy”.
  15. I Jakub wziął to wszystko, co Izaak zostawił w kraju Kanaan, bydło i dobytek i podzielił na dwie części przed Ezawem i jego synami i rzekł do Ezawa: „Oto wszystko to jest przed tobą. Wybierz połowę, którą weźmiesz”.
  16. I Jakub rzekł do Ezawa: „Proszę, wysłuchaj tego, co ci powiem. Jahwe Bóg nieba i ziemi przemówił do naszych ojców Abrahama i Izaaka mówiąc: Twemu nasieniu dam ten kraj w dziedzictwo na zawsze.
  17. Dlatego teraz wszystko, co zostawił nam nasz ojciec, jest przed tobą i oto cały kraj jest przed tobą. Wybierz dla nich to, czego pragniesz”.
  18. Jeśli pragniesz całego kraju, weź go dla siebie i swoich dzieci na zawsze, a ja wezmę te bogactwa, a jeśli chcesz bogactw, weź je, a ja wezmę ten kraj dla swoich dzieci na wieczne dziedzictwo.
  19. A Nebajot, syn Izmaela, był w tym czasie w kraju ze swymi dziećmi i Ezaw poszedł tego dnia do niego, by się z nim naradzić, mówiąc:
  20. „Tak oto rzekł do mnie Jakub, teraz daj mi radę, a posłuchamy”.
  21. A Nebajot rzekł: „Cóż powiedział ci Jakub? Oto wszystkie dzieci Kanaan mieszkają bezpiecznie w swym kraju, a Jakub mówi, że odziedziczy go ze swym nasieniem na zawsze.
  22. Dlatego idź teraz i weź wszystkie bogactwa twego ojca, a swojego brata zostaw w kraju, tak, jak powiedział”.
  23. I Ezaw powstał i wrócił do Jakuba i zrobił wszystko, co poradził Nebajot, syn Izmaela. I Ezaw wziął wszystkie bogactwa, które zostawił Izaak, ludzi, bestie, bydło i dobytek i wszystkie bogactwa. Nic nie dal swemu bratu Jakubowi. A Jakub wziął cały kraj Kanaan, od źródła Egiptu po rzekę Eufrat. I wziął go na wieczne posiadanie i dla swego potomstwa i dla nasienia po nim, na zawsze.
  24. Jakub wziął również od swego brata Ezawa jaskinię Makpela, czyli Hebron, którą Abraham kupił na miejsce pochówku dla siebie i swego nasienia na zawsze.
  25. I Jakub zapisał to wszystko w księdze zakupu i podpisał ją i poświadczył to wszystko przy czterech wiarygodnych świadkach.
  26. A oto słowa, które Jakub zapisał w księdze: „Kraj Kanaan i wszystkie miasta Hetytów, Chiwwitów, Jebysytów, Amorytów, Peresytów i Gergaszitów, wszystkich siedmiu narodów od rzeki Egiptu po rzekę Eufrat.
  27. I miasto Hebron Kireath-Arba i jaskinię, która się w nim znajduje, całość kupił Jakub od swego brata Ezawa za cenę, na własność i dziedzictwo dla swojego nasienia po nim, na zawsze”.
  28. I Jakub wziął księgę zakupu, podpis, przykazanie i ustalenia oraz ujawnioną księgę i umieścił je w naczyniu w ziemi, aby zachowały się przez długi czas i oddał je w ręce swoich potomków.
  29. Ezaw wziął od Jakuba wszystko, co po śmierci zostawił mu ojciec i zabrał cały dobytek, od człowieka po bestię, wielbłąda i osła, wołu i jagnię, srebro i złoto, kamienie i wonną żywicę i wszystkie bogactwa, które należały do Izaaka, syna Abrahama. Nie pozostało nic, czego Ezaw sobie nie zabrał, ze wszystkiego, co po śmierci pozostawił Izaak.
  30. I Ezaw wziął to wszystko i on i jego potomkowie wrócili do domu, do kraju Seira Choryty, z dala od jego brata Jakuba i jego dzieci.
  31. I Ezaw miał dobytek pośród potomków Seira i od tamtego dnia nie powrócił do kraju Kanaan.
  32. I cały kraj Kanaan stał się dziedzictwem potomkowie Izraela na zawsze, a Ezaw i wszystkie jego dzieci odziedziczyli górę Seir.

 

48

W tych dniach, po śmierci Izaaka, Jahwe zesłał głód na całą ziemię.

  1. W tym czasie faraon, król Egiptu, który zasiadał na swym tronie w ziemi egipskiej, położył się do łóżka i śnił sny i faraon zobaczył w swoim śnie, że stoi nad brzegiem rzeki Egipt.
  2. I podczas gdy stał, spojrzał i oto z rzeki wyszło siedem tłustych i dorodnych krów.
  3. I siedem innych krów, chudych i marnych, wyszło po nich z rzeki i połknęło siedem tłustych, lecz ich wygląd nadal był niezdrowy, jak na początku.
  4. I obudził się, a potem znów zasnął i śnił po raz drugi i zobaczył i oto siedem kłosów zboża weszło na jedną łodygę, pełnych i wyrośniętych, a siedem mizernych kolb przywianych wschodnim wiatrem, skoczyło za nimi i chude kolby połknęły pełne i faraon obudził się z tego snu.
  5. I rano król przypomniał sobie sny i jego dusza zaniepokoiła się z powodu tych snów i król pospiesznie posłał po wszystkich magików w Egipcie i po mędrców, a oni przybyli i stanęli przed faraonem.
  6. A król rzekł do nich: „Miałem sny i nie ma, komu ich zinterpretować”. A oni rzekli do króla: „Opowiedz swoje sny swym sługom, niech je usłyszymy”.
  7. I król opowiedział im swoje sny, a oni wszyscy opowiedzieli i jednym głosem rzekli do króla: „Żyj wiecznie, królu. Oto interpretacja twoich snów.
  8. Siedem dorodnych krów, które widziałeś, oznacza siedem córek, które się tobie w przyszłości urodzą, a siedem krów, które, jak widziałeś, rzuciły się na nie i połknęły je, są znakiem, że córki, które się tobie urodzą, umrą za życia króla.
  9. A oto interpretacja tego, co widziałeś w drugim śnie o siedmiu pełnych kłosów zboża wchodzących na łodygę: zbudujesz sobie w późniejszych dniach siedem miast na ziemi egipskiej. A to, że widziałeś siedem kłosów zboża przywianych wiatrem, które skoczyły na nie i połknęły je, podczas gdy patrzyłeś na nie swymi oczyma, znaczy, że miasta, które zbudujesz zostaną wszystkie zniszczone za życia króla”.
  10. I kiedy rzekli te słowa do króla, ten nie skłonił do ich słów swych uszu ani nie skupił na nich swego serca, gdyż król wiedział w swej mądrości, że nie przedstawili mu prawidłowej interpretacji snów. A kiedy skończyli wypowiadać się przed królem, ten odpowiedział im, mówiąc:, „Co wy mówicie? Z pewnością wypowiedzieliście kłamstwa, dlatego teraz dajcie mi prawidłową interpretację moich snów, a nie zginiecie”.
  11. I następnie król wydał rozkaz i posłał ponownie po innych mędrców, a ci przybyli i stanęli przed królem i opowiedział im on swoje sny, a oni odpowiedzieli zgodnie z pierwszą interpretacją i w królu zapłonęła złość i był on wielce rozgniewany i król rzekł do nich: „Z pewnością, wszystko, co mówicie, jest kłamstwem”.
  12. I król rozkazał, aby po całej ziemi egipskiej rozesłano rozporządzenie mówiące o tym, że król i jego wielmoża postanawiają, że jakikolwiek mędrzec, który zna i rozumie interpretację snów, a nie stawi się tego dnia przed królem, zginie.
  13. A człowiek, który przedstawi królowi właściwą interpretację jego snów, otrzyma od króla wszystko, czego będzie mu trzeba. I wszyscy mędrcy ziemi egipskiej stanęli przed królem razem ze wszystkimi magikami i czarodziejami, którzy byli w Egipcie oraz w Goshen, Rameses, Tachpanches, Zoar i we wszystkich miejscach graniczących z Egiptem i przybyli przed oblicze króla.
  14. I wszyscy wielmoża i książęta oraz sługi należące do króla zebrali się ze wszystkich miast Egiptu i usiedli przed królem, który opowiedział swoje sny mędrcom i książętom, a wszyscy, którzy siedzieli przed królem, byli zdziwieni wizją.
  15. I wszyscy mędrcy, którzy siedzieli przed królem, byli podzieleni w swej interpretacji jego snów. Niektórzy mówili: „Siedem tłustych krów to siedmiu królów, którzy z rozkazu króla zostaną wyniesieni nad Egipt.
  16. A siedem chudych krów to siedem książąt, którzy powstaną przeciwko nim w późniejszych dniach i zniszczą ich. A siedem kłosów zboża to siedem wielkich książąt należących do Egiptu, którzy wpadną w ręce siedmiu słabszych książąt, ich wrogów, w wojnach naszego pana króla”.
  17. A inni interpretowali sny króla w ten sposób: „Siedem tłustych krów to silne miasta Egiptu, a siedem chudych to siedem narodów kraju Kanaan, które powstaną przeciw siedmiu miastom Egiptu w późniejszych dniach i zniszczą je.
  18. A to, co widziałeś w drugim śnie o siedmiu dorodnych i mizernych kłosach zboża, jest znakiem, że rządy nad Egiptem powrócą ponownie do twego potomka, jak na początku.
  19. I za jego rządów ludzie Egiptu zwrócą się przeciw siedmiu miastom Kanaan, które są silniejsze, niż oni i zniszczą je, a rządy nad Egiptem wrócą do twego potomka”.
  20. A niektórzy mówili królowi: „Oto interpretacja twoich snów: siedem tłustych krów to siedem królowych, które w późniejszych dniach weźmiesz za żony, a siedem chudych krów oznacza, że wszystkie te kobiety umrą za życia króla.
  21. A siedem dorodnych i mizernych kłosów zboża, które widziałeś w drugim śnie to czternaścioro dzieci i w późniejszych dniach powstaną i będą walczyć między sobą i siedmioro z nich pobije siedmioro silniejszych”.
  22. A jeszcze inni mówili do króla takie słowa: „Siedem tłustych krów oznacza siedmioro dzieci, które się tobie urodzą i zabiją one siedmioro z dzieci twoich dzieci, które urodzą się w późniejszych dniach. A siedem dorodnych kłosów zboża, które widziałeś w drugim śnie to ci książęta, przeciw którym walczyć będzie i których zniszczy w późniejszych dniach siedem słabszych książąt, którzy pomszczą sprawę twoich dzieci, a rządy powrócą ponownie do twego potomstwa”.
  23. I król wysłuchał wszystkich słów mędrców Egiptu i ich interpretacji jego snów, a żadna z nich nie zadowoliła króla.
  24. I w swej mądrości król wiedział, że w ogóle nie mówili poprawnie tych wszystkich słów, ponieważ wyszło to od Jahwe, by pomieszać słowa mędrców Egiptu, aby Józef mógł wyjść ze swego więzienia i by stał się w Egipcie wielki.
  25. I król spostrzegł, że nikt spośród mędrców i magów Egiptu nie mówił do niego poprawnie i zapalił się w królu gniew i płonęła w nim złość.
  26. I król zarządził, że wszyscy mędrcy i magowie mają zejść mu z oczu, a oni odeszli, w hańbie i wstydzie.
  27. I król rozkazał, aby rozesłano po całym Egipcie rozporządzenie, by zabito wszystkich magów, którzy byli w Egipcie i by nie oszczędzono ani jednego.
  28. I kapitanowie straży królewskich powstali i każdy z nich wyciągnął miecz i poczęli uderzać w magów Egiptu i mędrców.
  29. I następnie Merod, główny podczaszy króla, przyszedł, ukłonił się królowi i usiadł przed nim.
  30. I podczaszy powiedział do króla: „Niech król żyje na zawsze, a jego rząd będzie wywyższony w tej ziemi.
  31. Czułeś gniew na swego sługę w tych dniach, dwa lata temu i umieściłeś mnie w celi, a ja byłem w niej przez jakiś czas wraz z głównym piekarzem.
  32. I był tam z nami hebrajski sługa o imieniu Józef, należący do kapitana straży, gdyż jego pan rozgniewał się na niego i umieścił go w więzieniu, gdzie [Józef] nam służył.
  33. I po jakimś czasie od zamknięcia nas w celi, jednej nocy śniliśmy sen, ja i główny piekarz. Każdy z nas zgodnie z interpretacją swojego snu.
  34. I rano opowiedzieliśmy je słudze, a on poprawnie zinterpretował nam nasze sny.
  35. I stało się tak, jak nam zinterpretował, żadne z jego słów nie było na próżno.
  36. I dlatego teraz, mój panie i królu, nie morduj ludzi Egiptu za nic. Oto niewolnik ten jest nadal uwięziony przez kapitana straży, swego pana.
  37. Jeśli król pragnie, niech pośle po niego, aby przyszedł przed oblicze króla, a on da ci prawidłową interpretację snu, który śniłeś”.
  38. I król usłyszał słowa podczaszego i rozkazał, aby nie mordować mędrców Egiptu.
  39. I król rozkazał swym sługom by przyprowadzili do niego Józefa i rzekł do nich: „Idźcie do niego, ale nie straszcie go, by nie pomieszać mu zmysłów tak, że nie będzie w stanie mówić”.
  40. I sługi króla poszli do Józefa i pospiesznie przyprowadzili go z lochu i ogolili go, a on przebrał się z szat więziennych i przybył przed oblicze króla.
  41. A król siedział na swym tronie w kosztownej szacie przepasanej złotą kamizelką i mieniło się na niej wspaniałe złoto, a karbunkuł, rubin i szmaragd, razem ze wszystkimi kamieniami szlachetnymi, które widniały na głowie króla, zachwycały oko i Józef wielce się dziwił królowi.
  42. A tron, na którym siedział król, pokryty złotem i srebrem i kamieniami onyksu, miał siedemdziesiąt schodów.
  43. I zwyczajem w ziemi egipskiej było to, że ktokolwiek przybył mówić z królem, czy był księciem, czy jednym z poważanych przez króla, wspinał się do królewskiego tronu na trzydziesty pierwszy stopień, a król schodził na trzydziesty szósty stopień by z nim mówić.
  44. Jeśli był jednym z pospolitych, wchodził na trzeci stopień, a król schodził na czwarty stopień by z nim mówić, a poza tym zwyczajem było, że człowiek, który rozumiał wszystkie siedemdziesiąt języków, wchodził na siedemdziesiąty stopień i wspinał się i mówił aż dosięgnął króla.
  45. I ktokolwiek nie mógł dojść siedemdziesiątego stopnia, wspinał się tak wysoko, jak pozwalały mu języki, w których mówił.
  46. I zwyczajem w Egipcie w tamtejszych czasach było, że kto nie znał siedemdziesięciu języków, nie mógł rządzić.
  47. I kiedy Józef stanął przed królem, skłonił się do ziemi przed królem i wszedł na trzeci stopień, a król usiadł na czwartym stopniu i mówił z Józefem.
  48. I rzekł król do Józefa: „Miałem sen i nie ma nikogo, kto umiałby go poprawnie zinterpretować i tamtego dnia rozkazałem wszystkim magom Egiptu i wszystkim mędrcom, by przybyli do mnie i opowiedziałem im moje sny, lecz nikt ich poprawnie nie zinterpretował.
  49. A następnie dzisiaj usłyszałem o tobie, że jesteś mądrym człowiekiem i umiesz poprawnie interpretować każdy sen, o jakim słyszysz”.
  50. A Józef odpowiedział Faraonowi: „Niech faraon opowie mi swoje sny, na pewno interpretacje należą do Boga”. I faraon opowiedział sny Józefowi, sen o krowach i sen o kłosach zboża i król zamilkł.
  51. A wtedy Józef połączył się z duchem Bożym przed obliczem króla i odgadł wszystkie rzeczy, które napotkają króla i znał właściwą interpretację jego snów i przemówił.
  52. I Józef znalazł w oczach króla przychylność i król skłonił swe uszy i swe serce i wysłuchał wszystkich słów Józefa. A Józef powiedział królowi: „Nie myśl, że są to dwa sny, gdyż jest to tylko jeden sen, a pokazane jest w nim to, co Bóg zdecydował uczynić tej krainie, a oto prawidłowa interpretacja twego snu:
  53. Siedem tłustych krów i kłosów zboża to siedem lat, a siedem chudych krów i kłosów zboża to także siedem lat, ponieważ jest to jeden sen.
  54. Oto przez siedem nadchodzących lat będzie w tej krainie dostatek, a po nich nastąpi siedem lat głodu, bardzo ciężkiego głodu i cały dostatek zostanie zapomniany, a głód pochłonie wszystko, co żyje w tej krainie.
  55. Król śnił jeden sen i był on powtórzony królowi, ponieważ zostało to ustanowione przez Boga i wkrótce spełni on sen.
  56. Dlatego teraz dam ci radę i wybawię twoją duszę i dusze mieszkańców tej krainy od zła głodu: znajdź w swym królestwie człowieka dyskretnego i mądrego, który zna wszystkie sprawy rządu i zatrudnij go, aby sprawował pieczę nad ziemią egipską.
  57. I niech człowiek, którego postawisz ponad Egiptem, wybierze sobie oficerów, by zebrali całe jedzenie z tłustych lat, które nadejdą i niech zbiorą zboże i złożą je w wybranych przez ciebie magazynach.
  58. I niech trzymają to jedzenie przez siedem lat głodu, by mogło być dostępne dla ciebie i twych ludzi i całej twojej krainy i byś ani ty ani twoja ziemia nie zginęli z głodu.
  59. Rozkaż wszystkim mieszkańcom twojego kraju, by każdy zebrał wszystkie owoce swego pola, ze wszystkich rodzajów jedzenia podczas siedmiu tłustych lat i umieścił w swych magazynach, aby mógł z tego korzystać w latach głodu i z tego żyć.
  60. Oto właściwa interpretacja twego snu i porada dana twej duszy i duszom wszystkich twych poddanych”.
  61. A król odpowiedział Józefowi: „Któż mówi i któż wie, że twe słowa są prawidłowe?” A ten odpowiedział królowi: „Niech to będzie znakiem dla ciebie, że wszystkie moje słowa są prawdziwe, a moja rada dla ciebie dobra.
  62. Oto twoja żona rodzi dzisiaj i urodzi ci syna, a ty będziesz się nim radował. Kiedy twoje dziecko wyjdzie z łona swej matki, twój pierworodny, który urodził się tobie dwa lata wcześniej umrze, a ty będziesz pocieszony synem, który urodzi ci się tego dnia.
  63. I Józef skończył mówić te słowa do króla, ukłonił się mu i wyszedł i kiedy Józef zszedł z widoku króla, znaki, które Józef przepowiedział królowi spełniły się tego dnia.
  64. I królowa urodziła tego dnia syna i król radował się usłyszawszy dobre wieści na temat swojego syna, ale kiedy przynoszący dobre wieści zszedł z widoku króla, jego sługi znaleźli pierworodnego króla martwego na ziemi.
  65. I w domu króla nastał wielki lament i hałas, a król usłyszał go i rzekł:, „Co to za lament słyszę w domu?” I powiedziano królowi, że jego pierworodny syn umarł. Wtedy król wiedział, że wszystkie słowa, które rzekł do niego Józef, były poprawne i król został pocieszony swym nowym dzieckiem, które urodziło mu się tego dnia, kiedy Józef przemówił.

 

49

Po tym wszystkim król posłał i zebrał wszystkich swoich oficerów i sługi i wszystkie książęta i wielmoży należących do króla, a oni wszyscy stawili się przed królem.

  1. I król rzekł do nich: „Oto widzieliście i słyszeliście wszystkie słowa tego Hebrajczyka i wszystkie znaki, które zapowiedział i żadne jego słowo nie było na próżno.
  2. Wiecie, że dał prawidłową interpretację snu i na pewno się on spełni, dlatego teraz słuchajcie rady i wiedzcie, co macie robić i jak kraj zostanie wybawiony od głodu.
  3. Szukajcie teraz takiego, w którego sercu jest mądrość i wiedza, a ja ustanowię go nadzorcą kraju.
  4. Ponieważ słyszeliście, co doradził Hebrajczyk odnośnie tego, aby ratować kraj od głodu, a ja wiem, że kraj zostanie wybawiony od głodu tylko dzięki poradzie Hebrajczyka, tego, który mi doradził”.
  5. A oni wszyscy odpowiedzieli królowi: „Porada, którą w tej sprawie dał ci Hebrajczyk, jest dobra. Dlatego teraz, nasz panie i królu, oto cały kraj spoczywa w twoich rękach. Zrób, co wydaje ci się słuszne.
  6. Ten, którego wybierzesz i którego w swej mądrości rozpoznasz, jako mądrego i zdolnego do wybawienia kraju swoją mądrością, tego niech król wyznaczy, jako następnego po sobie ponad krajem”.
  7. I król rzekł do wszystkich oficerów: „Myślę, że skoro Bóg sprawił, że Hebrajczyk wiedział wszystko to, o czym mówił, nie ma drugiego tak dyskretnego i mądrego w całym kraju, jak on. Jeśli w waszych oczach wydaje się to dobre, umieszczę go ponad krajem, ponieważ on ocali go swoją mądrością”.
  8. I wszyscy oficerowie odpowiedzieli królowi:, „Lecz z pewnością jest zapisane w egipskim prawie i nie powinno zostać naruszone, że nikt nie będzie rządził Egiptem ani nie będzie drugi po królach, oprócz tego, który zna wszystkie języki synów człowieczych.
  9. Dlatego teraz, nasz panie i królu, oto ten Hebrajczyk zna tylko język hebrajski, więc jak może być ponad nami drugi w rządzie, człowiek, który nie zna nawet naszego języka?
  10. Teraz prosimy cię, poślij po niego, niech stanie przed tobą i sprawdź go we wszystkim i zrób, jak uważasz za słuszne”.
  11. A król powiedział: „Stanie się to jutro, a rzecz, którą powiedzieliście, jest słuszna”. I tego dnia wszyscy oficerowie stawili się przed królem.
  12. I tej nocy Bóg zesłał jednego ze swych aniołów duszpasterzy i przybył on do ziemi egipskiej do Józefa i stanął nad Józefem i oto Józef leżał w łóżku w domu swego pana w lochu, ponieważ jego pan umieścił go z powrotem w lochu z powodu swojej żony.
  13. A anioł podniósł go ze snu i Józef wstał i stanął na dwóch nogach. I oto anioł Pański stał naprzeciw niego. I anioł Pański rozmawiał z Józefem i nauczył go wszystkich języków człowieka tej nocy i nazwał go imieniem Jehozef.
  14. I anioł Pański odszedł od niego, a Józef wrócił do łóżka i był zdziwiony wizją, którą miał.
  15. A rano król posłał po wszystkich swych oficerów i sługi, a oni wszyscy przybyli i usiedli przed królem, a ten rozkazał, aby przyprowadzono Józefa i sługi królewskie poszły i przyprowadziły Józefa przed oblicze króla.
  16. I król podszedł do przodu i zszedł po schodach tronu, a Józef przemówił do króla we wszystkich językach i Józef szedł do góry i mówił do króla, aż stanął przed królem na siedemdziesiątym stopniu i usiadł przed królem.
  17. I król wielce radował się z powodu Józefa, a wszyscy oficerowie króla wielce radowali się z królem, kiedy usłyszeli słowa Józefa.
  18. I rzecz ta zdała się dobra w oczach króla i wszystkich oficerów, aby mianować Józefa drugim po królu ponad całą ziemią egipską i król rzekł do Józefa:
  19. „Dałeś mi radę, aby mianować mądrego człowieka nad ziemią egipską, by jego mądrość uratowała kraj od głodu. Dlatego teraz, ponieważ Bóg sprawił, że znasz to wszystko i wszystkie słowa, które wypowiedziałeś, nie ma w całym kraju człowieka dyskretnego i mądrego, jak ty.
  20. I na imię nie będzie tobie już Józef, lecz Safnat Paneach. Będziesz drugi po mnie i zgodnie z twoim słowem dziać się będzie w rządzie i na twoje słowo moi ludzie będą wchodzić i wychodzić.
  21. Również od ciebie będą moje sługi i oficerowie otrzymywać swoją miesięczną wypłatę i tobie będą się kłaniać wszyscy mieszkańcy kraju. Tylko ja, na swoim tronie, będę większy od ciebie”.
  22. I król zdjął z dłoni swój pierścień i włożył go na palec Józefowi i ubrał go w kosztowną szatę, na głowie umieścił mu złotą koronę, a na szyi złoty łańcuch.
  23. I król rozkazał swym sługom, a oni wozili go w drugim rydwanie należącym do króla, który jechał po przeciwnej stronie rydwanu króla i dał mu jeździć na wielkim i silnym królewskim koniu i prowadzono go po ulicach ziemi Egipskiej.
  24. I król rozkazał, żeby wszyscy grający na tamburynach, harfach i innych instrumentach muzycznych, szli z Józefem. Tysiąc tamburynów, tysiąc mecholoth i tysiąc nebalim szło za nim.
  25. I pięć tysięcy ludzi z wyciągniętymi mieczami lśniącymi w ich dłoniach, szło i grało przed Józefem, a dwadzieścia tysięcy wielmoży króla w skórzanych pasach pokrytych złotem maszerowało z prawej strony Józefa i dwadzieścia tysięcy z jego lewej, a wszystkie kobiety i damy weszły na dachy lub stały na ulicach grając i radując się z Józefa i patrzyły na postać Józefa i jego piękno.
  26. A ludzie króla szli przed nim i za nim perfumując drogę żywicą olibanową, kasją i różnymi rodzajami wspaniałych perfum i rozrzucali mirrę i aloes po drodze, a dwudziestu ludzi głosiło przed nim te słowa donośnym głosem po całej krainie:
  27. „Czy widzicie tego człowieka, którego król wybrał na drugiego po sobie? Wszystkie sprawy rządu będą regulowane przez niego, a ten, kto sprzeciwi się jego rozkazom lub nie pokłoni mu się do ziemi, umrze, ponieważ zbuntuje się przeciw królowi i drugiemu po nim”.
  28. I kiedy heroldowie przestali głosić, wszyscy ludzie Egiptu pokłonili się do ziemi przed Józefem i rzekli: „Niech żyje król i niech drugi po nim żyje”. I wszyscy mieszkańcy Egiptu pokłonili się na całej drodze, a kiedy zbliżyli się do nich heroldowie, kłaniali się i radowali się z pomocą tamburynów, mechol i nebal przed Józefem.
  29. A Józef na swym koniu wzniósł oczy ku niebu i zawołał: „On wynosi biedaka z kurzu, podnosi potrzebujących z błota. O, Panie Hostii, szczęśliwy człowiek, który tobie ufa”.
  30. I Józef przeszedł przez ziemię egipską ze sługami i oficerami faraona, a oni pokazali mu całą ziemię egipską i wszystkie skarby króla.
  31. I Józef powrócił i stanął tego dnia przed faraonem, a król dał Józefowi w posiadanie pola i winnice i dał król Józefowi trzy tysiące srebrnych talentów i tysiąc złotych talentów i kamienie onyksu i wonną żywicę i wiele darów.
  32. A następnego dnia król rozkazał, aby wszyscy mieszkańcy Egiptu przynieśli Józefowi ofiary i podarki i żeby ten, kto sprzeciwi się rozkazowi króla, zginął. I wyznaczyli miejsce na jednej z ulic miasta i rozłożyli tam szaty, a ktokolwiek przyniósł coś dla Józefa, kładł to na tymże miejscu.
  33. I każdy człowiek Egiptu rzucił coś na to miejsce, jeden złoty kolczyk, a inni pierścionki i kolczyki i różne naczynia złote i srebrne, kamienie onyksu i wonną żywicę. Każdy dał coś, co posiadał.
  34. A Józef wziął wszystko i umieścił pośród swych skarbów i wszyscy oficerowie i wielmoża wywyższyli Józefa i dali mu wiele prezentów widząc, że król wybrał go na drugiego po sobie.
  35. A Król posłał po Poti Ferę, syna Ahirama, kapłana On i wziął jego młodą córkę Asenat i dał ją Józefowi za żonę.
  36. A dama ta była bardzo urodziwa, była dziewicą taka, której nie znał mężczyzna i Józef wziął ją za żonę. A król powiedział do Józefa: „Ja jestem faraon i prócz ciebie nikt nie waży się podnieść ręki lub stopy by rządzić ludźmi w ziemi egipskiej”.
  37. A Józef miał trzydzieści lat, kiedy stanął przed faraonem i stał się drugim po królu w Egipcie.
  38. A król dał Józefowi dwieście sług, aby asystowali mu w jego domu i Józef także posłał i kupił wiele sług, którzy pozostali w jego domu.
  39. Józef wybudował sobie wspaniały dom królów, przed dworem królewskiego pałacu, a w domu utworzył wielką świątynię, bardzo elegancką i wygodną do mieszkania. Józef spędził trzy lata na budowie swego domu.
  40. I Józef wzniósł sobie bardzo elegancki tron bogaty w złoto i srebro i pokrył go kamieniami onyksu i wonną żywicą i umieścił na nim podobiznę całej ziemi egipskiej i podobiznę rzeki Egipt, która dawała wodę całemu Egiptowi i Józef siedział bezpiecznie na swym tronie w swoim domu, a Jahwe powiększał jego mądrość.
  41. I wszyscy mieszkańcy Egiptu i sługi faraona i jego książęta bardzo kochali Józefa, ponieważ rzecz ta uczyniona została Józefowi przez Jahwe.
  42. I Józef miał armię i poszedł na wojnę, idąc w zastępach i oddziałach w ilości czterdziestu tysięcy sześciuset ludzi zdolnych nieść broń, by asystować królowi i Józefowi przeciwko wrogom, oprócz niezliczonych królewskich oficerów, jego sług i mieszkańców Egiptu.
  43. I Józef dał swym silnym ludziom i całym swoim zastępom tarcze i oszczepy, nakrycia głowy i zbroje oraz kamienie do miotania.

 

50

W tym czasie potomkowie Tarszisza ruszyli przeciw synom Izmaela i wypowiedzieli im wojnę i potomkowie Tarszisza gromili Izmaelitów przez długi czas.

  1. A potomkowie Izmaela byli w tych czasach nieliczni i nie mogli przeważyć nad potomkami Tarszisza i byli boleśnie uciskani.
  2. I starcy Izmaelitów wysłali pismo do króla Egiptu, mówiąc: „Twoje sługi błagają cię, byś przysłał im oficerów i zastępy, aby pomogli nam walczyć przeciw dzieciom Tarszisza, ponieważ już długi czas jesteśmy nękani”.
  3. I faraon wysłał Józefa z siłaczami i zastępem, który był z nim, jak również siłaczy z domu króla.
  4. I ruszyli do kraju Hayilah, do potomków Izmaela, by wspomóc ich przeciwko potomkom Tarszisza i potomkowie Izmaela poszli i walczyli z potomkami Tarszisza i Józef uderzył w Tarsziszitów i podporządkował sobie całą ich ziemię i potomkowie Izmaela mieszkają tam po dziś dzień.
  5. I kiedy ziemia Tarszisz została podbita, wszyscy Tarsziszitowie uciekli i przybyli do granic swoich braci, potomków Jawana, a Józef i wszyscy jego siłacze i zastępy wrócili do Egiptu, nie straciwszy żadnego człowieka.
  6. A po upływie roku, w drugim roku rządów Józefa nad Egiptem, Jahwe hojnie obdarowywał cały kraj przez siedem lat, tak, jak przepowiedział Józef, ponieważ Jahwe błogosławił wszystkim owocami ziemi w tych dniach, a oni jedli i byli bardzo nasyceni.
  7. A Józef miał w tych czasach pod sobą oficerów i zbierali oni całe jedzenie w tłustych latach i składowali zboże rok po roku i umieszczali wszystko w skarbcach Józefa.
  8. I za każdym razem, kiedy zbierali jedzenie, Józef kazał im przynosić zboże w kłosach, a razem z nim trochę ziemi z pola, aby się nie zepsuło.
  9. I Józef czynił tak rok po roku i zebrał tyle zboża, ile piasku morskiego, ponieważ jego magazyny były olbrzymie i mogły pomieścić niezliczone obfitości.
  10. I mieszkańcy Egiptu także zbierali różne rodzaje jedzenia w swych magazynach w wielkiej obfitości podczas siedmiu tłustych lat, lecz nie czynili z nim tego, co Józef.
  11. I całe jedzenie, które Józef i Egipcjanie zebrali podczas siedmiu lat obfitości, zostało zabezpieczone dla kraju w magazynach na siedem lat głodu, by utrzymać cały kraj.
  12. I każdy mieszkaniec Egiptu wypełniał swój magazyn i swe skrytki zbożem, aby mieć, co jeść w czasie głodu.
  13. A Józef umieścił całe jedzenie, które zebrał, w każdym mieście Egiptu i zamknął wszystkie magazyny i umieścił na przy nich straże

15 A żona Józefa, Asenat, córka Poti Fery, urodziła mu dwóch synów, Manassesa i Efraima, a Józef miał trzydzieści cztery lata, kiedy ich spłodził.

  1. I chłopcy rośli i szli jego ścieżkami i według jego instrukcji, nie zbaczali z drogi, której nauczył ich ojciec, ani w prawo, ani w lewo.
  2. A Jahwe był z chłopcami, a oni rośli i mieli zrozumienie i umiejętności w całej mądrości i wszystkich sprawach rządu i wszyscy oficerowie króla i jego wielmoża z mieszkańców Egiptu wywyższali chłopców i byli oni wychowywani pośród dzieci króla.
  3. I skończyło się siedem lat obfitości na ziemi egipskiej i po nich nastało siedem lat głodu, jak zapowiedział Józef i głód nastał w całym kraju.
  4. I wszyscy Egipcjanie zobaczyli, że zaczął się głód w Egipcie i wszyscy ludzie Egiptu otworzyli swe magazyny, ponieważ opanował ich głód.
  5. I odkryli, że całe jedzenie w ich magazynach było pełne robactwa i niezdatne do jedzenia, a głód szalał po całym kraju i wszyscy mieszkańcy Egiptu przyszli i płakali przed faraonem, ponieważ głód był im bardzo dotkliwy.
  6. I powiedzieli do faraona: „Daj swym sługom jedzenie, dlaczego mielibyśmy umrzeć z głodu na twoich oczach, my i nasze dzieci?”
  7. A Faraon odpowiedział im:, „Dlaczego to przede mną płaczecie? Czy Józef nie kazał wam składować zboże przez siedem lat obfitości na lata głodu? Dlaczego nie usłuchaliście jego głosu?”
  8. A ludzie Egiptu odpowiedzieli królowi: „Jak żyje twoja dusza, nasz panie, twoje sługi zrobiły wszystko, co kazał Józef, ponieważ sługi twoje zebrały wszystkie owoce swych pól w czasie siedmiu lat obfitości i składowały je do dzisiaj w magazynach.
  9. I kiedy rozszalał się głód, twoje sługi otworzyły magazyny i oto cała żywność pełna była robactwa i niezdatna do jedzenia”.
  10. I kiedy król usłyszał o wszystkim, co spotkało mieszkańców Egiptu, bardzo wystraszył się z powodu głodu i bardzo się bał. I odpowiedział ludziom Egiptu:, „Ponieważ przytrafiło się wam to wszystko, idźcie do Józefa, zróbcie wszystko, co wam każe, nie sprzeciwiajcie się jego rozkazom”.
  11. I wszyscy ludzie Egiptu przybyli do Józefa i powiedzieli do niego: „Daj nam jedzenie, dlaczego mielibyśmy umrzeć z głodu na twoich oczach? Ponieważ zbieraliśmy nasze plony przez siedem lat, jak nam kazałeś i składowaliśmy w magazynie, a oto, co nas spotkało”.
  12. I kiedy Józef usłyszał słowa ludzi Egiptu i to, co ich spotkało, otworzył wszystkie swoje magazyny pełne plonów i sprzedał je ludziom Egiptu.
  13. I głód szalał po całym kraju i we wszystkich państwach, lecz w ziemi egipskiej były plony na sprzedaż.
  14. I wszyscy mieszkańcy Egiptu przychodzili do Józefa kupować zboże, ponieważ ogarnął ich głód, a całe ich zboże było zepsute i Józef codziennie sprzedawał je ludziom Egiptu.
  15. I mieszkańcy kraju Kanaan i Filistyńczycy i ci za Jordanem i potomkowie wschodu i wszystkie miasta krajów dalekich i bliskich usłyszały, że w Egipcie jest zboże i wszyscy przybywali do Egiptu by kupić zboże, ponieważ cierpieli głód.
  16. A Józef otworzył swe magazyny ze zbożem i umieścił przy nich oficerów, a oni codziennie stali i sprzedawali wszystkim, którzy przychodzili.
  17. I Józef wiedział, że również jego bracia przybędą do Egiptu kupić zboże, ponieważ głód szalał na całej ziemi. I Józef rozkazał wszystkim swym ludziom, żeby rozgłosili po ziemi egipskiej jak następuje:
  18. „Jest życzeniem króla, drugiego po nim i ich wielmoży, aby każdy, kto chce kupić w Egipcie zboże, nie przysyłał od Egiptu swych sług, lecz swych synów. Również, jeśli jakikolwiek Egipcjanin, czy Kananejczyk, który wyjdzie z magazynów po zakupie zboża, sprzeda je gdziekolwiek [ten] zginie, ponieważ można kupować je tylko po to, by utrzymać własne gospodarstwo.
  19. I ktokolwiek będzie prowadził dwie lub więcej bestii, zginie, ponieważ człowiek powinien prowadzić jedynie swoją bestię”.
  20. I Józef umieścił straże u bram Egiptu i rozkazał im: „Ktokolwiek przybędzie kupić zboże, nie może wejść, dopóki nie zostanie zapisane jego imię, imię jego ojca i ojca jego ojca, a wszystkie imiona spisane w ciągu dnia przyślijcie wieczorem do mnie, bym znał je wszystkie”.
  21. I Józef umieścił oficerów na całej ziemi egipskiej i kazał im czynić wszystkie te rzeczy.
  22. I Józef czynił to wszystko i ustanowił wszystkie te ustawy, by wiedzieć, kiedy do Egiptu przybędą jego bracia kupić zboże. A ludzie Józefa codziennie pilnowali, aby głoszono w Egipcie zgodnie ze słowami i ustawami, które nakazał Józef.
  23. I wszyscy mieszkańcy wschodnich i zachodnich krain i całej ziemi słyszeli o ustawach i regulacjach, które Józef wprowadził w Egipcie i mieszkańcy najdalszych części ziemi przybywali i dzień po dniu kupowali zboże w Egipcie i odchodzili.
  24. A wszyscy oficerowie czynili, jak rozkazał Józef i wszyscy, którzy przybywali do Egiptu kupić zboże, podawali u bram swe imiona i imiona swych ojców i ojców ich ojców, a straże codziennie wieczorem zanosili je Józefowi.

 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *